Recenzja spektaklu „Zun, zun, zang. Język utracony”

4 czerwca miała miejsce 80 rocznica zamordowania w krakowskim gettcie legendarnego żydowskiego barda – Mordechaja Gebirtiga. Z tej okazji w Teatrze Barakah odbyła się premiera spektaklu „Zun, zun, zang. Język utracony” w reżyserii Olka Mincera.

Reżyser, jak i główny aktor spektaklu, wraz z towarzyszącymi mu: Riccardo Battistim – akordeonistą oraz Yosuke Takim – malarzem i pisarzem – stworzyli spektakl, w którym twórczość Gebirtiga łączy się z malarstwem żydowskim, polskiego pejzażysty Abrahama Neumanna, który został zamordowany tego samego dnia 1942 roku. Nicią przewodnią spektaklu jest opowieść innego bohatera historii, języka żydowskiego – jidysz, Mame Łuszn – języka matki, także ofiary Zagłady i to uważam za bardzo błyskotliwy i ciekawy zabieg artystyczny.

Pod względem technicznym spektakl bardzo dobry, jednak przedstawiony w bardzo chaotyczny sposób. Również przygnębiający jest fakt, że o ile należy pamiętać o historii, to jednak temat Holokaustu i krzywdy Żydów podczas II wojny światowej stale jest przypominany i nieprzepracowany. Obecnie doświadczamy wojny naszych sąsiadów, aktywnie jako Polacy pomagamy Ukraińcom i ten temat jest dla nas aktualny jeśli chodzi o swoisty rodzaj traumy. W dużą wątpliwość poddaję zatem sens tworzenia spektaklu przypominający traumę Żydów podczas wojny, biorąc pod uwagę obecne problemy społeczne.

Podziel się swoją opinią
Obrazek domyślny
Anna Maria Tryba

Publicystka. Redaktor prowadząca dział teatralny na portalu Muzyczny Kraków. Na co dzień publikuje w takich czasopismach jak: Tatry, Witkacy!, TEMI, Tygodnik podhalański, Migotania. Zafascynowana postacią Witkacego, kulturą podhalańską, teatrem i górskimi wędrówkami.

Skip to content