PANNONICA 2021, relacja i fotorelacja – dzień trzeci

No i docieramy do dnia ostatniego, błota prawie już nie ma. Wszyscy festiwalowicze wiedzą już doskonale gdzie pije się kawę, gdzie jada śniadania a gdzie obiady, Wiadomo też o której najlepiej brać prysznic aby uniknąć kolejki. No i zaczyna być trochę smutno, że Pannonika za chwilę się skończy.

W ostatnim koncertowym dniu, organizatorzy zaliczyli małą, maluśką, maluteńką … wpadkę (wpadeczkę) organizacyjną. Otóż, koncerty w poprzednich dniach zaczynały się o godzinie 19:00 a w tym ostatnim, o 18:00. BalkanArtz, który rozpoczynał blok koncertowy, pewnie zaczynał przy bardzo skromnej widowni. Ja zorientowałem się i poszedłem na koncert, kiedy siedząc w wiosce festiwalowej usłyszałem muzykę, zabrało mi to ponad pół godziny (wliczając w to pójście po sprzęt fotograficzny). Pod sceną byłem pod koniec występu, a widownia nadal była dość skromna.

Następny w kolejce był grecki zespół RODOPI. Grecy i muzyka bałkańska??? Dosyć odległe żywioły ale … ta muzyka była bardzo specjalna. Pochodzą z Tracji, miejsca styku kultur północy, południa, wschodu i zachodu. To kulturowe zamieszanie dotyczy również muzyki, w której można znaleźć echa wszystkich stylów muzycznych południa Europy ale też Azji. Ta muzyka niesie ze sobą niesamowitą energię, którą tak bardzo kochają uczestnicy Pannoniki. Muzyka trafiła do serc publiczności, było wspólne śpiewanie i tańce.

Stało się również to, co pamiętamy z koncertu The Bulgarian Voices – Angelite w 2019 roku. Po skocznych i radosnych utworach, jeden z artystów zaśpiewał a capella. Pewnie nikt nie znał języka greckiego, ale pieśń była tak przejmująca, że roztańczona i rozbawiona publiczność momentalnie zamarła, przyznam się, że u mnie śpiew ten wywołał gęsią skórkę. Muzyka to energia, to magia i nieopisane emocje… i dlatego ją kochamy. Uważam, że jeśli w 2019 roku objawieniem Pannoniki był Luiku, w tej edycji odkryliśmy greckie RODOPI.

MR.ŽARKO – to zespół, który proponuje muzykę bałkańską w nieco nowocześniejszych aranżacjach. Robi to z wielką kulturą, wyczuciem i klasą. Ich aranżacje są w 100, a czasami nawet więcej procentach bałkańskie. Tworzą fantastyczny spektakl, napędza go „nieziemską” energią Katya Tasheva, która wraz z Dikandą, w tym roku zasłużyły na odznaczenie: Ogień nie muzyka! … Może organizatorzy o czymś takim pomyślą?

ZOORD zakończył tegoroczną edycję Festiwalu Pannonica. Zespół bardzo znany i utytułowany. Węgierska formacja, kierowana przez wirtuoza drumli Árona Szilágyi. Ich muzyka określana jest jako transowa, energetyczna muzyka taneczna … Na tańcu się nie znam, nie wiem czy da się do tego tańczyć. Specjalnej energii w ich muzyce nie znalazłem. ZOORD to na pewno muzycy najwyższej klasy, ale nie podzielam zachwytu ich twórczością …

A potem były podziękowania … i „zielona noc”, która połączyła się z dniem następnym, kiedy trzeba było wracać do domu.

Foto © Andrzej Wodziński

Andrzej Wodziński
Andrzej Wodziński

Redaktor naczelny serwisu. Autor nie ma wykształcenia muzycznego i jakichkolwiek kwalifikacji do bycia krytykiem muzycznym. Publikowane teksty są „nieobiektywnie emocjonalne”. Słucha muzyki każdej (z małymi, nieobiektywnymi wyjątkami). Muzyka towarzyszy mu (w różnych formach i przejawach) przez całe życie i czyni go piękniejszym. Informacje dodatkowe: autor, jeśli nie słucha muzyki to ogląda filmy ... Każdą wolną chwilę stara się (z różnym skutkiem) spędzać w górach. Wegetarianin i cyklista.

Artykuły: 558
Przejdź do treści