fotogaleria recenzje 15 listopada 2019

SOUNDEDIT 2019 – krótka relacja (i fotorelacja) z dnia drugiego

Międzynarodowy Festiwal Producentów Muzycznych, brzmi – nudno. Branżowa impreza, na której roztrząsa się branżowe problemy. Bo cóż może być fascynującego z “produkcji muzycznej”? Tak może jawić się ten Festiwal dla postronnego obserwatora – ale … tak nie jest!

Relację piszę “na zimno”, bo jakiś czas po mojej wizycie na 11 Międzynarodowym Festiwalu Producentów Muzycznych SOUNDEDIT w Łodzi. Może to i dobrze, po koncercie galowym byłem w lekkiej euforii. Pojechałem aby posłuchać Stanisława Sojkę i Misię Furtak – posłuchałem … i dlatego ta euforia.

Ale najpierw o Festiwalu, który mógłby być nudny – ale tak nie jest.

Międzynarodowy Festiwal Producentów Muzycznych Soundedit to unikatowe w skali światowej wydarzenie, które od dziesięciu lat odbywa się w Łodzi. Jedyna na świecie w pełni autorska impreza dedykowana jednej z najbardziej kreatywnych w chwili obecnej grup zawodowych, jakimi bez wątpienia są stojący nieco w cieniu gwiazd – producenci muzyczni. Ludzie odpowiedzialni za finalny efekt nagrań, jakich słuchamy na co dzień”.

Tak przedstawia się Festiwal. Sprawdzałem – tak właśnie jest. Kuluarowe rozmowy potwierdziły, że festiwal jest jedyny w swoim rodzaju i w światowej branży producentów muzycznych jest rozpoznawalny i posiada bardzo dobrą opinię.

Dodać jeszcze należy, że corocznie przyznawana jest nagroda „Człowieka ze Złotym Uchem”, dla wybitnych producentów muzycznych i “ludzi muzyki” z Polski i Świata. Nagroda jest powszechnie znana i uznana, pisze o niej prasa branżowa, a w światowym środowisku muzycznym staje się coraz bardziej pożądana. Do tej pory przyznano 31 statuetek.

Poza tym Festiwalowi towarzyszy wiele warsztatów, paneli dyskusyjnych i bardziej lub mniej formalnych spotkań “ludzi z branży” i “nie z branży”

Dodając do tego wspaniałych wykonawców i świetnie przygotowane koncerty (… na festiwalu producentów muzycznych inaczej być nie może), otrzymujemy wyjątkowe wydarzenie, na którym powinno się być. Ja w tym roku pojechałem na jeden dzień – na “przeszpiegi”, za rok wybieram się na cały Festiwal!

Jak wcześniej napisałem, na koncercie galowym pojawiłem się aby posłuchać “na żywo” Stanisława Sojkę i Misię Furtak, artystów, którym bardzo bacznie się przypatruję. Ale …. może o koncercie krok po kroku.

Na Festiwalu przyznawana jest nagroda Soundedit Spotlight. Organizatorzy Festiwalu od 4 lat wspierają razem z Radiem Łódź nowe, ciekawe projekty muzyczne, organizując serię mini koncertów w ramach cyklu Soundedit Spotlight. Utalentowani artyści mają okazję wystąpić w studiu im. Henryka Debicha w Radiu Łódź.

Radiosłuchacze głosują na ulubionych artystów. Zwycięzca otrzymuje nagrodę Spotlight, która zostaje wręczona podczas uroczystej Gali Festiwalu.

W tym roku nagrodę otrzymała grupa Oreada, której solistką jest Kasia Biesaga. Sami muzycy swoją twórczość określają jako Etno OFF. Jakoś ten “off” źle mi się kojarzy, wolałbym może “on”, “open” a może po prostu Etno POP? Formacja młoda stażem i wiekiem a już bardzo utytułowana. Mają na swoim koncie wiele nagród i wyróżnień, intensywnie koncertują. Nie jest łatwo zaistnieć w stylistyce etnicznej stylistyce Na rynku muzycznym jest wiele podobnych zespołów, trzeba się wyróżniać i być oryginalnym – oni właśnie tacy są. Oreada są naturalni, bezpretensjonalni, energetyczni i uśmiechnięci. To recepta na sukces (oczywiście, do tego potrzeba jest również wielka praca …) i to niezależnie od rodzaju muzyki jaką się wykonuje. Pewnie jeszcze o nich usłyszymy a w grudniu zagrają w krakowskim Teatrze Barakah.

Misia Furtak – artystka wyjątkowa, wybitna a jednocześnie trochę tajemnicza … i dziwna. Przed koncertem zrobiłem wśród znajomych z branży małą sondę. Zapytani o artystę odpowiedzieli, że TAK, wielki talent, Paszport Polityki, Fryderyk … Ale jak zapytałem o jakąś może konkretną kompozycję albo coś więcej o artystce – cisza.

Poświęciłem sporo czasu na prześledzenie muzycznej drogi Misi Furtak, wysłuchałem chyba wszystkiego co było dostępne …. Po obejrzeniu występu na gali SOUNDEDIT, mam “następujące przemyślenia”.

Misia Furtak jest wyjątkowa i wybitna (to napisałem już na wstępie). Obdarzona fantastycznym głosem i niebywałą kulturą muzyczną. Jednak, słuchając jej nagrań, a później słuchając “na żywo”, odniosłem wrażenie, że artystka wykorzystuje … 35% swojego potencjału artystycznego. W trakcie koncertu, momentami dochodziło to do 40% i wydawało się, że wokalistka “odleci” i … dojdzie do 50% a może nawet 60% (a może więcej?) i …. następowała blokada i powrót do początkowych 35%.

Uważam Misię Furtak, za najbardziej utalentowaną wokalistkę na polskiej scenie muzycznej i posiadającą największy (ale do końca nie wykorzystywany) potencjał twórczy. Ale musi zrobić “coś”, bo inaczej pozostanie na zawsze dobrze zapowiadającą się debiutantką (a czas pracuje na Jej niekorzyść). “Co”??? Nie wiem, oczywiście mam swoje przemyślenia, ale jestem tylko z lekka oświeconym fanem muzyki, wiec nie czuję się na silach aby oceniać, osądzać czy doradzać. Oczywiście, Jej śpiewanie na 35% możliwości było bardzo piękne – strach pomyśleć co by było, gdyby było to na przykład 60%.

Po występie Misi Furtak, nastąpiło uroczyste wręczenie statuetek Człowieka ze Złotym Uchem

Mick Harvey plays Gainsbourg – ten występ przeniósł nas w (moje ukochane muzycznie) lata 70-te XX wieku. Atmosfera stała się z lekka hipisowska, psychodeliczna i powiało Radiem Luxemburg (czy młode pokolenie wie czym było i co znaczyło Radio Luxemburg???). Koncert dedykowany francuskiemu artyście Serge Gainsburgowi. Był ikoną epoki pop. Francuski bard, kompozytor i filmowiec, którego album Histoire de Melody Nelson został okrzyknięty poematem symfonicznym epoki pop. Gainsbourg tworzył jazz, rock and roll, reggae, nawet rap. Komponował muzykę do filmów, reżyserował. Mick Harvey (który wcześniej odebrał statuetkę Człowieka ze Złotym Uchem), zabrał nas w sentymentalną podróż śladami Serge Gainsburga. Dla pokolenia dzisiejszych 50-60 latków, zabrzmiały echa muzyki ich młodości. Świetny występ, profesjonalizm wykonawców na najwyższym poziomie.

Następnie wystąpił Stanisław Sojka, który wcześniej odebrał statuetkę Człowieka ze Złotym Uchem. No właśnie, nagrodę otrzymało jeszcze kilka osób. Przyjęli ją uśmiechnęli się, coś tam powiedzieli, ukłonili się i wyszli. Zupełnie inaczej przebiegło to w przypadku Stanisława Sojki. Wchodząc na sale, uśmiechał się i promieniał. On … autentycznie, odczuwał wielką radość z otrzymania tej nagrody i nie starał się tego ukryć!

To bardzo miłe uczucie, kiedy ogląda się kogoś, kto w sposób autentyczny okazuje radość. Szczególnie w czasach dzisiejszych, kiedy ludzie (świadomie lub nie), ukrywają się za całym zestawem bardziej lub mniej wystudiowanych masek …

Chapeau bas – za radość, brak zadęcia (nadęcia) i okazywanie uczuć. Byłem po raz pierwszy na koncercie Stanisława Sojki, więc nie mam porównania. Występ był pełen radości, widać było, że granie i śpiewanie sprawia Mu ogromną frajdę (stwierdzenie użyte z pełnym rozmysłem). Nastrój ten w sposób oczywisty udzielił się publiczności i sprawił, że koncert był wyjątkowym wydarzeniem. Artyście towarzyszył zespół doskonałych muzyków!

Dlaczego pojechałem z Krakowa do Łodzi aby posłuchać Stanisława Sojkę? Otóż, jesteśmy rówieśnikami …. Obserwuję jego karierę od samego początku. Były w niej momenty, które niezbyt przypadały mi do gustu. Ale, Stanisław Sojka w odróżnieniu od większości artystów – stale się rozwija artystycznie. Inni, dochodzą do pewnego etapu, potem – odcinają kupony sławy. Stanisław Sojka jest wyjątkowy.

Miało być krótko – wyszło długo. Ale jeszcze na koniec krótka informacja dla mieszkańców Krakowa. Otóż – w Łodzi, muzykę gra się nie w piwnicach a w halach fabrycznych! Wspaniała okazja na przewietrzenie uszu … i posłuchania ludzi ze złotym uchem! Zapraszam za rok do Krakowa na SOUNDEDIT. Ja tam będę!

Foto © Andrzej Wodziński – agencja fotograficzna Muzyczny Kraków

podobne publikacje