Rodzinny detoks, czyli zaprośmy teatr do domu!

Czas, który przyszło nam spędzać teraz w domu nie musi być bezowocny, również pod względem artystycznym. Możemy się bowiem ukulturalniać w domowym zaciszu nawet teatralnie! Większość z nas normalnie nie ma na to czasu, a jak już zdecyduje się na teatr to na żywo. Jednak w obecnej sytuacji zachęcam do odrobiny ekstrawagancji i stworzenia małej sceny kameralnej u siebie w salonie. A co na tej scenie?


Na początek z czystym sumieniem polecam spektakl Daily Soup w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej. Przedstawienie pokazuje nam pewną polską, przeciętną rodzinę, w której pod jednym dachem żyją trzy pokolenia: babcia (fenomenalna Danuta Szafarska), rodzice (Halina Skoczyńska i Janusz Gajos) oraz ich blisko 30-letnia córka Iwonka (Anna Grycewicz).

Starsza pani jest oczkiem w głowie swojej córki, zahukanej, gderliwej, niezadowolonej z życia gospodyni domowej. Zaparcia i problemy gastryczne są jednym z głównych tematów rozmów tej rodziny; wspomnienia świetlanej przeszłości na Kresach i śpiewana przez Babcię piosenka o akrobacie Musze, który spadł z trzeciego piętra we Lwowie. Ta piosenka pobrzmiewa na scenie w zasadzie od początku przedstawienia.

Rytm dnia wyznacza w tej rodzinie idiotyczny serial, wzorowany na Modzie na sukces, noszący tytuł Szczęście i sukces, który wspomniane uprzednio panie namiętnie oglądają. Czas odmierzają według emisji kolejnego odcinka i w ten sposób choć na chwilę odrywają się od własnego, monotonnego życia próbuje odnaleźć w domu chwilę wytchnienia. Córkę uwierają relacje z rodzicami. Ojciec, z zawodu aptekarz, który pasjami ogląda z kolei strzelanki, czyta gazety oraz z lubością rozmawia o fizjologii. Pod zewnętrzną warstwą bezpiecznej codzienności kryją się niewyjaśnione sprawy z przeszłości, wzajemne pretensje, trudne relacje rodzinne.

Przez początkową cześć sztuki Amanity Muskarii (pseudonim duetu literackiego sióstr Gabrieli i Moniki Muskały) codzienną krzątaninę rodziny, utyskiwanie pani domu na nadmiar obowiązków, czasem ostrzejsze wymiany zdań. Ale od początku “wisi coś w powietrzu”, coś co, jak należy przypuszczać, wcześniej czy później wybuchnie. Wyraźny tego sygnał pojawia się w scenie, gdy Córka pyta Babcię o swoją Matkę, a ta nie podejmuje tematu i krzywi się. Mroczna tajemnica, która legła u podstaw relacji matka – córka, wyjawiona zostanie zgodnie z odwiecznymi zasadami dramaturgii na końcu sztuki, po wybuchu buntu Ojca, który domaga się przewietrzenia śmierdzącej atmosfery panującej w ich domu.

Te końcowe sceny to prawdziwy popis doskonałego aktorstwa Janusza Gajosa, który w tych właśnie momentach zaskakuje nowymi środkami wyrazu aktorskiego. Jego, mocno zakompleksionego Ojca, bunt na niewiele się zda, podobnie jak głodówka, na którą udaje się córka, by oczyścić swój organizm z toksyn. Choroba niszcząca tę rodzinę jest zbyt głęboko w niej zakorzeniona, stosunki między jej członkami, znaczone wzajemną niechęcią zdają się nie dać już odbudować. A może jednak?

Dla mnie najważniejszą stroną tej sztuki jest język – pełen dowcipu, paradoksów, skojarzeń słownych (jak choćby tytułowa daily soup rozumiana jako opera mydlana). Dramat tej rodziny podkreśla dodatkowo niepokojąca muzyka Pawła Czepułkowskiego i Michała Litwińca.

Spektakl otrzymał nagrodę Feliksa Warszawskiego w kategorii najlepsza drugoplanowa rola kobieca dla Danuty Szaflarskiej za rolę Babki.

Default image
Anna Maria Tryba
Technolog chemiczny, absolwentka Wydziału Inżynierii i Technologii Chemicznej Politechniki Krakowskiej, obecnie doktorantka Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki AGH. W ramach swojej pracy doktorskiej pracuje nad otrzymaniem biomateriałów do zastosowań stomatologicznych. Z zamiłowania korepetytor z chemii, popularyzator nauki i publicystka. Na co dzień publikuje w takich czasopismach jak: Tatry, Witkacy!, TEMI, Tygodnik podhalański. Zafascynowana postacią Witkacego, kulturą podhalańską, teatrem i górskimi wędrówkami.