recenzje 30 sierpnia 2019

Pannonica Folk Festival “Legendary” 2019, dzień pierwszy – relacja

Serbowie, Romowie, Polacy i kilka innych nacji, przedział wiekowy 0-80. Wytatuowane dziewczyny z kolczykami w różnych dziwnych miejscach i przemiłe panie z Koła Gospodyń Wiejskich. Dużo dzieci, psy a do tego majestatycznie przechadzające się konie … Wokół słychać „proszę, „dziękuję”, „przepraszam”, „czy mogę w czymś pomóc”. Wszyscy są mili i uśmiechnięci, życzliwi sobie i całemu światu … To nie jest opis Arkadii – krainy szczęśliwości, to nie fragment książki science fiction, to wszystko działo się naprawdę. Tak było w Barcicach Dolnych koło Starego Sącza, nad Popradem.

Tak rozpoczynałem swoją relację z drugiej edycji Festiwalu Pannonica 2014 i przyznam szczerze, każdą następną (a jestem wiernym festiwalowiczem), – dodając jednocześnie, że nic się nie zmieniło.

Tak jest też w tym roku. Festiwal zmienia się jednak, rośnie i dorośleje. Jest jednak coś, co sprawia, że to ciągle to samo wydarzenie. Jest nim niezwykła publiczność, do której mam zaszczyt należeć. To bałkanofile (ja do tego jestem jeszcze rumunofilem), którzy w Barcicach nad Popradem, odnajdują mały kawałek swojej ukochanej krainy. To bardzo specyficzna społeczność, która ma możliwość spotkania się i wymiany poglądów na temat różnych smaków śliwowicy, ciekawych miejsc w górach Bucegi, czy nowych dróg w Czarnogórze. Ta społeczność jeździ też na festiwal w Gucy, ponieważ muzyka (tak samo jak kuchnia), jest bardzo ważnym elementem bałkanofilstwa

VII Pannonica Folk Festival, czwartek 29 sierpnia 2019 – dzień pierwszy

Festiwal otworzyła polska formacja Bum Bum Orkestar. Tu znowu zacytuję siebie, czyli fragment mojej relacji z koncertu w ramach EtnoKrakowa w 2015 roku:

Bum Bum Orkestar – czyli bomba, bombowa muzyka … czy jak to tam kto chce. Nazwa formacji ściśle wiąże się z muzyką jaką i w jaki sposób wykonują. Bombowa bo fantastycznie zagrana, bombowa – bo niesie ze sobą taka ilość emocji, energii i mocy, że brak na to opisowej skali. Ale może teraz chłodnym okiem. Bum Bum Orkestar to zespół w którym grają sami soliści, tworząc przy tym “harmonię doskonałą”. Mocne słowa, ale tak właśnie było na koncercie w Alchemii, 6 czerwca 2015 roku.

Pisząc tą relację, pomyślałem sobie, że to idealny zespół na festiwal Pannonica, co po 4 latach stało się faktem. Przez te lata formacja okrzepła i zrobiła “bałkańską” karierę na kultowym festiwalu w Gucy. Ich muzyka jest adekwatna do nazwy, to prawdziwi muzyczni ogniomistrze, którzy wybuchowo otworzyli festiwal i oczarowali pannonikową publiczność.

Są świetni, myślę też, że nie powiedzieli jeszcze swojego ostatniego słowa – i jeszcze o nich usłyszymy …

Następnie wystąpił bułgarski zespół Bisserov Sisters. Bułagarskie klimaty do tej pory rzadko gościły na Pannonice, w tej edycji organizatorzy postanowili to zrekompensować, zapraszając dwie formacje z tego kraju. W dniu pierwszym wystąpiły Bisserov Sisters, dając niesamowity spektakl, przenosząc publiczność do Bułgarii. Prawdziwa etniczna muzyka, pozbawiona współczesnych stylizacji. Usłyszeliśmy klasyczny biały śpiew, niepowtarzalne bułgarskie brzmienia, którym nie ma co się dziwić, biorąc pod uwagę, że wszystkie panie ukończyły konserwatorium muzyczne w specjalizacjach folklor albo etnomuzykologia.

Zespół istnieje od ponad 15 lat, w repertuarze ponad 350 utworów i ma na koncie wiele znaczących koncertów. Wystąpił na słynnym festiwalu Womad organizowanym przez Petera Gabriela, a także nagrał fragmenty kompozycji wspólnie z Kate Bush.

Kolejne muzyczne oczarowanie dnia pierwszego. Brzmienia, które na długo pozostają w pamięci i doskonale wpisują się w klimat Festiwalu Pannonica.

Na scenie pojawia ukraińska (to na Pannonice nowość) grupa Luiku. Ich muzyczna (i niemuzyczna) stylistyka wymyka się wszelkim próbom klasyfikacji. Ich występ to nie koncert, ale specyficzny muzyczny perfformance. Mamy tu muzykę elektroniczną, etniczną … i nie wiadomo jaką.

Dmytro Cyperdiuk

Liderem formacji i lokomotywą napędzającą jest Dmytro Cyperdiuk, który określia swój styl słowem „transkarpatia”. Wulkan energii i niezwykła sceniczna osobowość. Muzyki opisywał nie będę, bo opisać jej się nie da. Napiszę tylko, że występ oczarował i zaczarował mnie i pujbliczność.

Był to koncert wyjątkowy, przywołujący w pamięci, te najbardziej energetyczne występy zespołów Lemon Bucket Orkestra, Shantel, Ekrema Mamutovica czy Fanfare Ciocărlia.

Dla mnie występ dopisuje się do tych elitarnych koncertów. Myślę, że takich właśnie wykonawców pannonikowa publiczność chce słuchać i na takich najlepiej się bawi. To był prawdziwy ogieeeeeeeeeń nie muzyka! Jest to oczywiście moja prywatna opinia, chociaż wielu festiwalowiczów z którymi rozmawiałem, pogląd ten podziela.

Na koniec usłyszeliśmy, sygnowaną Legendary, Koçani Orkestar z Północnej Macedonii. Mogliśmy usłyszeć wspaniałą, w mojej opinii bardzo klasyczną muzykę bałkańską. Dla mnie ten wspaniały występ pozostawił jednak odrobinę niedosytu, przyznam, że spodziewałem się czegoś więcej – ale to moje bardzo prywatne odczucia …

Podsumowując: ten festiwalowy dzień uważam za jeden z najbardziej udanych w całej historii Festiwalu Pannonica …. Aż boję się myślec, co będzie dnia drugiego, kiedy usłyszymy Gorana Bregovica.

Share

podobne publikacje