Chill Festival 2025 – Strefa57

Choć nazwa sugerowała luz i relaks, ten festiwal miał w sobie czystą energię, emocje i autentyczność. W sobotni wieczór 2 sierpnia 2025 roku, Strefa 57 ponownie stała się hip-hopowym centrum Polski. Na jednej scenie wystąpili: Po prostu Kajtek, Chivas, Avi, Reto, Żabson i Szpaku – a wszystko to w atmosferze letniego święta muzyki, gdzie beat niósł się w powietrzu, a ludzie byli jednością.

Otworzył Po prostu Kajtek – młody, ale gotowy

Scenę otworzył Po prostu Kajtek, z ogromną dawką energii i świeżości. To był strzał w dziesiątkę – jego charyzma, bezpośredniość i naturalność natychmiast rozbujały publikę. Dla wielu był odkryciem wieczoru – choć otwierał, zostawił po sobie mocne wrażenie.

Chivas i Avi – emocje i styl

Po nim na scenę wszedł Chivas – z pewnością jeden z najbardziej wyczekiwanych występów. Artysta udowodnił, że jego pozycja w topie polskiej sceny nie jest przypadkiem – ma flow, ma styl i co najważniejsze: ma kontakt z publiką.

Zaraz po nim Avi, jak zawsze wyważony, stylowy, z techniką, którą doceni każdy fan dobrego rapu. Jego występ był momentem, kiedy tłum nie tylko bawił się, ale też słuchał.

Reto i Żabson – vibe, który nie zawodzi

Wieczór nabierał tempa. Reto wszedł bez kompromisów – z hukiem, pewnością i sceniczną dynamiką. Każdy numer niósł się przez całe Przytkowice. Publiczność eksplodowała przy „Billy Kidzie”.

Następny na scenie – Żabson – wprowadził w klimat czystego festiwalowego szaleństwa. Konfetti, skoki w tłum, szalone tempo. Było głośno, było kolorowo, było totalnie na jego warunkach.

Finał należał do Szpaka – prawdziwa kulminacja emocji

Na zakończenie wieczoru pojawił się Szpaku – i był to występ, który wycisnął z ludzi ostatnie pokłady energii, a niektórym łzy z oczu. To nie był tylko koncert – to było katharsis.

Cała Strefa 57 śpiewała razem z nim. Jego przekaz, ekspresja i charakterystyczne flow po raz kolejny udowodniły, że Szpaku potrafi zbudować ze sceny most do serca każdego fana.

Chill Festival 2025 pokazał, że hip-hop w Polsce żyje i ma się świetnie – i nie potrzebuje do tego stadionów. Wystarczy dobra scena, klimat miejsca i artyści, którzy wiedzą, po co tam są.

Strefa 57 znów stała się miejscem niezapomnianych emocji – i miejscem, do którego chce się wracać.

Foto © Donata Boczkowska. All rights reserved.

Donata Boczkowska
Donata Boczkowska

Rodowita krakowianka, pełna pasji, kreatywności i uśmiechu.
Fanka monochromatycznych kadrów, emocji i muzyki.

Artykuły: 30
Przejdź do treści