jazz recenzje 12 grudnia 2017

Włodek Pawlik – Songs without words – relacja z koncertu

5 grudnia 2017 roku scena Filharmonii Krakowskiej należała do Włodka Pawlika, który zaprezentował materiał ze swojej najnowszej solowej płyty Songs without words.

Włodek Pawlik to pianista jazzowy i kompozytor. W 2014 roku za sprawą płyty Night in Calisia został laureatem nagrody Grammy. Jest jedynym polskim muzykiem jazzowym, który otrzymał tę nagrodę. W jego dorobku znajduje się ponad 30 płyt.

Płyta Songs without words to kolejny solowy album Pawlika. Artysta sięgnął do swoich ulubionych standardów muzyki jazzowej i popularnej, które w genialny sposób przełożył w pełne wyrafinowania fortepianowe improwizacje. Podkreśla, iż wybrał te tematy, które spowodowały, że został muzykiem.

Już od pierwszych dźwięków The sound of silence, czy Blowing in the wind , poprzez standardy jazzowe, aż do ostatnich nostalgicznych fraz fortepianu zamykających tę niezwykłą wędrówkę utworem What a wonderful world, mieliśmy przyjemność obcowania z muzyką sięgającą swoich pierwotnych źródeł. Wszystko było przepełnione szlachetną prostotą i spokojem, momentami unoszącymi w inny wymiar rzeczywistości. To nie był zbiór znanych utworów przełożonych na język fortepianu jeden do jednego lecz popis zdolności interpretatorskich oraz improwizacyjnych muzyka. Pomimo rozbudowanych partii dokomponowanych do oryginalnego tematu, pianista zachował pierwotny klimat. Każdy znany motyw utworu stanowił punkt wyjściowy do niekiedy bardzo rozległych improwizacji. Często te dodatkowe elementy potęgowały ich nastrój, czyniąc je jeszcze bardziej romantycznymi i uczuciowymi lub wprowadzając w swingową, dynamiczną pulsację. W klasyce tematów jazzowych muzyk pozwalał sobie na więcej wolności. Wszystko zamykało się jednak w pewnych ramach – było łagodne i przystępne dla ucha.

Trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czy piosenki zaprezentowane tego wieczoru faktycznie nie mają słów. Nie było słychać ich w wykonaniu artysty, ale są to kompozycje tak znane, że trudno nie dośpiewać sobie ich tekstów choćby w myślach. Część publiczności nie krępowała się i towarzyszyła pianiście swoim śpiewem. Muzyk sam do tego zachęcał, szczególnie podczas nieoczekiwanego punktu programu, czyli wariacji na podstawie pieśni Hej od Krakowa jadę.

Solowe granie Włodka Pawlika odsłania jego gatunkową wszechstronność muzyczną. Na uznanie zasługuje wyjątkowa łatwość i naturalność z jaką porusza się w swojej twórczości posługując się różnorodnymi technikami w komponowaniu muzyki.

Wszyscy, którzy tego dnia przybyli do Filharmonii Krakowskiej i usiedli wygodnie w głębokich fotelach, dali się zabrać w sentymentalną podróż przez klasykę muzyki popularnej oraz jazzowej, w subtelnym i eleganckim stylu. Włodek Pawlik błyszczał na scenie nie tylko dzięki swojej charakterystycznej marynarce, ale przede wszystkim za sprawą wrażliwości i umiejętności, jakie zaprezentował.

Share

podobne publikacje