recenzje wydarzenia Kraków 4 listopada 2018

Al Di Meola w Krakowie // bardzo krótka relacja …

W dniu 2 listopada 2018 w Kinie Centrum Kijów wystąpił jeden z największych światowych wirtuozów gitary. Wraz ze swoim trio zaprezentował materiał ze swojej najnowszej płyty “Opus”, już 28 w jego dorobku artystycznym.

Jestem fanem muzyki gitarowej i koncert Al Di Meoli był dla mnie czymś bardzo wyjątkowym. On, Paco de Lucía i John McLaughlin stworzyli formację, która przejdzie do historii muzyki. Pamiętam, kiedy słuchając ich występów nie mogłem wyjść z podziwu, że można tak grać!

Foto: materiały promocyjne organizatora

Al Di Meola jest “wirtuozem absolutnym”, co potwierdził na tym koncercie. Koncert był magiczny. Jego atmosfera była niepowtarzalna. Niecodzienny skład instrumentalny – dwie gitary i akordeon, wprowadził nas w świat zupełnie nietypowych brzmień, doprawiony lekką elektroniką gitary Al Di Meoli, pozwolił usłyszeć brzmienia – jakich nigdy dotąd nie było dane mi usłyszeć (a co w dobie YouTuba i jemu podobnych nie zdarza się często). Do tego, jak napisałem wcześniej “wirtuozeria absolutna” lidera plus wirtuozeria pozostałych muzyków …

Al di Meola i zespoły w których grał, przyzwyczaili nas do “perfekcyjnej precyzji”, na tym koncercie było nie inaczej, akordeon (którego fanem nie jestem), grał czasem partię trzeciej gitary – i gdybym tego instrumentu nie widział, byłbym pewien, ze to brzmienie gitary/ Na czas tego koncertu, swoją niechęć do akordeonu musiałem “wyłączyć”, choć przyznam – robiłem to już wcześniej.

A teraz trochę przemyśleń. Koncert był wspaniały – chociaż u sporej części publiczności, w tym u mnie pozostawił lekki niedosyt. I tu będę bronił Al Di Meolę …

Idąc na koncert muzyka tego formatu, spodziewamy się wielkiego widowiska – eksplozji muzycznych emocji u grających jak i publiczności. Tym czasem koncert się odbył … ale bez większych uniesień. Mieliśmy okazję posłuchać wspaniałej muzyki – i to tyle. Pamiętajmy jednak, że jest to światowa trasa tego artysty. Gra codziennie (!), w związku z tym każdy jego koncert nie może być “wielkim widowiskiem”. A tego właśnie oczekuje publiczność … Przy tym wszystkim Maestro wcale nie sprawiał wrażenia zmęczonego czy znużonego.

Druga uwaga i to nie tylko moja, to dość jednorodna stylistyka koncertu. Może sprawiło to instrumentarium, ale utwory stylistycznie, aranżacyjnie były bardzo do siebie podobne. Były utwory z najnowszej płyty, był też Piazzola a na koniec Mediterranean Sundance ale … wszystkie brzmiały “jakby tak samo” (cytat, usłyszane w kolejce do wyjścia).

Reasumując, koncert bardzo udany – dla miłośników gitary była to wielka uczta. A ja … będę mógł się chwalić wnukom, że byłem na koncercie Al Di Meoli.

  • Koncert w ramach Krakowskich Zaduszek Jazzowych Plus+

podobne publikacje