recenzje 6 lutego 2018

Jose Torres & Havana Dreams – relacja z koncertu

Gorąca kubańska muzyka zimą? 28 stycznia takie rytmy przywiózł do Krakowa Jose Torres, który razem ze swoim zespołem Havana Dreams zagrał w klubie Studio. Tego wieczoru z centralnej europy przenieśliśmy się na Kubę, gdzie rozbrzmiewa latynoska muzyka, która rozgrzała krakowską publiczność.

Jose Torres to jeden z najbardziej cenionych perkusistów w naszym kraju, absolwent Akademii Muzycznej we Wrocławiu, założyciel pierwszej w Polsce orkiestry salsowej pod nazwą Jose Torres y Salsa Tropicana. Lista artystów, z którymi współpracował jest imponująco długa, m.in. John Porter, Tomasz Stańko, Michał Lorenc, Maryla Rodowicz.

Zespół zabrał widzów w podróż po ekscytujących kubańskich nocach, poprowadził wzdłuż ulic Hawany, pokazał rajskie zakątki wyspy, a dzięki temu każdy mógł poczuć w sobie prawdziwą radość z przemierzania wykreowanej przez muzyków krainy. Niezwykły klimat, zaangażowanie i światowy poziom grania sprawiły, że koncert należał do wyjątkowo udanych. Zarówno ekspresyjna gra, jak i ogólna radość spowodowały, że występ przyjął bardzo optymistyczny wymiar. W najlepszy sposób sytuację odzwierciedlało zachowanie publiczności, która dała się porwać kubańskim rytmom. Wystarczyło zaledwie 15 minut, aby spora część siedzeń opustoszała. Brawa należą się organizatorom za przewidzenie takiej sytuacji i zostawienie przestrzeni do tańca pod sceną.

Muzyka, dźwięki, rytmy niejednokrotnie definiują kulturę, wbrew pozorom kreują również stereotypy. Tak jest w przypadku Kuby – kraju postrzeganego jako rozśpiewany i roztańczony. Kubańska muzyka to żywioł, a idealnym dowodem na to było widowisko w klubie Studio. Kołyszące rytmy, proste słowa, pełne ciepła i akustyczne, czasem chropowate brzmienie – ta muzyka doskonale oddaje uroki pięknego państwa położonego na Morzu Karaibskim, obrazuje niezwykły klimat spowity dymem cygar oraz zabawę w rytmie salsy. Aż mieniło się od różnorodnych kolorów kubańskiego krajobrazu. Taką muzykę poczuć można przede wszystkim ciałem, bo to ono jako pierwsze na nią reaguje.

Atmosferę z minuty na minutę podgrzewali kolejni członkowie zespołu. Ich nieudawana radość grania przeniosła się na słuchaczy. Pierwotna, nieokrzesana energia, autentyczny szał – nie sposób tego podrobić, to kubańska krew. Żywiołowość podkreślały imponujące umiejętności techniczne muzyków oraz emocje obecne w melodiach utworów. Namiętność i gorączkowość kompozycji nie przesłoniły jednak równego, pełnego temperamentu pulsu.
Pod względem wykonawczym zespół sprawdził się doskonale zarówno w delikatnych momentach, jak i w tych energicznych, gdzie gwałtowne oraz głośne akordy instrumentaliści grali z wielką muzykalnością.

Na koniec warto dodać, że Jose Torres to urodzony showman. Pomiędzy utworami wprowadzał widzów w ich tematykę, cały czas podkreślajac rolę, jaką odgrywa muzyka w życiu mieszkańców wyspy. Artysta słynący z ciekawych opowieści o swoim kraju, zaskarbił sobie publiczność poczuciem humoru.

Każdy, kto uwielbia klimatyczne dźwięki latino , kolorowe i gorące otoczenie Hawany, a nogi same tupią mu w takt największych hitów, które rozbrzmiewają na Kubie, miał niesamowitą okazję przenieść się tam w ten chłodny niedzielny wieczór. Artyści zaserwowali nam rewelacyjne widowisko pełne energii, uroku, siły i wdzięku. Zachwycające połączenia żywiołowego tańca i szalonej muzyki, wraz z unikalną mieszanką melancholii oraz szczęścia, rytmem, który wkrada się pod skórę, melodią, która trafia prosto do serca, zapaliły w każdym ogień kubańskiego pożądania życia.

Można śmiało rzec – niech żałuje każdy, kogo zabrakło podczas koncertu. Jose Torres & Havana Dreams to idealna opcja dla miłośników latynoskich klimatów i oczywiście kolorowej Kuby.

podobne publikacje