Bez kategorii recenzje 28 marca 2018

W służbie Bogu czy koronie? Muzyka na dworze ostatnich Tudorów

Okres elżbietański w historii Anglii to czas religijnych sporów protestantów z katolikami, walki o dominację na morzach i oceanach z koroną hiszpańską i wreszcie „złoty wiek” kultury z Shakespearem na czele. Gdzie w tym natłoku zdarzeń było miejsce dla muzyki? Jak przekonaliśmy się podczas koncertu w ramach Festiwalu „Misteria Paschalia” dnia 27 marca w Bazylice Bożego Ciała, czasy ostatnich Tudorów to moment rozkwitu sztuki dźwięków, co udowodnił nam zespół „Stile Antico”. Zaprezentował on repertuar a cappella z dorobku najważniejszych kompozytorów XVI i początku XVII wieku.

W programie koncertu znalazły się motety, madrygały i pieśni m.in. Williama Byrda, Thomasa Tallisa czy Johna Dowlanda. Są to twórcy muzycznego odrodzenia korony brytyjskiej, która, nie ukrywajmy, w dobie ideału polifonii palestrinowskiej i wpływów madrygalistów włoskich, nie wyznaczała nowych trendów (inaczej było w wypadku muzyki instrumentalnej). Doborem repertuaru artyści oddali stan kultury muzycznej na przełomie wieków oraz jej związki z ówczesnym kryzysem wyznaniowym. Z jednej strony usłyszeliśmy pieśni ku czci antykatolickiej królowej np. O Lord, make thy servant Elizabeth Byrda, czy pozycje ze zbioru The Triumphs of Oriana, skompilowanego przez Thomasa Morleya, z drugiej zaś motet pokutny Byrda Tristitia et anxietas, w którym niebezpośrednio kompozytor daje wyraz swemu żalowi z powodu prześladowań katolików. Obok twórczości rodzimej artyści wykonali madrygały Orlanda di Lasso oraz Pierre’a Sandrina, które w Anglii nie powstały, ale w komnatach królewskich rozbrzmiewały, a to za sprawą daru króla szwedzkiego Eryka XIV, który przez lata ubiegał się o rękę królowej Elżbiety.

Zespół Stile Antico zaprezentował także utwory polskich kompozytorów: Mikołaja Zieleńskiego, Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego i Johanna Knöfla. To zestawienie uświadamia nam, że absolutnie nie powinniśmy unikać i wstydzić się naszej muzyki, gdyż w zestawieniu z dziełami twórców powszechnie uznawanych za wybitnych, jej poziom jawi się jako bardzo wysoki.

Przemyślany układ koncertu zaważył na jego odbiorze. Przystępnie i ciekawe przedstawienie rysu historycznego w książce programowej pomogło słuchaczowi zrozumieć kontekst kulturowy, w jakim prezentowane dzieła się narodziły. Kiedy już przeczytaliśmy o tym „co? kiedy? i dlaczego?”, mogliśmy oddać się kunsztownej polifonii, wykonanej przez Stile Antico w sposób płynny i na swój sposób misteryjny. Szczególnie przejmująco brzmiały dolne rejestry zespołu, perfekcyjnie zestrojone zarówno intonacyjnie jak i barwowo. Ruchy obsadowe – jej zmniejszanie lub powiększanie w zależności od wykonywanego gatunku – wpływały na przejrzystość faktury. Z niewymowną dbałością artyści obchodzili się z formułami zakończeniowymi zwrotek i wersetów, pozostawiając słuchacza z namacalną wręcz harmonią, która przy delikatnie podświetlonym ołtarzu, unosiła się gdzieś w eter. Tylko przez moment, w małoobsadowym fragmencie motetu Attolite portas Byrda, odniosłem wrażenie, że śpiewacy utracili stabilność metrorytmiczną i intonacyjną. Nie zaważyło to jednak w żadnym stopniu na wielkim wrażeniu, jakie zespół Stile Antico wywarł na odbiorcach. Chłód kościoła nie zniechęcił publiczności, która ostatecznie doczekała się bisu.

Podczas wczorajszego koncertu można było doświadczyć purytańskiej surowości angielskiej polifonii, ale też melancholijnej zadumy (zwłaszcza w pieśniach Dowlanda). To między innymi wynik warunków polityczno-kulturowych okresu elżbietańskiego, który z muzycznego punktu widzenia zaskoczy nas pewnie jeszcze niejeden raz.

Foto © Robert Słuszniak [materiały prasowe organizatora]

podobne publikacje