-
Telefon: + 48 696 996 410
-
Email: kontakt@muzyczny-krakow.eu

Pale Sphere: gdy prog spotyka skrzypce, próby przypominają stand-up – historia zespołu z Krakowa, który gra jak nikt inny
W świecie, gdzie zespoły rockowe dzielą się na „ciężkich”, „cięższych” i „naprawdę, naprawdę ciężkich”, zespół Pale Sphere z Krakowa postanowił iść pod prąd. Zamiast iść utartą ścieżką, zrobili sobie własną — krętą, wyboistą, pełną nieoczywistych zwrotów akcji i, co najważniejsze, smyczków. Tak, dobrze czytasz: w składzie tego rockowego zespołu są skrzypce i kontrabas. A do tego mnóstwo humoru, dystansu i wspólnej historii, która sięga jeszcze czasów, kiedy największym problemem była kartkówka z fizyki.
Od podwórka do prog-metalu, czyli narodziny Pale Sphere
Zespół powstał w 2014 roku, ale jego korzenie sięgają dużo wcześniej — gdzieś między graniem w piłkę a graniem na instrumentach w szkole muzycznej. Dwaj bracia, Michał i Dawid Topa, razem z kilkoma znajomymi z gimnazjum wpadli na pomysł: „a może by tak założyć zespół?”. Decyzja ta miała konsekwencje, których wtedy jeszcze nie przewidzieli. Żaden z nich nie przypuszczał, że kilka lat później będą rozkminiać, jak połączyć kontrabasowe riffy z progiem i alternatywą, jednocześnie kłócąc się o to, czy nowy numer bardziej przypomina Muse czy soundtrack z „Władcy Pierścieni”.
Początkowo grali covery – klasyki Linkin Park, Muse czy Imagine Dragons. Oczywiście w swoich wersjach, bo kiedy masz w zespole skrzypce i kontrabas, nie da się po prostu „zagrać tak jak oryginał”. Wszystko trzeba było przearanżować, dostosować, pokombinować. Tak właśnie rodziła się ich własna muzyczna tożsamość: pełna odwagi, eksperymentu i zdrowej dawki muzycznej niepoprawności.
Studio? Raczej centrum dowodzenia chaosem
Zespół długo nie miał typowego „miejsca prób”. Mieli za to coś lepszego: swoją muzyczną bazę, która pełniła funkcję studia, sali prób, pokoju socjalnego i… imprezowni. Między wzmacniaczem a kontrabasem stała kanapa z 2008 roku, która widziała więcej niż niejedna domowa terapia grupowa.
Próby rzadko zaczynały się o czasie. Ktoś spóźniony, ktoś zgubił smyczek, ktoś musiał jeszcze „tylko coś przegrać z pendrive’a”. Ale kiedy już wszyscy się zebrali i instrumenty były w rękach, zaczynała się magia. I żarty. Dużo żartów. Czasem nawet za dużo – zwłaszcza dla nowych.
Wkracza Aśka, czyli „co wy do mnie mówicie?”
W 2021 roku do zespołu dołączyła Joanna Daciw-Probierz, znana w ekipie jako po prostu… Aśka – wokalistka z energią większą niż cała reszta zespołu razem wzięta (i z głosem, który bez problemu przebija się przez gitarowe ściany dźwięku).
Początki były… cóż, ciekawe. Wejście do grupy ludzi, którzy znają się od dziecka i porozumiewają się na poziomie telepatycznych skrótów myślowych, to wyzwanie nawet dla najbardziej elastycznej osoby. Aśka przyznaje, że przez pierwsze tygodnie czuła się jak w filmie science-fiction – niby wszystko po polsku, ale sens gdzieś umykał.
– Oni potrafili się pokłócić i pogodzić w ciągu trzech zdań, używając wyrażeń typu „no bo jak wtedy na tej imprezie z herbatą” i wszyscy wiedzieli, o co chodzi. A ja siedzę i myślę: co tu się właśnie wydarzyło? – śmieje się dziś.
Na szczęście szybko się odnalazła. A nawet więcej – stała się nieodłącznym elementem zespołu. Razem z Michałem Koptą (gitara, wokal), z którym dzieli wokalne obowiązki, tworzą teksty i linie melodyczne. I tak, dziś Aśka też ma już swoje własne wewnętrzne żarty. I własny kubek w studiu.
Brzmienie: jakby Dream Theater wpadł na grzane wino do Krakowa
Muzyka Pale Sphere to połączenie wszystkiego, co lubią – alternatywy, proga, metalu, rocka i klasyki. I nie – to nie jest chaos. To kontrolowany chaos, który z każdym utworem przybiera nieco inny kształt. Każda kompozycja to wynik twórczych dialogów (czasem debat), które prowadzą Michał-gitarzysta i Michał-kontrabasista. To oni najczęściej rzucają pomysły, które potem wspólnie modyfikują, układają, czasem demolują i budują od nowa.
Efekt? Utwory, w których można znaleźć zarówno delikatne skrzypcowe smugi, jak i konkretne gitarowe ściany dźwięku. Kompozycje, które balansują na granicy rocka progresywnego i artystycznej przekory. Jak mówią: „gramy rocka, ale po swojemu”.
Debiutancki album w drodze… powoli, ale za to z duszą
Od 2021 roku zespół pracuje nad swoim pierwszym pełnoprawnym albumem. Praca idzie wolno, ale skutecznie. Bo Pale Sphere nie robi niczego na pół gwizdka. Każdy numer jest dopieszczany, przegadany i przetestowany. Czasem kilka razy. I tak – czasem trzeba coś nagrać od nowa, bo ktoś się rozśmieszył w refrenie. Albo w tle słychać, jak Dawid nalewa herbatę.
Ale właśnie za to kochamy Pale Sphere – za ludzkie podejście do muzyki, za szczerość, śmiech i nieustanne kombinowanie.
Zespół pod gwiazdą projektu „Gwiazdy są wszędzie”
W pewnym momencie zespół sam postanowił zgłosić się do fundacji – producenta projektu „Gwiazdy są wszędzie”, by opowiedzieć swoją historię i pokazać muzykę, która wymyka się szufladkom. Fundacja doceniła ich odwagę, szczerość i nieoczywiste brzmienie. Tak Pale Sphere stało się częścią projektu, który wspiera artystów z charakterem i bezkompromisową wizją twórczą.
Dla zespołu to ogromna radość – i motywacja, by działać dalej, nagrywać, koncertować i szerzyć prog-rockowy vibe z domieszką klasyki wszędzie tam, gdzie tylko się da.
Pale Sphere – więcej niż zespół
To nie tylko grupa ludzi, którzy razem grają. To paczka przyjaciół, która razem dorastała, razem żartuje, razem przechodzi przez wzloty i upadki. A przy okazji – tworzy muzykę, która z każdym rokiem staje się coraz bardziej dojrzała i unikalna.
Jeśli szukasz zespołu, który:
- gra jakby Tool wpadł na próbę Apocalyptiki,
- ma więcej humoru niż niejeden kabaret,
- i łączy alternatywę z klasą i kontrabasem,
to Pale Sphere jest dla Ciebie. A tak wyglądają:
Foto © Sławomir Natoński. All rights reserved.







