Ambitne kino na niedzielę – Fortepian

Kolejny weekend z ambitnym kinem. Dzisiaj proponuję film Fortepian w reżyserii Jane Campion. Film zdobył Złotą Palmę w Cannes, Oscara za scenariusz (i nominację za reżyserię), a także nominacje do Złotych Globów i Nagród BAFTA. Wybrałam ten film do polecenia jako film, który działa niesamowicie na zmysły. Wbrew tytułowi, nie tylko na zmysł słuchu. Onieśmiela, zachwyca, porywa magicznym pięknem zdjęć, wspaniałą muzyką i oszczędną, idealnie dopasowaną do historii, grą aktorów.

Akcja rozgrywa się w połowie XIX wieku. Niema pianistka Ada (Holly Hunter) jest niepozorną, nieco tajemniczą i skromną młodą kobietą. Ma dziewięcioletnią wesołą córeczkę Florę (Anna Paquin), która stanowi jej jedyny, poza muzyką, kontakt ze światem (trzydziestoletnia Szkotka przestała mówić mając 6 lat). Ojciec Ady aranżuje jej małżeństwo z plantatorem z Nowej Zelandii. Kobieta zabiera fortepian i córkę i opuszcza ojczystą Szkocję. Małżeństwo dla panny z dzieckiem, choćby nawet na końcu świata, to dar od losu.


Pierwszą noc na wyspie spędzają na plaży, ponieważ przyszłemu mężowi (Sam Neill) nie udaje się dotrzeć na czas na miejsce spotkania. Kiedy się zjawia, odmawia zabrania fortepianu do położonego w głębi lądu domu. Zdaniem Stewarta- oblubieńca, fortepian jest za duży i za ciężki, by go transportować znad morza. Innego zdania jest Baines (Harvey Keitel), żyjący samotnie sąsiad z maoryskim tatuażem na twarzy. Niegdyś wielorybnik, dziś utrzymujący się z handlu z Maorysami, za kawałek ziemi kupuje instrument i sprowadza do swego domu. Kocha muzykę, Ada może więc grać na swoim instrumencie do woli.

Wkrótce Baines ma inną propozycję: odda kobiecie fortepian za udzielane mu lekcje muzyki, a zarazem możliwość z nią obcowania. Instrument ma 88 klawiszy, każdy z nich staje się monetą przetargową w coraz bardziej intymnej relacji. Początkowa niechęć Ady do nieokrzesanego sąsiada przeradza się w coś innego… Afektacja Bainesa rozbudza w Adzie uśpioną kobiecość, zwłaszcza że mąż, ograniczający swe małżeńskie powinności do seksu, traci nią zainteresowanie.

Gdy Baines przerywa intymne gry między nimi i oddaje jej fortepian, kobieta boleśnie odczuwa brak kontaktu. Wysyła córkę z klawiszem-wyznaniem miłości do sąsiada, on jednak przekazuje przesyłkę ojczymowi. Wstrząśnięty swoim odkryciem, Stewart decyduje się na brutalny akt zemsty- odcina kobiecie palec, grożąc, odcinaniem kolejnych gdy kobieta nie zerwie kontaktu z kochankiem.

To chyba jeden z najbardziej erotycznych filmów w dziejach kina, choć nagości prawie tu nie ma. Przeciwnie, Erotyka zaklęta została tutaj w spojrzeniach, gestach, w końcu w muzyce. Tę niemal transową muzykę skomponował Michael Nyman. Rzadko spotyka się tak skończone dzieło muzyczne, tak idealnie dopasowane do obrazu, a z drugiej strony żyjące własnym życiem. Wrażenie robią również niesłychanie malarskie zdjęcia Stuarta Dyburgha, które wspaniale podkreślają duszną atmosferę zamglonych lasów w Nowej Zelandii.

Być może „Fortepian” Jane Campion to film nakręcony dla jednego obrazu: widoku instrumentu stojącego na pustej plaży i oblewanego przez morskie fale (zdjęcie umieszczone powyżej). Ale wraz z rozwojem sytuacji widz odkrywa, że ten fortepian ma nie tylko znaczenie estetyczne. To symbol międzyludzkiej komunikacji, której brakuje między uczestnikami opisanego na ekranie emocjonalnego układu.

Reżyserka skupiła się na problemie samotności i braku umiejętności komunikacji – zarówno między mężczyzną i kobietą, dorosłym i dzieckiem, jak i jednostką i światem zewnętrznym. Tytułowy fortepian staje się symbolem uczuć – z jednej strony porażającym swym ogromem, z drugiej tak łatwym do uszkodzenia, precyzyjnym i skomplikowanym, jak też budzącym emocje drobną swoją częścią.

Samotność staje się tym bardziej wyrazista, kiedy przyłoży się właściwe miary. Nowa Zelandia połowy XIX wieku to koniec świata, jej mieszkańcy skazani na życie z dala od centrum, wśród obcych kulturowo Maorysów – nieprzyjaznych, bo nierozumianych przez białych przybyszy. Każdy z bohaterów tej opowieści ma swoje racje: Stewart na odludziu ukrywa się przed światem, który go przeraża, Baines nie ma dokąd wracać, zresztą – jako jedyny ma przyjaciół wśród Maorysów. Ada – zesłana tu za karę za swoją odmienność, wyrażaną zarówno milczeniem na własne życzenie, jak i samotnym wychowywaniem córki.

Polecam ten film z pełnym przekonaniem. W teraźniejszej rzeczywistości nastawionej na szybkie i mocne odczucia ten film budzi emocje powoli, ale wyraźniej i na dłużej, zmusza do refleksji, wzrusza subtelnością i plastyką obrazu.

Default image
Anna Maria Tryba
Technolog chemiczny, absolwentka Wydziału Inżynierii i Technologii Chemicznej Politechniki Krakowskiej, obecnie doktorantka Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki AGH. Z zamiłowania korepetytor z chemii, popularyzator nauki i publicystka. Na co dzień publikuje w takich czasopismach jak: Tatry, Witkacy!, TEMI, Tygodnik podhalański, Migotania. Zafascynowana postacią Witkacego, kulturą podhalańską, teatrem i górskimi wędrówkami.