Koncert Orkiestry Dętej AM w Krakowie

od_fc2

„Jest w orkiestrach dętych jakaś siła …” – mówią słowa piosenki. Jest i to jeszcze jaka! Dowód na to twierdzenie dał koncert Orkiestry Dętej Akademii Muzycznej w Krakowie, który odbył się 25 lutego tego roku. W orkiestrach dętych drzemie niezwykła moc, energia oraz siła i nie jest do tego potrzebny repertuar marszowy czy tamburmajor.

Orkiestra instrumentów dętych, do tego instrumenty perkusyjne z werblem i kotłami na czele, czasami harfy. Dwóch wybitnych solistów. Cały ten zespół brzmi z precyzją szwajcarskiego zegarka (i to tego z wyższej półki). Niesamowite bogactwo dźwięków i form. Czasami słyszymy orkiestrę symfoniczną, big band, orkiestrę rozrywkową, lub jak w utworze Riverdane – zespół rockowy. Myślę że formacja w tym składzie i z takim repertuarem mogłaby odbyć światowe tournée – z pełną gwarancją sukcesu. Ale zejdźmy na ziemię a dokładnie do Auli Florianka, gdzie odbył się ten spektakl.

od_fc1_vlepkaNa tym koncercie, dodatkową gigantyczną dawkę mocy, pozytywnych wibracji i radości, wniósł Lindsay Dawidson. Studiował w Reid School of Music na Uniwersytecie w Edynburgu i jest pierwszym w historii muzykiem, który uzyskał dyplom uniwersytecki w zakresie gry na dudach. Później studiował kompozycję i komputerową syntezę dźwięku. Po studiach rozpoczął działalność artystyczną i pedagogiczną, założył kilka zespołów muzycznych oraz szkołę gry na dudach. Jest autorem nowatorskiego programu nauczania na tym instrumencie. W 2007 roku otrzymał tytuł doktora sztuki. W uznaniu jego talentu i dorobku artystycznego został wybrany Dudziarzem Miejskim (Town Piper) rodzinnego Linlithgow. W 2004 roku otrzymał nominację na Nadwornego Kompozytora Barona Ardgowan. Ma na swoim koncie koncerty, warsztaty i wykłady w wielu krajach świata.

Drugim solistą był Krzysztof Guńka. Absolwent studiów magisterskich Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie saksofonu prof. dra hab. Andrzeja Rzymkowskiego, obecnie doktorant Akademii Muzycznej w Krakowie oraz studiów nadzwyczajnych w klasie prof. Larsa Mlekuscha w Konservatoriun Wien Privatuniversität. Laureat licznych konkursów krajowych i zagranicznych, regularnie koncertuje w kraju i za granicą.

Orkiestrę prowadził Leszek Mieczkowski. Absolwent Wydziału Dyrygentury, Kompozycji i Teorii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie (dyplom z wyróżnieniem w 2000 r.), Studium Oficerskiego przy WSO Wojsk Lądowych we Wrocławiu (2001r.), studiów podyplomowych w zakresie zarządzania kulturą przy Szkole Głównej Handlowej w Warszawie (2002 r.) oraz studiów podyplomowych z zarządzania firmą w WSB-NLU w Nowym Sączu (2006 r.). W latach 1995 – 2001, muzyk solista Orkiestry Koncertowej Wojska Polskiego, od 2002 roku dyrygent Orkiestry Reprezentacyjnej Straży Granicznej w Nowym Sączu, od 2003 roku równolegle dyrygent Sądeckiej Orkiestry Symfonicznej. Dokonał wielu prapremier światowych dzieł polskich kompozytorów muzyki współczesnej. Nagrał szereg płyt CD z muzyką rozrywkową i poważną. Jest autorem wielu opracowań i transkrypcji utworów na orkiestry dęte i symfoniczne muzyki klasycznej, regionalnej i rozrywkowej.

Moc, siła, energia i radość (w jednym), nie dały na siebie długo czekać. Już pierwszy utwór, czyli najbardziej rozpoznawalny utwór „dudowy” (hm … chyba tak się to pisze) Amazing Grace wprowadził publiczność w odpowiedni nastrój. Dudy szkockie wraz w orkiestrą złożoną z instrumentów dętych tworzą kapitalne brzmienie. Wzbogacone instrumentarium perkusyjnym powoduje drżenie dusz umysłów i ciał …. Nie mówiąc już o biednych murach Auli Florianka.

Po tym utworze koncentracja pozytywnych energii była widoczna wśród publiczności. Następny „dolał jeszcze oliwy do ognia”. Był to wzniosły i patetyczny Parade of the Chariotters z filmu Ben Hur. Ten utwór też jest rozpoznawalny a opracowanie na orkiestrę dętą powoduje że brzmi jeszcze lepiej i mocniej niż w wersji orkiestrowej.

Scaramouche autorstwa Dariusa Milhaud to brazylijskie reminiscencje tego kompozytora. To również popis gry na saksofonie w wykonaniu Krzysztofa Guńki.

Następny to Duncan Howie’s, którego autorem jest Lindsay Davidson. Skomponował go … dla samego siebie. Kompozycja jest popisem jego wirtuozerii. Oprócz wręcz koronkowych fraz dud szkockich słyszymy tu potężną dawkę energii i radości.

Później możemy usłyszeć Riverdance w którym, jak powiedziała prowadząca koncert Magda Miśka-Jackowska, „irlandzkie klimaty mienią się dźwiękami”. I z tej kompozycje emanuje radość i energia, zwieńczona finałowym popisem perkusistów.

Zwieńczeniem koncertu jest szkocki tradycyjny utwór Auld Lang Syne z brawurowymi partiami na dudach i równie brawurową grą orkiestry. Jak można było się domyśleć, po taaakim koncercie – następują kilkukrotne bisy.

Podsumowanie? Nic dodać nic ująć poza tym co napisałem powyżej! I jeszcze jedno, koncert scaliła w jeden wspaniały spektakl pani Magda Miśka-Jackowska, perfekcyjna – jak zwykle. Taki koncert w szary i zimny lutowy wieczór, to „emocjonalne paliwo” dla duszy na kilka tygodni. “Chapeau bas, droga Orkiestro”. KTO NIE BYŁ NIECH ŻAŁUJE!

Default image
Andrzej Wodziński
Redaktor naczelny serwisu. Autor nie ma wykształcenia muzycznego i jakichkolwiek kwalifikacji do bycia krytykiem muzycznym. Publikowane teksty są „nieobiektywnie emocjonalne”. Słucha muzyki każdej (z małymi, nieobiektywnymi wyjątkami). Muzyka towarzyszy mu (w różnych formach i przejawach) przez całe życie i czyni go piękniejszym. Informacje dodatkowe: autor, jeśli nie słucha muzyki to ogląda filmy ... Każdą wolną chwilę stara się (z różnym skutkiem) spędzać w górach. Wegetarianin i cyklista.