Teatr w piżamie – czyli kolejna odsłona spektaklu online

#Teatrwdomu- czyli jakiej sztuki tym razem możemy zasmakować siedząc w domu z kocykiem i herbatką? Zgadujcie, bez podglądania odpowiedzi w dalszej części postu!

Spektakl na podstawie słynnej powieści, której akcja dzieje się w 1870 roku w małym miasteczku w Rosji. Autor książki wybrał to miejsce jako centrum działania grupy ekstremistów, którzy chcą doprowadzić do rewolucji, która ogarnie całą Rosję. W historii powieści przewija się wiele postaci, które stanowią kluczowy aspekt tego utworu. Stiepan Trofimowicz Wierchowieński to niespełniony poeta, liberał i przedstawiciel rosyjskiej inteligencji. Jest nieudolny i bierny co odbija się na jego życiu i relacjach z innymi.

Zupełnie inną postacią jest jego syn – Piotr Wierchowieński. To fanatyk socjalizmu, manipulant i skuteczny prowokator. Całkowicie zapatrzony w nadchodzącą rewolucję zamierza za wszelką cenę osiągnąć postawione cele. Nie zawaha się i nie zatrzyma się przed niczym. Jest również obrońca prawosławnej Rosji – Iwan Pawlowicz Szatow, który porzucił dawne przekonania socjalistyczne i zaciekle walczy z Piotrem Wierchowieńskim. Główną postacią jest jednak Nikołaj Wsiewołodowicz Stawrogin syn Barbary Stawrogin. Osoba skomplikowana i zimna na pierwszy rzut oka, która skrywa mroczną tajemnicę.

Już wiecie o jaką powieść chodzi?

Biesy Fiodora Dostojewskiego! A spektakl, który proponuję nosi tę samą nazwę i został wyreżyserowany przez Krzysztofa Jasińskiego w teatrze STU.

Przedstawienie rozpoczyna się od sceny, w której syn Barbary Stawrogin udaje się do monastyru i rozmawia z ojcem Tichon. Odbywa spowiedź, w której przyznaje się do halucynacji – w nocy widzi i odczuwa obecność złego ducha (biesa). Podczas spektaklu jego wspomnienia będą wracać, a my poznawać coraz więcej z mrocznego życia Stawrogina. W powieści ukazany został jako osoba wyrachowana, zimna i pozbawiona uczuć. Psychopata, który nie ma umiejętności odczuwania i który nie wie co jest dobre, a co złe.

W przypadku spektaklu jego postać została wykreowana inaczej. Stawrogin w Teatrze Stu jest zagubiony i przestraszony. Nie wie, w jaki sposób powinien żyć. Nienawidzi siebie i swojego problemu z odczuwaniem emocji. Często odwraca wzrok i nie patrzy się w oczy swoich rozmówców. Gra zimnego, ale nie zachowuje się jak ktoś pozbawiony uczuć. Bliżej mu do dziecka, które zobaczyło jak zachowują się dorośli i próbuje ich naśladować. Dużo w nim rezerwy i wycofania, ale nie jest psychopatą w pełnym znaczeniu tego słowa. Taka interpretacja tej postaci jest szczególnie intrygująca w kontekście zła, które wyrządził.

W spektaklu bierze udział Ukraiński Chór Woskresinnia pod dyrekcją Aleksandra Tarasenko, który wykonuje tradycyjne pieśni cerkiewne. Wraz z unoszącym się ciężkim zapachem kadzidła i dymu z zapalonych świeczek buduje on niepowtarzalną atmosferę, która stanowi o charakterze przedstawienia. Wypełniająca małe pomieszczenie muzyka, którą tworzy chór, mocno wpływa na widownię. Sprawia, że odczuwalne są podskórne dreszcze. Potęguje on odczucia niepokoju, które spowodowane jest panującym mrokiem na sali teatralnej.

Chór można potraktować jako dodatkowego aktora, ponieważ jego pieśni stanowią przedłużenie oraz podkreślenie scen występujących podczas spektaklu. Pod względem estetycznym spektakl został wyśmienicie. Kostiumy, rekwizyty oraz wystrój przenoszą nas dawnej XIX wiecznej Rosji.
Odpowiedź na pytanie, czy podczas spektaklu przyjdzie nam spotkać osławione biesy nie jest jednoznaczna. Spektakl rozpoczyna się i kończy przypowieścią z Ewangelii świętego Mateusza o wypędzeniu złych duchów przez Jezusa. Na prośbę demonów, Jezus wypędził je w trzodę świń, które następnie rzuciły się w przepaść i zginęły w falach. Dzięki tej historii można byłoby przypuszczać, że biesy podczas spektaklu będą zaprezentowane jako namacalne i groteskowe postacie. Jednakże złe duchy w przedstawieniu nie ukazują się bezpośrednio widzowi. Są bardziej subtelnie i głęboko ukryte w psychikach postaci. Przybierają różne postacie żądz i pragnień, które potem męczą bohaterów. Wynaturzają ich umysły, a następnie kierują do samozagłady. Biesy w Teatrze Stu to nie demony z piekła rodem kryjące się w ciemnych kątach sali, ale idee i pragnienia, które niszczą ludzi prowadząc ich nad przepaść. Są one bardziej niebezpieczne niż można byłoby przypuszczać.

Podsumowując, „Biesy” to spektakl pod wieloma aspektami interesujący i zdecydowanie warty obejrzenia. Jestem pod silnym wrażeniem, że miałem okazję uczestniczyć w czymś ważnym i poruszającym.

Spektakl do obejrzenia 11 oraz 14 kwietnia od godziny 21:00 na stronie Facebooka Teatru Stu

Default image
Anna Maria Tryba
Technolog chemiczny, absolwentka Wydziału Inżynierii i Technologii Chemicznej Politechniki Krakowskiej, obecnie doktorantka Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki AGH. W ramach swojej pracy doktorskiej pracuje nad otrzymaniem biomateriałów do zastosowań stomatologicznych. Z zamiłowania korepetytor z chemii, popularyzator nauki i publicystka. Na co dzień publikuje w takich czasopismach jak: Tatry, Witkacy!, TEMI, Tygodnik podhalański. Zafascynowana postacią Witkacego, kulturą podhalańską, teatrem i górskimi wędrówkami.