etno recenzje wydarzenia 5 października 2017

Sounds Like Poland na 13. Festiwalu Skrzyżowanie Kultur

Stało się już piękną tradycją, że od kilku lat co roku na Festiwalu Skrzyżowaniu Kultur jeden dzień poświęcony jest wyłącznie muzyce polskiej. Sounds Like Poland to okazja do zaprezentowania najciekawszych zespołów folkowych, na jednej scenie spotykają się gwiazdy i debiutanci. Za każdym razem podczas tych koncertów odkrywam kogoś nowego, biegnę kupować płyty i cieszę się, że mamy w Polsce takich zdolnych muzyków.

Foto: Aleksandra Mościcka

Nie inaczej było tym razem – wieczór rozpoczął się koncertem Warszawskiej Orkiestry Sentymentalnej. Grupa ta nawiązuje do tradycji przedwojennych dansingów, sięgają po przeboje Henryka Warsa, braci Goldów, Jerzego Petersburskiego, Adama Astona i innych. Bawią się rytmami dawnych tang, fokstrotów czy walczyków i robią to niezwykle stylowo. Ich debiutancka płyta – Umówmy się na dziś została uznana za najlepszy album folkowy 2016 roku w plebiscycie Wirtualne Gęśle.

Jestem pod ogromnym wrażeniem zarówno pomysłu na stworzenie takiego zespołu, jak i wirtuozerii muzyków. Wszystko w ich występach jest niezwykle spójne – dobór instrumentów, sposób grania, śpiewania, a nawet stroje. To nie jest przesadna stylizacja, lecz zrobione z klasą i wyczuciem nawiązanie. Każdy z członków zespołu to świetny muzyk, ich doskonałe improwizowane solowe popisy nie pozostawiły wątpliwości. Nie jestem fanką bardzo tanecznych koncertów, ale to co robi Warszawska Orkiestra Sentymentalna jest przepełnione taką lekkością i autentycznością, że trudno nie zacząć się kołysać, czy przytupywać nóżką.
Muzycy szykują już nową płytę – Tańcz mój złoty będzie mieć premierę 7 października!

Foto: Aleksandra Mościcka

Jako drugi wystąpił Adam Strug z zespołem. Wydawało mi się, że podczas tego koncertu wiem, czego mogę się spodziewać, ale… to było coś więcej niż muzyczne wydarzenie. Naprawdę rzadko zdarzają mi się takie określenia, lecz tym razem muszę napisać: tak, to było niezwykłe przeżycie duchowe.
Adam Strug śpiewa zarówno pieśni tradycyjne, jak i swoje piosenki, bez trudu jednak można zauważyć, że to dwa bardzo różne nurty w jego twórczości. Gdy śpiewa tradycyjne pieśni świeckie i religijne nie pozwala sobie na zbytnie eksperymenty, jego solowa twórczość jest natomiast mieszanką różnych stylów i kultur, co słychać na płytach Adieu czy Mysz.

Taki też był koncert na Skrzyżowaniu Kultur – trudny stylistycznie do zdefiniowania. Strug, niczym bard, opowiadał swe fascynujące historie. Bardzo rzadko słucham słów podczas koncertów, wynika to często z tego, że nie jestem w stanie ich zrozumieć, lecz tym razem nie miałam takiego problemu i dałam się im poprowadzić, tak samo jak muzyce. To była niezwykła podróż, przepełniona poetyckimi opowieściami, szalenie intensywnymi i prawdziwymi. Nie znam drugiego takiego głosu, jak Adama Struga. Ma jedną z najpiękniejszych barw, jakie słyszałam i perfekcyjną intonację. Jego mocny, surowy i charakterystycznie drżący głos jest niezwykle przejmujący. Wraz z zespołem stworzyli niepowtarzalną, magiczną atmosferę, genialne połączenie brzmienia muzyki polskiej i bliskowschodniej. Żałowałam, że czas goni i nie mogą grać dłużej, bo ja pragnęłam ich słuchać całą noc…

Foto: Aleksandra Mościcka

Na zakończenie organizatorzy pozostawili występ, który miał być największą atrakcją wieczoru i wyjątkowym wydarzeniem – projekt Kapeli ze Wsi Warszawa z Mazowieckimi Mistrzami. Muzycy Kapeli wystąpili z kilkunastoma muzykami ludowymi, których odnaleźli w mazowieckich wsiach.

Nie da się kultywować tradycji i przetwarzać muzyki ludowej, nie znając jej źródeł, dlatego z pewnością zetknięcie się z tymi gośćmi było interesującym doznaniem. Jednak każdy koncert powinien tworzyć jakąś spójną całość. Zwłaszcza w przypadku tak dużej liczby muzyków pojawiających się na scenie, przydaje się ktoś, kto takie wydarzenie wyreżyseruje albo przynajmniej zastanowi się, jak owa całość się prezentuje. Tutaj tego zabrakło, koncert był za długi i zbyt monotonny.

Oczywiście zdarzały się momenty ciekawe, szczególnie utkwiły mi w pamięci trzy występy zaproszonych gości. Ludowi skrzypkowie zawsze robią na mnie wrażenie, ich wyczucie rytmu, sprawność, dobieranie melodii są dla mnie, jako skrzypaczki klasycznej, imponujące. Dlatego Stefanowi Nowaczkowi biłam chyba najgłośniejsze brawa. Urzekł mnie również niski i zachrypnięty głos Marianny Rokickiej oraz profesjonalizm i mocne brzmienie zespołu wokalnego Carniacy.

Tylko gdzie w tym wszystkim była Kapela ze Wsi Warszawa? Wystąpili w roli akompaniatora, co z jednej strony rozumiem, bo ten koncert miał być przede wszystkim oddaniem głosu muzykom ludowym – tym artystom, którzy są inspiracją dla większości muzyków folkowych. Z drugiej jednak strony nie wiem co stało się z tą niezwykłą energią, którą znam z koncertów Kapeli. Nie udało im się przenieść jej na ten projekt. Doceniam pomysł, ale koncert zdecydowanie nie był dopracowany i przemyślany. A może lepiej bym go odebrała, gdyby kto był jedyny występ tego dnia.

Żałuję odrobinę, że podczas tego wieczoru koncerty nie zostały ułożone w innej kolejności, bo chętnie wyszłabym z namiotu mając w uszach brzmienie Adama Struga. Mimo to cieszę się, że w “polskim dniu” zaprezentowano trzy kompletnie odmienne projekty. Polska scena folkowa jest bardzo różnorodna i jeśli ktoś w to nie wierzy, Sounds Like Poland co roku jest okazją, by się o tym przekonać.

Share

podobne publikacje