etno recenzje 2 sierpnia 2018

Pannonica Folk Festival 2018 – rozmowa z współorganizatorką Ulą Nowak

Fenomen Pannoniki (bo fenomenem należy nazwać ten Festiwal), to jego klimat i nastrój. Muzyka w tym przypadku jest katalizatorem stanu ducha Festiwalowiczów. Ten stan ducha to potężna ilość radości i pozytywnej energii, która unosi się nad Barcicami. Uczestnicy Festiwalu to w większości „bałkanofile” (do których należy również piszący te słowa). Znajdując na barcickim polu mały kawałek bałkanów, czerpią z tego faktu radość trudną do opisania.

Tekst powyżej otwierał moją relację z festiwalu Pannonica w 2016. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Festiwal był mały i kameralny, teraz jest już duży – ale w dalszym ciągu kameralny, o co skutecznie dbają organizatorzy. Festiwal jest już znaną i rozpoznawalną marką, dlatego coraz więcej festiwalowiczów odwiedza na przełomie sierpnia i września Barcice nad Popradem koło Starego Sącza. W ubiegłym roku pojemność festiwalowej wioski osiągnęła stan bliski krytycznego. Myślę jednak, że tak jak w latach ubiegłych – organizatorzy staną na wysokości zadania.

Muzyczny Kraków od samego początku (z małymi przerwami) wspiera i promuje, relacjonuje i fotografuje Pannonica Folk Festival. Tu znajdują wszystkie nasze publikacje.

O tym i o Festiwalu “w ogóle”, Muzyczny Kraków rozmawia z jego współorganizatorką Ulą Nowak.

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: … jak to się zaczęło???

Ula Nowak – Pannonica: ??? Co jak się zaczęło???

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: … miłość do Bałkanów, bo jak widzę – jesteś „bałkanofilką”, tak samo jak ja.

Ula Nowak – Pannonica: Nie umiem powiedzieć, kiedy się zaczęło i wskazać konkretnego momentu, żeby móc doprecyzować „jak się zaczęło”. Zawsze niepokoił, a zarazem fascynował mnie rodzaj neurozy Południowego Wschodu; to że tam się żyje, tak po prostu. Wznosi się obfite toasty i patrzy w oczy; kiedy coś wzrusza mówi się o tym; gdy emocje stają się silne po prostu zaczyna się śpiewać, a wraz z pierwszymi taktami muzyki ręce unoszą się w charakterystycznym geście i wszyscy ruszają do tańca. Bez skrępowania. Przecież to jest absolutnie fascynujące. Prawda i szczerość. Oczywiście, tyleż samo tam niepokoju, co radości i zapomnienia – historia jest najlepszym tego odzwierciedleniem. Choć nie, najlepszym jest muzyka. Za to ją pokochałam. Za dziki temperament i zmysłowość. Zachwyca mnie fenomen odbioru tych dźwięków – paradoksalnie przyswajamy je z łatwością, potrafimy się w nich zatracić, a przecież muzyka Bałkanów opiera się na nieregularnej metro-rytmice, szaleńczych tempach i archaicznych skalach muzycznych. Ten orientalny pierwiastek, przejawiający się właśnie w skomplikowanych rytmach urzeka niemal każdego. Spójrz na publiczność Pannoniki, jak bardzo jest zróżnicowana. Z drugiej strony melodyjność, słowiańska liryczność pieśni uruchamiają pokłady melancholii, rozrzewnienia. W tej muzyce jest esencja życia. Czułam to od najmłodszych lat, dorastałam w tym, słuchając z roku na rok więcej, dzięki Rodzicom, potem także ludziom, których spotykałam w zespołach, na koncertach. Oczywiście sama muzyka mi nie wystarczała. W literaturze poszukiwałam najdrobniejszych śladów kultury cygańskiej, bałkańskiej, w takim szerokim ujęciu, bo również rumuńskiej, czy węgierskiej, choć geograficznie oba kraje nie są częścią Półwyspu. Może trochę zbyt wcześnie zaczęłam czytać Emila Ciorana (śmiech), trochę w tajemnicy przed dorosłymi, no i do tej pory z tej słodkiej neurozy nie mogę się wyleczyć. To jest taki mój katalizator i stabilizator zarazem. Słucham i poszukuję rzeczy nowych, ciągle, bo taki mam zawód, ale też nie wyobrażam sobie tkwić wiecznie na tej samej orbicie, mimo to zawsze powracam do muzyki bałkańskiej. Szczególnie w najważniejszych momentach mojego życia. Tak się chyba najszczerzej i najlepiej wyrażam. Poza tym, mam szczęście, moi najbliżsi przyjaciele cierpią na ten sam rodzaj fascynacji. Cudowna przypadłość (śmiech).

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: A jak się rozpoczęła Twoja przygoda z Pannoniką???

Ula Nowak – Pannonica: W 2011 roku zaczęłam pracę w lokalnej krakowskiej rozgłośni „Rdio Alfa”. Miałam wtedy 22 lata i wierzyłam, że jak przyjdę na praktyki w czasie studiów dziennikarskich i powiem, że mam pomysł na audycję z muzyką krajów byłej Jugosławii i chcę nazwać ją „Balkanera”, to szefostwo się zgodzi. Z mojej strony to było naiwne i szalone, a ze strony tych doświadczonych dziennikarzy tylko szalone, bo… po tygodniu prowadziłam swój pierwszy autorski program. A po kilku miesiącach zadzwonił mój obecny kolega, dyrektor Centrum Kultury i Sztuki im. Ady Sari w Starym Sączu – Wojtek Knapik i powiedział, że latem chce ruszyć z festiwalem muzycznie sprofilowanym tak, jak moja audycja. Odpowiedziałam, że to świetnie, bo na innych studiach, które wówczas kończyłam, piszę pracę będącą projektem takiego festiwalu. A dalej? Szósty rok działamy razem. Mamy swoje „triki”, dzielimy się rolami w rożnych kwestiach, czytamy podobne książki i lubimy posiedzieć w krzakach nad Popradem. No i nigdy nie idziemy „szlakiem”. Po co, skoro dookoła jest tyle ciekawych rzeczy, o które można się spierać?

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: To już 6. edycja tego festiwalu, to trudne, ale bardzo proszę o bardzo krótkie podsumowanie.

Ula Nowak – Pannonica: Kochamy ten festiwal. Zaczęło się od zimnych wrześniowych wieczorów i niewiele ponad dwustu osób pod sceną w 2013 roku. Dziś publiczność Pannoniki liczymy w tysiącach. Walczymy jednak o jej kameralność, w myśl pierwotnych założeń i ustaleń, ba – marzeń o pięknym, barwnym i unikatowym festiwalu. Popełniamy błędy, konfrontujemy się z odbiorcami, poprawiamy niedociągnięcia, cieszymy się z sukcesów, jesteśmy tacy ludzcy, chyba. Tak myślę. Robimy festiwal bez napinki, jakby to mógł powiedzieć ktoś młodszy ode mnie. Staramy się pozostać z daleka od egzaltacji. Wyprowadziliśmy ten rodzaj imprezy z miasta. Między górami, blisko rzeki, to są idealne okoliczności, by pokazywać to, co wartościowe, wspólne dziedzictwo kulturowe, korzenie tej części Europy, ale także by zwyczajnie się trochę zapomnieć. Kładziemy ogromny nacisk na przeżycia, Pannonica to doświadczenie. Festiwalowicz ma od nas wyjechać kimś odrobinę lepszym, bogatszym o choćby jedną myśl, umiejętność, marzenie, postanowienie. Zaprezentowaliśmy przez te pięć edycji wiele „gwiazd”, zespołów, które choć pochodzą z niszy nisz, koncertują na całym świecie, jak Fanfare Ciocarlia, Boban Marković, Shantel, Mahala Rai Banda. Ale to nie najważniejsze. Każdego roku pokazujemy polskiej publiczności kogoś, kto dotąd nie występował w naszym kraju. Pokazujemy różnorodność muzyki Bałkanów, zarówno w obrębie stylistyki, jak również pewnego rodzaju ekspresji, charakterystycznego dla rożnych grup narodowych, etnicznych, czy po prostu wynikających z nieco odmiennych wrażliwości.

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: Jakie nowości czekają nas w tym roku?

Ula Nowak – Pannonica: Nowy układ wioski festiwalowej, przesuwamy się nieco, tak, aby mieć większą przestrzeń. To właśnie element troski o atmosferę, nie chcemy ścisku. Chcemy mieć swobodę. To podstawowa nowość, ale będą też inne – ciekawa oferta warsztatów, atrakcji towarzyszących muzyce, w obrębie której też sporo nowości.

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: To teraz może o muzycznych nowościach?

Ula Nowak – Pannonica: W tym roku aż osiem z dwunastu zespołów zaprezentuje się w Polsce po raz pierwszy. Będziemy mieć również pierwszy projekt, którego jesteśmy inicjatorami, przygotowany specjalnie na nasz festiwal – współpracę legendarnego Kroke z wybitną bułgarską śpiewaczką, solistką chóru Philipa Kuteva – Neli Andreevą. Po raz pierwszy posłuchamy sevdalinek, czyli tradycyjnych bośniackich piosenek, dzięki zespołowi Divanhana. Program tegorocznej Pannoniki pokazuje oblicze muzyki Bałkanów i środka Europy z wielu stron, zarówno pod względem zróżnicowania form muzycznych, inspiracji, jakie stwarza, emocji, które budzi – od melancholii płynącej z rozleniwionych słońcem kafan, przez radość szczebiotliwych przedmieść bałkańskich miasteczek, po szaleństwo i zapomnienie ognistych wesel i melodii na kilka, czasem kilkadziesiąt instrumentów dętych.

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: Na Festiwalu słuchamy gwiazd, muszę przyznać, że trochę brakuje mi tych autentycznych, nie koniecznie uznanych zespołów. Takich jak Zlatna Jabuka na II edycji, wulkan energii i autentycznej radości z grania.

Ula Nowak – Pannonica: Zlatna Jabuka! To byli prawdziwi wojownicy (śmiech). Oni grali bez przerwy… Słowo daję. Jasne, zespół zupełnie nieznany, ale o standardowym repertuarze, jeżeli możemy mówić o takim w kontekście gatunku balkan brass. Ich wyjątkowość polegała właśnie na tym, że nie przyjechali do Barcic, by wyłącznie stanąć na scenie, zagrać koncert i dać dyla… Oni – znowu podkreślę to słowo – przeżywali ten czas. Grali, bo tak im kazały serca. Dla mniejszych grup, na after party, przed koncertami. To było bardzo „pannoniczne” zachowanie. W tym roku lineup składa się z zespołów o bardzo różnym stopniu rozpoznawalności, szczególnie w Polsce. Cały jeden dzień dedykujemy trąbkom i tradycyjnym brzmieniom serbskim. Myślę, że w czasie ich występu odnajdziesz trochę atmosfery tamtych koncertów z 2014 roku. Mam na myśli np. piątkowy (31/08) występ Šidski Trubači, czy Orkestar Danijela – uwaga – z kobietą w roli lidera.

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: W 2014 roku zadałem pytanie dyrektorowi Festiwalu Wojciechowi Knapikowi „Dokąd zmierzasz Pannoniko”. W odpowiedzi usłyszałem, że organizatorzy zrobią wszystko, aby Festiwal nie rozwijał się zbytnio. Tymczasem z roku na rok jest coraz więcej fanów muzyki bałkańskiej. Festiwal staje się bardzo dobrą marką i będzie z roku na rok coraz większy, to naturalny proces … przygotowujecie się na to???

Ula Nowak – Pannonica: Festiwal musi się rozwijać. Wcześniej wspominałam o powiększeniu przestrzeni, tak by czuć się wciąż kameralnie i komfortowo na Pannonice. W zeszłym roku było już trochę ciasno. Ale pamiętajmy, że nie przekroczyliśmy założonej liczby osób, których spodziewaliśmy się na piątej edycji Pannoniki. Jesienią 2013 roku, po pierwszej edycji, usiedliśmy wspólnie i padło pytanie, jak wyobrażamy sobie festiwal za pięć lat, w tym również – jak liczna będzie jego publiczność. Można powiedzieć, że przewidzieliśmy to bardzo dokładnie. A to znaczy, że mamy intuicję i wciąż kontrolę nad tym, co się dzieje. Oczywiście, pewnie jak na każdym festiwalu, znajdzie się grupa osób przypadkowych, ciekawych wszystkiego, poza meritum, ale to też naturalne zjawisko i nie uważam, by było dzisiaj jakimś poważnym zagrożeniem dla panującej w Barcicach atmosfery. Czy przybywa fanów muzyki bałkańskiej? Nie wiem… Nie wydaje mi się. Zmienia się sposób jej odbierania. U progu tego tysiąclecia, wspólny projekt Kayah i Gorana Bregovića w pewnym sensie ukształtował wyobrażenie Polaków o muzyce tego regionu. Dzisiaj, po 20 latach, na ich koncerty przychodzą tłumy, śpiewając po trzy zwrotki każdego utworu z pamiętnej płyty. Ale ja mam poczucie, że to jednak fani tego, co się zadomowiło w polskiej popkulturze, a nie miłośnicy Fanfare Ciocarlia na przykład. Oni chcą zaśpiewać „Kiedyś byłam rożą”. I fajnie. Pewnie niektórzy z nich znają też oryginał, a kilku w ogóle wie kim był Saban Bajramović, czy Esma Redzepova, albo potrafi wyjaśnić czym jest cocek. My docieramy pomału do tych, którzy chcą wiedzieć, widzieć i słyszeć więcej, a także do tych którzy im towarzyszą i zostają. Przewidzieliśmy to. I cieszymy się na tę wspólną odyseję.

Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków: Do zobaczenia na Festiwalu, na koniec powinienem zapytać, jak to robicie, że w trakcie Pannoniki jest zawsze piękna pogoda – ale to pewnie najlepiej strzeżona fastiwalowa tajemnica.

Tu akurat odwołałabym się z kolei do takiej cechy, którą posiadają mieszkańcy Kaukazu, mianowicie wierzą niezłomnie, że po prostu nie może być źle. A nawet gdy jest, to temu niedowierzają. Zresztą – przecież zawsze może być gorzej. Na tej samej zasadzie my wierzymy w słońce i jego łaskawość dla nas. A jak trochę popada, to ostatecznie zawsze mogło lać bez ustanku trzy dni. A poza tym kolega Szef Szefów – Wojtek Knapik jest geografem i doskonale wiedział, że musimy zrobić Pannonikę w najbardziej stabilnym pogodowo czasie.

Więcej informacji i pełny program:

Ula Nowak – dziennikarka muzyczna, menadżerka kultury, współorganizatorka Pannonica Folk Festival. Publikowała teksty dla Jazzarium.pl, Jazz Forum, MuzykaTradycyjna.pl, Pismo Folkowe, a także dla Gazety Wyborczej. Od 2011 związana z radiem. Początkowo jej autorska audycja z muzyką folkową Środka i Południa Europy „Balkanera” emitowana była na falach krakowskiej rozgłośni Radio Alfa, potem w jednej z rozgłośni internetowych. Współpracowała z Polskim Radiem Rzeszów, przygotowując cykl autorskich felietonów z muzyką świata. Od kilku lat pełni funkcje rzecznika prasowego Jazz Juniors International Exchange. W 2017 r. była kuratorem showcase’u na festiwalu Musica Mundo w Belo Horizonte (Brazylia). Obecnie jest kuratorem cyklu Bulwar[t] Sztuki Etno w Teatrze Łaźnia Nowa, współpracuje z Krakowskim Biurem Festiwalowym przy produkcji wydarzeń festiwalu Sacrum Profanum.

PS
Jeśli by się tak zdarzyło, że ktoś nie wie gdzie są Barcice … 🙂

 

podobne publikacje