recenzje 25 listopada 2016

Requiem ludowe – relacja z koncertu

18 listopada w Filharmonii Krakowskiej Adam Strug i grupa Kwadrofonik zaprezentowali materiał z płyty Requiem ludowe.

Adam Strug to pieśniarz, kompozytor muzyki teatralnej i filmowej, tekściarz oraz instrumentalista. Muzyk zbiera i popularyzuje tradycyjne pieśni ludowe przekazywane w tradycji ustnej. W 2012 roku wydał pierwszą solową płytę Adieu. W 2014 wraz ze Stanisławem Soyką wydał album inspirowany poezją Leśmiana.

Kwadrofonik jest kwartetem powstałym z połączenia dwóch duetów: fortepianowego (Lutosławski Piano Duo) i perkusyjnego (Hob-beats Duo). Tworzą go: Emilia Sitarz, Bartłomiej Wąsik, Magdalena Kordylasińska oraz Miłosz Pękala. Swoją karierę zaczęli od inspiracji muzyką ludową, ale zajmują się również muzyką współczesną oraz aranżacją utworów klasycznych.

Requiem ludowe to pierwszy wspólny projekt muzyków. Nazwałabym go dziełem z pogranicza muzyki tradycyjnej i współczesnego eksperymentu, jedynym w swoim rodzaju. Wykorzystano do niego teksty pieśni pogrzebowych XIX-wiecznego śpiewnika wydanego w Pelplinie. Całość podzielono na trzy rozdziały oznaczające śmierć, wędrówkę do miejsc ostatecznych i wieczności. Osią dzieła była pieśń Żegnam Cię mój świecie wesoły.

Pierwsza część była zmysłowym opisem śmierci. Wyraźnie dało się odczuć pretensje do Boga, który odbiera życie w młodym wieku. Na szczególną uwagę zasługuje Alfabet, w którym wokalista, coraz bardziej rozedrganym i przerażonym głosem, odpowiada dziecięcym wołaniom, skandującym kolejne litery. Powiem prawdę świecie Tobie to z kolei pogodzenie się z odejściem.

Część druga odzwierciedlała wędrówkę duszy po zaświatach. Najpierw zabrzmiała jedna z dwóch instrumentalnych kompozycji wypełniona zgiełkiem perkusji oraz dud – Piekło. Przejściem z początkowego niepokoju do harmonii był Czyściec. Pieśń Na smętarzu mieszkać będę nawiązywała do nieba.

Ostatnia część, czyli Wieczność opierała się na powtarzalnym, pozbawionym napięcia schemacie harmonicznym. Kojącą muzykę przeplatały wielokrotne sygnały nieodbieranego telefonu.

Choć każda z części miała właściwy sobie nastrój i powagę, to wszystkie układały się w spójną całość. Bardzo emocjonalne teksty zostały połączone z niecodziennym opracowaniem muzycznym. Podstawę melodii tworzyły fortepiany i instrumenty perkusyjne, ale można było także usłyszeć instrumenty dęte, cymbały oraz elektronikę. Możliwości dźwiękowe zostały znacząco rozszerzone poprzez preparację fortepianów i nałożenie na ich dźwięk różnorodnych efektów. Siła wyrazu i przekazu trafiła z pewnością do wszystkich zgromadzonych tego wieczoru na sali. Występ był bogaty w niekonwencjonalne rozwiązania, jak choćby chlupnięcia wodą, uderzenia w klawiaturę komputera, odgłosy natury, czy wspomniany wcześniej sygnał telefonu. Nie zabrakło również autentycznych nagrań ludowych lamentów.

Odniosłam wrażenie, że walory estetyczne momentami przesłaniały temat dzieła. Muzyka tym razem nie tylko stanowiła tło, ale równolegle ze śpiewakiem opowiadała historię. Instrumentaliści zostawiali jednak sporo miejsca wokaliście, aby wyśpiewane przez niego najważniejsze kwestie mogły wybrzmieć wyraziście.
Pełna symboliki kompozycja obfitowała w niedopowiedzenia i ukryte emocje. Dzięki temu każdy mógł ją zinterpretować na swój sposób. Jedno jest pewne, nikt nie przeszedł obojętnie wobec tego, co wydarzyło się na scenie. Poruszająca muzyka w połączeniu z przejmującym i szczerym do głębi śpiewem Adama Struga zmuszała do przemyśleń na temat przemijania.

Nowoczesne podejście do tradycyjnej muzyki żałobnej wcale nie uczyniło jej mniej wzruszającą, a pomysłowe aranżacje pozwoliły uniknąć patosu. Choć mogłoby się wydawać, że ludowe brzmienia są nudne/niemodne, to Requiem jest bezsprzecznym dowodem na to, że właśnie taka muzyka może pozytywnie zaskakiwać.

podobne publikacje