fotogaleria recenzje wydarzenia Kraków 5 marca 2018

Sophia Grand Club, premiera płyty “4 a.m.” // relacja

Jeszcze kilka lat temu byłem zagorzałym przeciwnikiem muzyki rap, hip-hop, czy jak ją tam nazwać. Kilka lat temu, po koncercie Adama Makowicza w Filharmonii Krakowskiej, ktoś zapytał mistrza: co sądzi o rapie? Artysta odpowiedział, że nie lubi tej muzyki ale … historia pokaże co pozostanie z rapu. W duchu przyznałem Adamowi Makowiczowi rację.

Krótko po tym, usłyszałem muzykę w wykonaniu Eskaubei i Tomek Nowak Quartet. Bez zbędnych komentarzy napiszę, że od tego czasu rap, hip-hop, czy jak to tam nazwać, stał się dla mnie pełnoprawnym gatunkiem muzycznym. A to wszystko za sprawą Bartka Skubisza (Eskaubei), twórcy o wielkiej kulturze muzycznej, który potrafił pogodzić ten rodzaj “śpiewu” (choć nie wszyscy zgadzają się na taką nazwę) z muzyką jazzową. Co ciekawe, robi to bez kompromisów i ustępstw z jego strony.

Po pierwszym krążku “Będzie dobrze“, wydanym w w 2015 roku i bardzo dobrze przyjętym, rok później ukazała się następna płyta “Tego chciałem“. Dla mnie to muzyka w pełni dojrzała w której muzycy bardzo dobrze już wiedzą czego chcą …

1 marca 2018 roku mieliśmy wielką przyjemność brania udziału w światowej premierze płyty zespołu Sophia Grand Club pod tytułem “4 a.m.” Koncert odbył się w krakowskim Małopolskim Ogrodzie Sztuki. Anonsując to wydawnictwo napisałem, że w tak zacnym gronie może powstać tylko “zacna muzyka”. Niestety – pomyliłem się … W moim odczuciu muzyka była “przezacna”.

Połączenie wirtuozerii Vitolda Reka z grą jazzmanów młodszego pokolenia i śpiewem Bartka Skubisza dało efekt niesamowity. Z jednej strony był to jazz i to w najlepszym gatunku … dodanie do niego “nutki” hip hopowej zmieniło trochę brzmienie i “energetykę” tej muzyki. Konieczność dostosowania się do śpiewu Bartka “wymusiło” (pisane w cudzysłowiu, bo to jak najbardziej pozytywne “wymuszenie”) bardzo dyskretną i wyrafinowaną zmianę sposobu gry. Panowie jazzmani wyszli z tej próby zwycięsko. Wydaje się, że jeszcze trudniejszą rolę miał Bartek Skubisz. Ale, “to raper który pokochał jazz …” i jak się wydaje – ze wzajemnością, ponieważ jego związek z tą muzyką trwa już kilka lat. Udało mu się w fantastyczny i naturalny sposób połączyć te dwa odmienne gatunki muzyki.

Bardzo często muzycy starają się łączyć “dwa odmienne żywioły muzyczne”. Śpiewacy operowi występują z kapelami rockowymi a rockmeni z orkiestrami symfonicznymi. Czasem wynikiem tego są wielkie wydarzenia artystyczne, zdarza się jednak że “jedni grają swoje i drudzy też grają swoje … ”

W przypadku koncertu formacji Sophia Grand Club mieliśmy do czynienia z absolutną jednością, na płaszczyźnie muzycznej i emocjonalnej. I co najważniejsze, żadna ze stron nie poszła na artystyczny kompromis. Oni po prostu “współgrali i współbrzmieli”.

Na płycie znajduje się kompozycja Vitolda Reka “Zbigi”, dedykowana wybitnemu skrzypkowi jazzowemu Zbigniewowi Seifertowi. Takie utwory, to dokonały sposób na przypomnienie o wybitnych muzykach. Ludzka pamięć jest niedoskonała, a muzyka jest najlepszym narzędziem na utrwalanie wspomnień o tych, którzy odeszli.

Sala koncertowa nie pękała w szwach. Ale nie przejmujcie się Szanowni Panowie. Przecieracie nowe szlaki, a to praca bardzo trudna i czasami niewdzięczna. Jak mawiał w piosence mistrz Wojciech Młynarski “Panowie róbmy swoje ….”. A zachwyceni uczestnicy tego koncertu – już czekają na dalszy ciąg mariażu Bartka Skubisza z jego ukochanym jazzem.

Zacne grono, tworzące formację Sophia Grand Club to:

Bartłomiej Skubisz (Eskaubei) – weteran polskiego rapu (takie określenie przewija się w publikacjach o nim). Jego teksty (również te improwizowane), są liryczne, emocjonalne i bardzo kulturalne (co dla rapera chyba nie jest komplementem). Człowiek obdarzony niezwykłą kulturą muzyczną, a przy tym skromny a jednocześnie charyzmatyczny … jednym słowem “rzadki przypadek”.

Vitold Rek – grający na kontrabasie (miłośnikom jazzu w Polsce, znany bardziej jako Witold Eugeniusz Szczurek). Absolwent Krakowskiej Akademii Muzycznej, obecnie jest docentem w klasie kontrabasu jazzowego w Hochschule für Musik we Frankfurcie nad Menem i w Hochschule für Musik w Moguncji. Staram się unikać określeń wspaniała, wybitna, niesamowita … W przypadku gry na kontrabasie jaką pokazał Vitold Rek, innych słów użyć nie sposób. Jego technika gry jest oryginalna i odmienna od tej, do jakiej przyzwyczaili nas kontrabasiści jazzowi. Poza tym widać było radość, jaką temu bardzo doświadczonemu i utytułowanemu artyście daje granie z muzykami młodego pokolenia (i vice versa). Doskonale wpasował się w stylistykę “właśnie takiej muzyki” … jazowej, ale mimo wszystko “innej”.

Kuba Płużek – w mojej opinii ma już za sobą okres w którym był “młodym obiecującym”. To w pełni ukształtowany artysta o niezwykle ekspresyjnym i obdarzonym wykwintnym ale powściągliwym stylem grania. Występuje na koncertach solowych oraz w bardzo różnych stylistycznie formacjach. Bardzo chętnie słucham płyty Idy Zalewskiej – “Storytelling”, gdzie akompaniament Kuby Płużka wyjątkowo pięknie brzmi w zestawieniu z wokalem. Jest również obiecującym kompozytorem, większość utworów z płyty “4 a.m.” to właśnie jugo kompozycje.

Bartłomiej Prucnal – młody ale utytułowany muzyk. Moim zdanie trochę niedoceniany. Na koncercie popisał się kilkoma oryginalnymi solówkami, mimo że muzycznie stał “nieco z boku”. Wynikało to ze specyfiki tego koncertu i w żadnym stopniu nie umniejszyło wkładu artysty w sukces płyty i koncertu.

Max Olszewski – jest już znanym i rozpoznawalnym perkusistą. Absolwent Akademii Muzycznej w Krakowie, grał w wielu formacjach w tym Fours Collective. W trakcie koncertu /i nagrywania płyty/ miał chyba bardzo trudne zadanie. Rap i jazz to jednak całkiem inna rytmika. Jak mi się wydaje, sprostał temu wyzwaniu doskonale.

Bardzo wyraźnie było widać, że muzycy tworzą “team”. Na płaszczyźnie artystycznej, emocjonalnej i po prostu …. “ludzkiej”.

Fotorelacja z koncertu:

 

Foto: © Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków

 

podobne publikacje