Filharmonia Krakowska, 100. rocznica urodzin Mieczysława Weinberga – relacja

W sobotę, 2 lutego w Filharmonii Krakowskiej odbył się koncert niezwykły. Generalnie, wszystkie koncerty w Filharmonii są niezwykłe, ale ten można zaliczyć do „niezwykle niezwykłych”.

Niezwykła postać stała za dyrygenckim pulpitem. To JaAnn Faletta, dyrygent zza „wielkiej wody”. Pisałem już wielokrotnie, że środowisko muzyczne Stanów Zjednoczonych, jest nam słabo znane i to pomimo Fejsbuków, Youtubów i innych podobnych serwisów. Odnosiło się to do muzyki rozrywkowej i jazzowej, myślę jednak, że jeśli chodzi o muzykę poważną perły i perełki muzyczne oraz wybitne osobowości muzyczne amerykańskich scen – często nam umykają. Dotyczyło to również utytułowanej JoAnn Faletta. Nazwana przez „The New York Times” jednym z najwybitniejszych dyrygentów swojego pokolenia, posiada … 12 tytułów doktora honoris causa!!!

Niezwykły był również dobór repertuaru, Copland, Zemlinsky i Wajnberg to trzy różne muzyczne światy. A jednak się udało i mieliśmy przyjemność brać udział w niezwykłym muzycznym wydarzeniu.

Koncert poświęcony był 100 rocznicy urodzin Mieczysława Weinberga – twórcy niezwykłego a jednak mało znanego, głównie z racji faktu, że tworzył w Związku Radzieckim. Człowiek o niezwykle barwnym życiorysie, Jego matką była aktorka Sonia Karl, ojcem skrzypek Szmul Wajnberg. Pierwsze doświadczenia muzyczne zdobywał w żydowskich teatrach w Warszawie, gdzie pracował jego ojciec. Kiedy miał 12 lat, został uczniem Józefa Turczyńskiego, najpierw w średniej, a potem w wyższej szkole muzycznej przy Konserwatorium Warszawskim. Podobnie jak ojciec, wcześnie zaczął pracować w teatrach rewiowych i lokalach dancingowych. W 1936 roku napisał muzykę do filmu Fredek uszczęśliwia świat. We wrześniu 1939 roku uciekł z Warszawy. Udało mu się przedostać do ZSRR i wtedy imię Mieczysław zmieniono mu na Mojsiej.

W ZSRR został studentem konserwatorium w Mińsku, w klasie kompozycji Wasilija Zołotariowa. Razem z nim studiował Ryszard Sielicki. W czerwcu 1940 roku jako pianista wystąpił w Moskwie w Dekadzie Białoruskiej Sztuki. 21 czerwca 1941 roku Orkiestra filharmonii w Mińsku wykonała jego utwór dyplomowy Poemat symfoniczny. Po napadzie Niemiec na ZSRR uciekł do Taszkentu, gdzie zatrudniono go jako korepetytora w operze. Komponował też utwory patriotyczne, np. balet Do boju za ojczyznę. Wtedy ożenił się z Natalią Wowsi-Michoels, córką znanego aktora i reżysera teatru żydowskiego Solomona Michoelsa. Dzięki pomocy Dmitrija Szostakowicza, w 1943 roku przeprowadzili się Moskwy. W 1946 roku Wajnberga oskarżono o to, że za mało odwołuje się do folkloru i pisze zbyt pesymistyczną muzykę. W 1948 roku oskarżono go o formalizm i zakazano wykonywać kilka jego utworów. W tym czasie zaczął zarabiać na życie pisząc muzykę dla radia i dla cyrku. W lutym 1953 roku został aresztowany za „żydowski nacjonalizm burżuazyjny.” Zwolniono go dopiero w kwietniu, znów dzięki pomocy Szostakowicza. W następnych latach Wajnberg komponował dużo muzyki filmowej. Najbardziej znany był film wojenny Lecą żurawie, wyróżniony Złotą Palmą na festiwalu filmowym w Cannes w 1958 roku.

Odtąd prawie całe życie upływało Wajnbergowi w Moskwie. Tylko raz, w 1966 roku przyjechał na „Warszawską Jesień”. Bardzo dużo komponował, czasami publicznie wykonywał jako pianista utwory Szostakowicza. Nadal pisał do filmów, także rysunkowych, jak najpopularniejszy z filmów animowanych z jego muzyką Miś Puchatek w reżyserii Fiodora Chitruka. W 1971 roku otrzymał tytuł „Zasłużonego Działacza Sztuk RFSRR”, w 1980 roku „Ludowego Artysty RFSRR”, a w 1990 roku dostał Nagrodę Państwową ZSRR. W połowie lat osiemdziesiątych Wajnberg powrócił do imienia Mieczysław. Z okazji 75. urodzin w 1994 roku otrzymał odznaczenie „Zasłużony dla kultury polskiej”. Krótko przed śmiercią ochrzcił się w cerkwi prawosławnej. Pochowany na Cmentarzu Domodiedowskim w Moskwie (żródło: Wikipedia).

Świat muzyczny odkrywa twórczość Mieczysława Weinberga. Powstało Międzynarodowe Towarzystwo Mieczysława Weinberga (International Mieczysław Weinberg Society), które promuje bogaty a nieco zapomniany dorobek twórczy artysty. W naszym kraju wielkim propagatorem Weinberga jest Gabriel Chmura Dyrygent Goscinny Fiharmonii Krakowskiej.

Jego kompozycję „Koncert wiolonczelowy c-moll”, z orkiestrą Filharmonii Krakowskiej zagrał kolejny niezwykły artysta Marcin Zdunik. Absolwent Uniwersytetu Muzycznego F. Chopina w Warszawie w klasie Andrzeja Bauera (dyplom z wyróżnieniem oraz Medalem Magna cum Laude) i Leopold-Mozart-Zentrum w Augsburgu w klasie Juliusa Bergera. Wiedzę muzykologiczną zgłębiał, studiując w Instytucie Muzykologii na Uniwersytecie Warszawskim.
W latach 2000–2006 był stypendystą Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci. Czterokrotnie otrzymał stypendium artystyczne Ministra i Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2001, 2002, 2005, 2006), ponadto w roku 2007 stypendium programu Młoda Polska, a w 2008 stypendium Mozart Gesellschaft-Dortmund.
W 2007 roku został laureatem I nagrody, Grand Prix oraz 9 innych nagród w VI Międzynarodowym Konkursie Wiolonczelowym im. W. Lutosławskiego w Warszawie. W 2008 roku reprezentował Polskie Radio w Bratysławie na Międzynarodowym Forum Młodych Wykonawców, organizowanym przez Europejską Unię Radiową (EBU), zwyciężając i zdobywając tytuł New Talent 2008. Ootrzymał nagrodę Gwarancja Kultury 2009, przyznaną przez TVP Kultura.
Koncertuje w wielu krajach Europy, Stanach Zjednoczonych i Korei, często prezentując własne opracowania i kompozycje. Jako solista wystąpił na estradach wielu renomowanych sal, m.in. Rudolfinum w Pradze, Carnegie Hall w Nowym Jorku, Cadogan Hall w Londynie, konserwatorium im. P. Czajkowskiego w Moskwie, Teatru Ermitaż w Petersburgu, Filharmonii Westfalskiej (Konzerthaus Dortmund), Filharmonii Słowackiej w Bratysławie, Filharmonii Narodowej w Warszawie czy Studio S1 PR im. W. Lutosławskiego. Był gościem wielu prestiżowych festiwali muzycznych, m.in. BBC Proms w Londynie, festiwalu Muzyczny Olimp w Petersburgu, Chopin i Jego Europa w Warszawie, Warszawska Jesień, Kammermusikfest Lockenhaus, Asiagofestival, Wartburg Festival, Musica Polonica Nova we Wrocławiu, Festspiele MecklenburgVorpommern. (Źródło: materiały prasowe Filharmonii Krakowskiej)

Jego grę charakteryzuje to, co dane jest najlepszym z najlepszych. Mając pełną kontrolę nad instrumentem, grając – zwracają na niemuzyczne aspekty muzyki … Brzmi nielogicznie? Zaraz to wyjaśnię. Otóż, zdecydowana większość muzyków, grając skupia większość swojej uwagi na „relacje z instrumentem”. Tylko ci najwięksi, do których zaliczam też Marcina Zdunika, relacje z instrumentem mają na takim poziomie, że grając swą uwagę poświęcają na emocjonalne i estetyczne aspekty wykonania, bez konieczności udowadniania czegokolwiek czy niepotrzebnych popisów … Pisałem o tym, może trochę inaczej ujmując, relacjonując niedawny koncert Mateusza Patyry.

Kompozycja nieco tajemnicza i bardzo oryginalna, wykonana niezwykle precyzyjnie przez solistę i orkiestrę. Mimo, że momentami nieco melancholijna, nie jest kompozycją stanowiącą „muzykę tła”. Zmusza słuchaczy do ciągłej uwagi. Obserwując muzyków, odniosłem wrażenie, że czują się dobrze i pewnie pod batutą  JoAnn Faletta.

Na początku koncertu usłyszeliśmy  El Salon Mexico  Aarona Coplanda. Autor uznawany za prekusora współczesnej muzyki amerykańskiej. W jego utworach możemy odnaleźć elementy folkloru amerykańskiego, meksykańskiego i jazzu. Obok kompozycji klasycznych – baletów, koncertów, oper i symfonii, tworzył też muzykę filmową. W Polsce mało znany … albo tak nam się wydaje, bo jego „amerykańskie” kompozycje często pojawiają się w mediach jako ilustracja muzyczna a nawet są inspiracją dla kompozycji rokowych czy jazzowych.

Wykonanie El Salon Mexico było bardzo „meksykańskie”, orkiestra (szczególnie jej część „blaszana), bardzo dobrze sprawdziła się w tanecznym repertuarze. Dobrze wiedzieć, że El Salón México, przy Pensador Mexicano 16, został otwarty w 1920 roku i był stolicą tańca w Mexico City. Z tego co mówią źródła … autor tam bywał.

Koncert zakończyła Fantazja Die Seejungfrau, której autorem jest Alexander von Zemlinsky. Kolejny mniej znany i rzadko wykonywany kompozytor. Utwór oparty został na bajce „Mała Syrenka” Hansa Christiana Andersena. Jak przystało na baśń, utwór bardzo żywy, barwny … a nawet zaryzykuję określenie „witalny”. Zagrany perfekcyjnie i precyzyjnie. Kompozycja nie dawała chwili wytchnienia orkiestrze jak i słuchającym.

Koncert bardzo udany, muzyka bardzo różna ale też bardzo interesująca. Dla koneserów wielka uczta, bo w zdecydowanej większości, słuchali tych utworów po raz pierwszy.

Andrzej Wodziński
Andrzej Wodziński

Redaktor naczelny serwisu. Autor nie ma wykształcenia muzycznego i jakichkolwiek kwalifikacji do bycia krytykiem muzycznym. Publikowane teksty są „nieobiektywnie emocjonalne”. Słucha muzyki każdej (z małymi, nieobiektywnymi wyjątkami). Muzyka towarzyszy mu (w różnych formach i przejawach) przez całe życie i czyni go piękniejszym. Informacje dodatkowe: autor, jeśli nie słucha muzyki to ogląda filmy ... Każdą wolną chwilę stara się (z różnym skutkiem) spędzać w górach. Wegetarianin i cyklista.

Artykuły: 558
Przejdź do treści