recenzje 19 września 2019

Gwiazda Pannoniki 2019 “Luiku” – wywiad z założycielem Dmytro Cyperdiukiem

Dmytro Cyperdiuk: Zawsze w sobie odczuwałem transkarpacki mix – wywiad z artystą.

PANNONICA 2019 nadal żyje w naszym serwisie. Jak obiecywaliśmy, publikujemy wywiad z solistą energetycznego zespołu Luiku, Dmytrem Cyperdiukiem. Ten wspaniały zespól porwał i oczarował publiczność swoją szaloną energetyką.

Dmytro Cyperdiuk

Jeżeli chodzi o Luiku, stylistycznie projekt można nazwać gorącym bałkańsko – cygańsko – ukraińskim dancem. Jego twórcy określają go jako world music, lider i solista nazywa styl Luiku słowem transkarpatia. W swoich utworach Luiku wspaniale miksuje ukraińskie, polskie, bałkańskie, tureckie, rumuńskie, węgierskie melodie.

Solista Luiku, Dmytro Cyperdiuk jest znanym i popularnym na Ukrainie autorem piosenek i producentem muzycznym, jest też reżyserem, reżyserem dźwięku i scenografem.

Rozmawialiśmy o Luiku, festiwalu PANNONICA 2019, pierwszym albumie, o reżyserii i scenografii, a także o videoklipach zespołu. Dmytro zdradził polskim fanom tajemnicę, kiedy wyjdzie kolejna płyta Luiku.

Anna Szpilewska – Muzyczny Kraków: Zajmuje się pan różnymi dziedzinami sztuki: muzyką, reżyserią, scenografią. Ta lista zawiera jeszcze wiele pozycji. Ciekawe, jak w twórczości jednej osoby jest to możliwe? Chyba, że człowiek, który tym wszystkim się zajmuje, kocha swoją pracę. A to właśnie chyba pana dotyczy. Od czego zaczęło się zainteresowanie muzyką? Czy to było wieku 20 lat, kiedy grał pan w rockowym zespole, czy może zaczęło się wcześniej?

Dmytro Cyperdiuk – Luiku: Moja fascynacja muzyką zaczęła się, kiedy poszedłem do przedszkola (uśmiech – red.) Ale tak na serio – jak po raz pierwszy wziąłem gitarę akustyczną do ręki… Jak pamiętam, ona kosztowała 13 rubli. Mój starszy brat nauczył mnie grać pierwsze akordy. To się odbywało na podwórku bloku w mieście Iwano – Frankowsk. Miałem wtedy wątpliwości, co wybrać, gitarę czy perkusje. Bo rytm to moje drugie powołanie.

Później, brałem udział w różnych muzycznych wydarzeniach. Kiedy służyłem w armii, również grałem w wojskowym zespole. A moje profesjonalne muzyczne życie się zaczęło na początku lat 90. Wtedy fascynował mnie produkcja dźwiękowa, pracowałem jako kierownik sceny w Filharmonii Miejskiej w Iwano – Frankowsku. Pracowałem też w innych firmach jako inżynier dźwięku. Zachwycała mnie aranżacja dźwięku. W tym okresie stworzyłem też różne undergroundowe zespoły rockowe w Iwano-Frankowsku. Ważnym dla mnie był 1996 rok, kiedy zostałem dyrektorem festiwalu „Perlyny sezonu”.

W latach 96-97 zaczęło robić mi się ciasno w rodzinnym mieście, dlatego pojechałem do Kijowa. Jakbym mieszkał w Polsce, to pojechałbym do Krakowa, bo kocham te królewskie miasto, ono jest moim ulubionym polskim miastem. Właśnie w Kijowie zacząłem pracować w studiach nagrań, zajmowałem się też scenografią. Właśnie tak wyglądała moja różnorodna działalność w dziedzinie show-biznesie.

Do tej pory nie mogę określić, kim jestem naprawdę. Czy jestem reżyserem, czy muzykiem? Lecz z drugiej strony to dobrze, kiedy wszystko co robisz, odbywa się na scenie albo koło sceny. Taka sobie twórcza działalność, która sprawia, że czuję się z tym bardzo dobrze i komfortowo. Jest jeszcze zespół Luiku,  to mój projekt, którym się zajmuję od sześciu lat.

Anna Szpilewska – Muzyczny Kraków: Być może odnajduje się pan w dobrze w tych wszystkich dziedzinach, bo są one styczne. Zespól Luiku nazywają muzyczną legendą Ukrainy. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam Luiku, zrozumiałam, że ma w sobie moc, jest oryginalny i bardzo energetyczny. W muzyce zespołu mieszają się style i kultury. Ukraińska, polska, rumuńska, turecka, cygańska, bałkańska. Jak zrodziła się idea stworzenia takiego zespołu?

Dmytro Cyperdiuk – Luiku: Luiku poprzedzał zespól Dazzle Dreams. W zasadzie wszystkie zespoły w których grałem, miały w sobie etniczną składową. Tak zwanym muzycznym mainstreamem była muzyka elektroniczna. Widoczna była także obecność instrumentów perkusyjnych i strunowych , mix pod nazwą world music, lecz taki bardziej elektroniczny.

Kiedy następował koniec projektu Dazzle Dreams, na Ukrainie zaczęło powstawać sporo młodych zespołów, które grały elektroniczną muzykę na dobrym poziomie, a mnie bardzo pociągał ten kierunek.

W roku 2013 roku poczułem, że powinienem stworzyć coś nowego. W tym momencie byłem w mieście Rachów na festiwalu pod nazwą „Huculska bryndza”. Spotkałem różnorodnych ludzi, od Cyganów do Rumunów, od Hucułów do Madziarów. Zawsze odczuwałem w sobie transkarpacki mix, ponieważ sam pochodzę z takich miejsc. Rozmawiałem z muzykami, znalazłem perkusjonistę i akordeonistę. Stworzyliśmy pierwsze nasze utwory. Często jeździliśmy na letni biwak. Ktoś tam zbierał arbuzy, a my byliśmy szczęśliwi. Odpoczywaliśmy i pracowaliśmy na huculskiej wsi Osmołoda. Cudowne miejsca, nietknięta przyroda, brak turystów. Pracowali tam drwale, którzy wieczorami szli pić wódkę do „Czajni”. Właśnie o tym napisaliśmy w piosence Oj Jezus Maria:

У чайні, згадайте,
Чаю ніколи не було,
Тільки пиво та й горілка
Й веселі гуцули!

W herbaciarni, pamiętajcie,
Herbaty nigdy nie było,
Tylko piwo i wódka
I weseli huculi!

Jeżeli chodzi o to, co było dalej z tymi panami… W końcu sezonu drwale orientowali się, że w kieszeniach było pusto i żałowali tego. Taką mamy ludową piosenkę o drwalach.

Luiku z trzech osób zaczął rozrastać się do 4- 5 muzyków. Teraz na scenie mamy nowy skład z siedmioma wykonawcami. Nasze piękne dziewczyny wykonują folkowe motywy w różnych językach. Mają też wymyślony język, który jest mixem języka węgierskiego i tureckiego oraz huculskiej gwary. Długi czas pracowaliśmy w Polsce, mniej więcej przez trzy lata. Występowaliśmy też na różnych festiwalach.

Anna Szpilewska – Muzyczny Kraków: Daliście fantastyczny koncert na polskim festiwalu Pannonica 2019!

Dmytro Cyperdiuk – Luiku: W tym roku mieliśmy szczęście występować na festiwalu Pannonica, gdzie zebrało się sporo miłośników dobrej muzyki. Byli Polacy, Ukraińcy, Rumuni, goście z krajów bałkańskich i Brytyjczycy. Od razu odczuliśmy wspaniałą energetykę. Bardzo przeżywaliśmy nasz występ, lecz kiedy zagraliśmy nasz koncert, od razu zrozumieliśmy, CO w tym dniu zrobiliśmy. To była po prostu szalona eksplozja. Jesteśmy bardzo wdzięczne ludziom! Udało nam się porwać publiczność a ona dodawała nam energii swoimi reakcjami.

Anna Szpilewska – Muzyczny Kraków: Tomasz Edison pisał, że talent to 1 a 99 procent to praca. Wiadomo, że wy macie niezwykły talent. Ale i pracy w swoją twórczość musicie włożyć bardzo dużo. Pierwszy album Jager Meister to jeden z 10 najlepszych albumów 2015 roku na Ukrainie. Jaki on był? W jaki sposób dobieraliście repertuar, aranżacje?

Dmytro Cyperdiuk – Luiku: Jestem ideologiem zespołu. Piszę piosenki, dobieram instrumenty. Pracujemy razem z zespołem, muzycy sesyjni też biorą udział w tworzeniu utworów. To taki nasz kolektywny produkt. Jak powstał? Po prostu pisaliśmy piosenki. Jager Meister (Єгер Майстер) to piosenka o Czugajstrze (Чугайстер), specjalnie zaśpiewana łamanym angielskim językiem. Na tej płycie mamy także polski hit lat 80, piosenkę Franka Kimono – Pola monola plus coca cola.

Historia tej piosenki jest taka. Kiedy jeszcze chodziłem do szkoły, słuchaliśmy polskiego radia, bo w naszym kraju właściwie nie było czego słuchać. Więc, staraliśmy się łapać coś cudzoziemskiego. A polskie radio wtedy, jak i teraz było na dobrym poziomie. Jak przypomniałem sobie piosenkę Pola monola, postanowiliśmy nagrać naszą wersję tego utworu. Otrzymaliśmy błogosławieństwo od Franka. Występowaliśmy wtedy w Polsce i mieliśmy dobrą opinie.

Z czasem nazbieraliśmy materiałów i stworzyliśmy płytę Jager Meister (Єгер Майстер). Teraz mamy poważne ambicje, by w połowie listopada, wydać nasz drugi dysk z roboczą nazwą Furman i cyganie (Фірман i Цигани). To nasza nowa piosenka o znanym śmiesznym furmanie z Iwano-Frankowska, którego zatrzymała policja. Jego też tak nazywają na YOUTUBE – furman.

Na płycie będzie również kompozycja Mykoly Mozgowego Karpackie kwiaty, to ukraińsko – turecka kołomyjka. Mamy sporo utworów, które teraz bardzo intensywnie nagrywamy. Obiecuję, że Furman i cyganie (Фірман i Цигани) będzie bardzo dobrą płytą. Wiemy, że Polacy lubią płyty. Niestety na Ukrainie dużo się ich nie sprzedaje, bo wszystko można ściągnąć z Internetu.

Z nowym albumem przyjedziemy do Polski, mamy nadzieję, że spodoba się polskim słuchaczom.

Anna Szpilewska – Muzyczny Kraków: Wspomniał pan piosenkę ”Karpackie kwiaty». Główna bohaterka filmu nie jest hucułka, pochodzi z Kijowa

Dmytro Cyperdiuk – Luiku: Tak, Nastia jest bardzo barwną dziewczyną. Są tacy ludzie, jak ona, którzy całym sobą rozumieją, o co chodzi. Mimo, że pochodzi z dosyć zamożnej rodziny, Nastia może biegać po karpackim brudzie, karmić konia z ręki. Świetnie zagrała rolę dziewczyny, która uciekła z gór i przyjechała na naszą próbę do Kijowa. Jesteśmy bardzo jej wdzięczne za szaloną energetykę Karpat. Karpackie kwiaty to międzynarodowa kompozycja, zaczyna się kurdyjską melodią. Ten taniec wykonują na weselu, jest podobny do huculskiego arkanu.

Anna Szpilewska – Muzyczny Kraków: Chciałabym także porozmawiać o innej pana działalności artystycznej. Wiem, że jest pan reżyserem teatralnym i reżyserem światła. Proszę opowiedzieć coś o folk – operze Kiedy kwitnie paproć Eugeniusza Stankowicza, którą pan zaprezentował lwowskiej publiczności. 

Dmytro Cyperdiuk – Luiku: Historia tego wydarzenia jest taka. Wasyl Wowkun – dyrektor lwowskiej opery i mój dawny kolegą, jest zwolennikiem innowacji w operze. Pewnego razu spotkaliśmy się i Wasyl mi mówi: Dmytre, tak bym chciał z tobą zrobić wspólny projekt… Wcześniej, było tak, że na taki projekt nie nadszedł jeszcze czas … U nas zmieniała się władza, przechodziły kataklizmy i w tym wszystkim my się po prostu gubiliśmy. Pewnego dnia zadzwonił do mnie Wasyl. Powiedział, że tyle lat marzył, aby zaprezentować publiczności operę Stankowicza. Zgodziłem się na to.

“Kiedy kwitnie paproć” to folk-opera, innowacyjny i awangardowy utwór, napisany przez ukraińskiego kompozytora Eugeniusza Stankowicza w połowie lat 70-tych, na wystawę światową w Paryżu. Kijowska premiera opery w 1978 roku została anulowana, podczas próby generalnej uczestnicy dowiedzieli się o zakazie wystawiania spektaklu. Scenografia i kostiumy do spektaklu zostały zniszczone. Premiera na operowej scenie odbyła się w Lwowskiej Operze Narodowej dopiero w grudniu 2017 roku.”

Spektakl odniósł wielkie powodzenie, zrobił furorę! Nasza współpraca była bardzo ciekawa i niezwykle płodna. Rozumiałem Wasyla i on mnie rozumiał w pół słowa. Tak bardzo rzadko w życiu bywa. Kiedy usłyszałem i zobaczyłem tą operę, jak współpracują orkiestra i chór, wydało się to niezwykle skomplikowane, nawet dla mnie. To wspaniałe przedstawienie, które do dzisiaj żyje na scenie Lwowskiej Opery. Mamy nadzieje, że przyjedziemy z tym spektaklem do Polski.

Anna Szpilewska – Muzyczny Kraków: Jako etnomuzykolog, mam pytanie. Jeździłam na ekspedycje folklorystyczne i nagrywałam pieśni narodowe, te autentyczne. Dalej te pieśni były klasyfikowane i mogą być wykorzystywane. Czy autentyczna muzyka ludowa będzie dalej wykonywana, czy będziemy słuchać mixów muzyki folkowej i to będzie się rozwijać?

Dmytro Cyperdiuk – Luiku: Tak się złożyło, że ukraińska autentyczna muzyka łączona jest często z elektroniką i z muzyką różnych narodów świata. W tym nie ma niczego złego. Ważne jest, by nie zapominać o naszych korzeniach. Ponieważ, kiedy szukamy etnicznych sampli z różnych krajów, korzystamy ze specjalnych bibliotek, gdzie można nabyć ten czy inny głos lub brzmienie instrumentu. Polska, Węgry, Bułgaria mają takie biblioteki. Ukraińskich niestety jest mało. Wiem, że na uczelniach te piosenki są nagrywane i archiwizowane.

Anna Szpilewska – Muzyczny Kraków: I podlegają systematyzacji. Na przykład na akademiach muzycznych w Kijowie i we Lwowie, są wydziały etnomuzykologii.

Dmytro Cyperdiuk – Luiku: Na Ukrainie niestety nie ma żadnego folkowego radia. W Zakopanem słyszę Radio Zakopane, na Słowacji, Czechach również. Być może, ja kiedyś mógłbym otworzyć taką stację radiową. (śmiech – red.) Ponieważ jak jadę samochodem po Karpatach, to nie słyszę klimatycznej muzyki. Dlatego włączam swoją płytę albo słucham rumuńskiej muzyki etnicznej. My staramy się dawać etno muzyce nowe brzmienie…

Anna Szpilewska – Muzyczny Kraków: I robicie to bardzo dobrze! Czekamy na występy Luiku w Krakowie! Dziękuję za rozmowę.

Zapraszamy również do lektury naszej poprzedniej publikacji, poświęconej koncertowi zespołu Luiku na festiwalu Pannonica 2019. Znajduje się tam również fotorelacja z tego wydarzenia:

Pannonica 2019, największe muzyczne odkrycie – Luiku!

podobne publikacje