recenzje 11 lutego 2020

Symcha Keller – rabin, artysta, rockman…

Kilka dni temu zadałem moim znajomym pytanie, czy wiedzą kto to jest Symcha Keller? Nie wiedzieli. Ale ja też nie wiedziałem. Kiedy posłuchałem płyt “Chojze – Widzący z Lublina” i “Bramy”, musiałem zrewidować swój stosunek do muzyki żydowskiej. Chyba nie tylko ja, większość moich znajomych muzyków i “niemuzyków” pod wpływem tego artysty zmienia sposób patrzenia (słuchania) na muzykę Żydów.

Symcha Keller przyjechał do Krakowa na kilka godzin a ja miałem z nim porozmawiać. Przygotowuję się zawsze do rozmów z artystami. W dzisiejszych czasach zbieranie informacji zaczyna się (a czasami i kończy …) na wpisaniu imienia i nazwiska do wyszukiwarki Google. W moim przypadku był to tylko początek, polecam to wszystkim zainteresowanym, na YouTube znajduje się bardzo dużo interesujących materiałów.

Biografia tego człowieka, ta duchowa i religijna, ale również muzyczna to wspaniała księga (górnolotne określenie użyłem z pełnym przekonaniem). W wielkim skrócie. Symcha Keller, kantor i rabin, jest kontynuatorem muzycznej, mistycznej tradycji chasydów w Polsce. Były Przewodniczący Rady Religijnej Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP oraz były przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Łodzi. Obecnie nie pełni już żadnych funkcji społecznych i religijnych. Poświęcił się całkowicie muzyce chasydzkiej, którą wykonuje wraz z zespołem.

Symcha Keller w Radiu Kraków

Autor wielu płyt, między innymi 2 płytowego albumu “Bramy”, gdzie na pierwszej płycie znajdują się stare chasydzkie pieśni. Mimo, że nagrane z udziałem współczesnych instrumentów, niosą ze sobą potężna dawkę emocji, energii i mistycyzmu. Druga płyta zawiera ten sam gatunek muzyki, ale już we współczesnych stylizacjach z elementami rocka, reggae, ale też z muzycznymi echami innych kultur. Ten krążek, oprócz wcześniej wymienionych doznań, zawiera dodatkowo, według mojej opinii … dużą dozę radości.

Producentem albumu “Bramy” jest  Andrzej Adamiak z  grupy Rezerwat. Tu należy się małe wyjaśnienie, otóż Symcha Keller był … rockmenem, współzałożycielem znanej łódzkiej kapeli Katharsis.

Pretekstem do odwiedzenia Krakowa był dla Symchy Kellera jego ostatni album “Chojze – Widzący z Lublina”. Zawiera oryginalne pieśni chasydzkie we współczesnych aranżacjach, ale z zachowaniem oryginalnego instrumentarium. O tej płycie będziemy jeszcze pisać i na pewno usłyszymy ją w Krakowie.

Symcha Keller odwiedził Radio Kraków, gdzie rozmawiał z redaktor Anną Łoś, prowadzącą cykl audycji “Na wschód od zachodu“. Audycja ilustrowana muzyką była emitowana 8 lutego. Można jej też odsłuchać na stronie internetowej Radia Kraków:

Opis audycji rozpoczyna się słowami żydowskiego cadyka: “Bóg prowadzi z człowiekiem niekończący się dialog za pośrednictwem drzew, kamieni, traw i kwiatów, snów i przypadkowo spotkanych ludzi” … Te słowa są bardzo bliskie mojemu widzeniu tego świata. Chasydem nie zostanę … ale stanowi to dla mnie impuls do uzupełnienia swojej wiedzy o kulturze Żydów.

Z Symchą Kellerem rozmawiałem ponad godzinę, ale w zasadzie … ustaliliśmy tylko tematy, o których, mam taką nadzieję – porozmawiamy w przyszłości. Cały czas kieruję się słowami Franka Zappy, które można było kiedyś przeczytać na stronie głównej naszego serwisu: Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury. Poniżej utwór z płyty Gates a dalej, fragment mojej rozmowy z artysta.

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: Ostatnia Pana płyta to Chojze – Widzący z Lublina, wcześniej było dwupłytowe wydawnictwo Bramy, kiedy zaprezentowałem te płyty moim znajomym, byli zachwyceni a z drugiej strony pytali, dlaczego ta muzyka i ten wykonawca nie są popularni w stopniu na jaki zasługują?

Symcha Keller: W Polsce, problemem jest promocja muzyki, jaką ja wykonuję. Mamy “uszufladkowane” pojęcia muzyki: cygańskiej, bałkańskiej, folkowej, żydowskiej. W momencie kiedy trafia do wydawcy bądź dziennikarza muzycznego dwupłytowy album pod tytułem Bramy, lub Chojze – Widzący z Lublina – on “nie wie jak to ugryźć”. To jest muzyka żydowska a nie śpiewają w jidysh, tylko po hebrajsku to pierwsze zdziwienie, natępne – to nie jest muzyka klezmerska! “Klezmerska muzyka – to jest muzyka żydowska, a to … nie wiadomo!”

Od wielu lat prowadzę walkę, aby wydobyć tę prawdziwą muzykę żydowska i prawdziwe oblicze zydów. Oblicze chuliganów, muzyków, chasydów, to walka ze stereotypowym obliczem “żydka”. Całe życie był on dla mnie przekleństwem, zgarbiony i mówiący śmieszną polszczyzną Żyd, po prostu mnie obraża.

Urodziłem się w Łodzi, przeżyłem stan wojenny, byłem współzałożycielem kapeli Katharsis, prowadziliśmy antykomunistyczną działalność. Nikt nie patrzył czy ktoś jest Żydem, Cyganem czy Polakiem. Ważne jest to, jakim się jest człowiekiem.

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: Jak wygląda dzisiaj Pana aktywność muzyczna i pozamuzyczna?

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: Jest kilka płaszczyzn. Pierwszą jest Fundacja Kellerów, która z moimi przyjaciółmi rabinami, chasydami, poszukuje grobów cadyków polskich. Odnajdujemy je, odbudowujemy i to jest bardzo piękna praca. Na pierwszym planie jest jednak muzyka. Mam przygotowany materiał na nową płytę. Na koncertach gramy “starą płytę”, czyli Chojze – Widzący z Lublina, którą tak naprawdę dopiero promujemy.

Jest to piękna muzyka, chasydzka muzyka nie jest muzyką “żydka”. To muzyka człowieka dumnego i godnego, mającego szacunek dla siebie i dla świata. To muzyka uduchowiona i mistyczna. Brzmi inaczej niż klezmerska, która stała się stereotypem muzyki żydowskiej. Ten rodzaj muzyki, muzyka chasydzka, jest w Polsce i na świecie kompletnie nieznany!

Zrezygnowałem ze wszystkich stanowisk publicznych i religijnych, aby skoncentrować się na muzyce. Postanowiłem, chasydzką tradycję muzyczną “dać światu szerokiemu” [śmiech]. Koncertuję, prowadzę wykłady o kulturze i mistyce. Ludzie łakną tej wiedzy i muzyki. Nasze koncerty przyjmowane są bardzo dobrze. Jest to coś co lubię robić, uczyć ludzi, śpiewać i przebywać razem z nim. Śpiewam również w synagogach i na uroczystościach religijnych.

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: Jak wyglądają Wasze koncerty?

Symcha Keller: Podstawowy skład to 6 osób, ale bardzo często gramy w składach mniejszych, w kwartecie a nawet w duecie – czyli ja z gitarzystą. Gramy w wielkich miastach i małych miasteczkach. Graliśmy w Jerozolimie ale również w Ełku i Pucku. Nasze koncerty, to również opowieści o mistyce i kulturze Żydów. Jesteśmy bardzo otwarci i elastyczni.

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na koncertach w Krakowie!

podobne publikacje