Filharmonia Krakowska recenzje 7 listopada 2019

Krakowska Jesień Muzyczna zachwyca i czaruje

Ah, jesień. Przepiękna, wyjątkowa, kolorowa pora. Jesienią zawsze chcę pić latte, ogarnia mnie nostalgia i słucham muzyki romantycznej, zwłaszcza Chopina i Czajkowskiego. Dziwne pragnienie jak dla muzykologa?

W tym roku pogoda podarowała nam kilka tygodni ciepłej jesieni. Natomiast Filharmonią Krakowską im. Karola Szymanowskiego oraz Stowarzyszenie Artystyczne „Porta Musicae” zrobiły prezent dla miłośników muzyki. Był to, po raz szósty organizowany festiwal Krakowska Jesień Muzyczna. W dniach 20-24 października wybrzmiał cykl pięciu koncertów, miłośnicy sztuki mieli możliwość wzięcia udziału w koncercie towarzyszącym w dniu 28 października. Wydarzenia odbyły się w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie.

Wspaniała atmosfera muzycznych wieczorów oraz dobra akustyka zrobiły na publiczności wielkie wrażenie. Jeżeli dodać do tego, że miałam możliwość napisania swojej pierwszej recenzji w języku polskim (do tej pory pisałam tylko po ukraińsku i rosyjsku), wyobrażacie sobie Państwo, jak byłam tym podekscytowana. Czułam słodkie drżenie, jak przed wywiadem ze znanym kompozytorem.

Więc Muzyczny Kraków w imieniu mojej skromnej osoby odwiedził dwa wydarzenia w ramach festiwalu: koncert fortepianowych duetów ZARĘBSKI PIANO DUO oraz koncert sopranistki Joanny Freszel, której akompaniował Bartłomiej Kominek.

Moim pierwszym wrażeniem po wejściu do gmachu było to, że muzeum trochę zmieniło swoje wnętrze. Wcześniej byłam przyzwyczajona do tego, że idąc klatką schodową do góry, można było zwiedzić wystawę Leonarda da Vinci z jego obrazem “Dama z gronostajem”, obejrzeć dzieła Wyspiańskiego oraz stałe ekspozycje. Teraz, na schodkach zajął miejsce jego wysokość fortepian. Sztuka artystyczna i sztuka muzyczna niby połączyły się, żeby skomponować swój nieznany duet.

Jeżeli chodzi o duet, to na cztery ręce zagrali dwaj utalentowani pianiści, Piotr Różański i Grzegorz Mania. Dwaj muzycy, dwa charaktery, każdy ma swoją wrażliwość muzyczną, swój styl gry. Jak w doskonale zgranym zespole, na jednym instrumencie połączyły się wspólne i odmienne cechy charakteru gry. Czasami, kiedy zamykałam oczy, wyobrażałam sobie, że to nie fortepian brzmi, a cała orkiestra rozlewa kolory swoich tembrów na palecie fortepianu. Delikatne i wzruszające piana, wybuchowe forte i wyjątkowe dotknięcia klawiszy świadczyły o niezwykłej umiejętnościach i pasji do grania każdego akordu. Pianiści zaprezentowali słuchaczom dzieła Antonina Dvořáka, Ignacego Jana Paderewskiego, Emila Wojtackiego, Władysława Żeleńskiego oraz Johannesa Brahmsa.

Kilka słów o utworach, których wykonania zrobiły na mnie największe wrażenie. Tańce słowiańskie op. 46 nr 2 i 4 Antonina Dvořáka były wykonane fachowo i z wielkim wyczuciem. Warto zaznaczyć, że w tym cyklu kompozytor używa formy i charakteru czeskich tańców, ale nie cytuje dosłownie autentycznych melodii. Wychowany na wsi Dvořák, który od dzieciństwa był związany z folklorem, opierał się przede wszystkim na charakterystycznym rytmie, który ucieleśnia ducha narodu.

Wykonana Dumka jest ukraińskim gatunkiem muzycznym (od razu wspomniałam sobie Dumkę-Szumkę, rapsodię na fortepian A-dur op. 18 M. Łysenka, ale to inna historia). Natomiast Sousedská to czeski gatunek muzyczny. Śpiewny temat dumki pianiści zagrali w różnych wariacjach. W tym utworze słychać echa tańców dziewcząt, a burzliwe prowadzenie tematu zbliża się do tańców morawskich pasterzy. W muzyce brzmiało coś znajomego, ciepłego, rodzinnego, bliskiego. Charakter utworu Sousedská jest przeciwstawny „dumce”, to taniec w umiarkowanym płynnym ruchu, związany z staroczeskim menuetem. Ekspresyjna gra przekonała mnie, że dla Piotra i Grzegorza muzyka słowiańska jest bardzo bliska i zgłębili jej tajniki.

Wykonanie utworów z “Album Tatrzańskie” op. 12, zwłaszcza numerów 1-4 Ignacego Jana Paderewskiego też wzruszyło moje serce. Oryginalne melodie folkloru góralskiego w opracowaniu na fortepian brzmiały świeżo i barwnie. Słuchając duetu, ujrzałam jakby jasny blask słońca, odczułam ciepły górski wiatr i wyobraziłam sobie atmosferę Tatr. Szybkie tempo, wirtuozerskie pasaże w różnych oktawach sprawiały wielkie wrażenie.

Warto zaznaczyć, że utwory ze zbioru “Album Tatrzańskie” są wynikiem inspiracji Paderewskiego oryginalnymi melodiami góralskimi z Zakopanego, Tatr i Podhala, które kompozytor zaczął zbierać za namową Tytusa Chałubińskiego.  

Całkiem inne klimaty można było poczuć w wykonani Tańców węgierskich nr 4 i 6 Johannesa Brahmsa. Znane wśród miłośników muzyki, utwory te wymagają niezwykłej wiedzy oraz umiejętności grania w zespole. Wolność i temperament zachwycają słuchacza od pierwszego dźwięku, a synkopowane węgierskie rytmy przenoszą do tego pięknego kraju. Publiczność reagowała niezwykle żywo a po koncercie trwały długie owacje. Na bis pianiści wykonali cykl utworów Paderewskiego.

Kolejny koncert, w całości poświęcony pieśni, zaprezentowała sopranistka Joanna Freszel i pianista Bartłomiej Kominek. Repertuar był urozmaicony i niezwykle ciekawy. Brzmiały pieśni Fryderyka Chopina, Stanisława Moniuszki, Siergieja Rachmaninowa, Karola Szymanowskiego, Grażyny Bacewicz, Alberto Ginastery i Sławomira Zamuszko.

Na tym koncercie odbyła się premiera utworu Marty Ptaszyńskiej “Rozmowy z Aniołem”, zamówionego i napisanego specjalnie na szóstą edycję Krakowskiej Jesieni Muzycznej w ramach programu Zamówienia kompozytorskie Instytutu Muzyki i Tańca. Pani kompozytor była obecna na tym wydarzeniu, przyjmowała gratulacje i owacje.

Na koncercie było wielu gości zagranicznych i dużo młodzieży. Cieszę się, że sporo młodych osób interesują się tego rodzaju muzyką. Zazwyczaj na takiego typu wydarzeniach przeważają ludzie w starszym wieku lub studenci uczelni muzycznych.

Powiem szczerze, przyszłam na to wydarzenie, żeby posłuchać ulubionych utworów Chopina i Rachmaninowa. Pieśni Fryderyka Chopina w jego twórczości zajmują marginalne miejsce, natomiast w gatunku pieśni polskiej – wybitne. “Piosenka litewska”, która wśród innych zabrzmiała na koncercie, jest jednym z najbardziej zaawansowanych wokalnie utworów Chopina.

„Śliczny chłopiec” to utwór o charakterze wytwornego, zadziornego mazurka a „Życzenie” jest jednym z najsłynniejszych utworów Chopina. Napisany do słów Stefana Witwickiego jest mazurkiem, łączącym charakter kujawiaka z rytmami walca i oberka. Oczywistym jest, że prawie wszystkie utwory Chopina są bardzo znane, zwłaszcza w Polsce i wykonywanie ich łączy się z wielką odpowiedzialnością. Sopranistka swobodnie wykonywała najtrudniejsze pasaże, wyraźnie zauważalne było idealne zgranie wokalu i akompaniamentu.

W wokalnej twórczości Rachmaninowa przeważa liryka, świat osobistych uczuć i nastrojów. Rachmaninow starał się przede wszystkim uchwycić nastrój tekstu poetyckiego w jasnym melodycznym stylu i dynamice.

Poetyckim wyczuciem natury jest przeniknięty utwór „Zdies horoszo”. „Sen” posiada barwne efekty u wokalistki i akompaniatora. To swojego rodzaju delikatne i kruche iluzoryczne marzenie: na tle spokojnego akompaniamentu głos wyświetla smutne zdania. Fortepian prowadzi echa, ale po okrzyku, pełnym tęsknoty – “Ale to był sen!”, fortepian gra ekspresyjny temat.

Poczucie głębokiej nostalgii oraz smutku, tęsknoty za czymś pięknym, drogim, ale odległym można usłyszeć w romansie “Nie poj krasavica”. Magiczne kulminacje sopranistki, jej stopniowe crescenda od pianissimo do fortissimo sprawiały świetne wrażenie, bo nie każdy wokalista potrafi zaśpiewać tak dynamicznie. Chciałabym podkreślić, że Joanna Freszel śpiewała bez akcentu, a to się wydarza nie tak często. Przeszła mnie nawet gęsia skórka, słuchając jej wykonania.

Wydaje mi się, że ten koncert pozostanie w pamięci większości słuchaczy dzięki perfekcyjnemu wykonaniu i faktowi, ze połączyły się tutaj romantyczne tradycje, muzyka XX wieku ze współczesnym brzmieniem. Czekamy na następny sezon wspaniałych koncertów festiwalu Krakowska Jesień Muzyczna.

Wykonawcy:

Zdjęcia pochodzą z materiałów prasowych Filharmonii Krakowskiej.

podobne publikacje