Wianki – Święto Muzyki 2017 :: podsumowanie

Alternatywna i klasyczna rozbrzmiewała w centrum miasta i na Kazimierzu, elektroniczna dochodziła z okolicznych klubów, Placu Szczepańskiego i Hali Targowej, jazzowa niosła się po Nowej Hucie, a popularna była śpiewana lub nucona przez mieszkańców w wielu zakątkach miasta. Motywacji do wspólnej zabawy dostarczyło kilkudziesięciu artystów, którzy razem z 160-tysięczną publicznością w noc z soboty na niedzielę władzę w Krakowie oddali muzyce.

Dzieci, młodzież, studenci, rodzice, dziadkowie, znajomi, przyjaciele – podczas Wianków-Święta Muzyki 2017 bawili się wszyscy. Kraków ponownie pokazał, że muzyka nie ma granic. Nie zważa na płeć, rasę, pochodzenie czy poglądy. Grana na żywo brzmi dla wszystkich, choć dla każdego inaczej. – Formuła Wianków, odwołująca się do francuskiego Fête de la Musique, zachęca wszystkich uczestników do wielkiego świętowania – mówił Robert Rozciecha, zastępca dyrektora Krakowskiego Biura Festiwalowego, organizatora Wianków. I tak było – Święto Muzyki Wianki 2017 celebrowało całe miasto. Od Rynku Głównego, przez Plac Szczepański, ulicę Stolarską, Rynek Podgórski, Halę Targową, Plac Nowy, aż po Nową Hutę. Muzyka rozbrzmiewała nie tylko ze scen. Z krakowskich piwnic i restauracji dobiegały jazzowe rytmy, zaś z klubów dochodziły dźwięki tanecznych przebojów. To nie wszystko – rozentuzjazmowani mieszkańcy wracali z koncertów ze śpiewem na ustach.
Podobnie jak w ubiegłym roku, pogoda wzięła pod uwagę prośby organizatorów i sprzyjała celebrowaniu święta muzyki. Jeszcze w piątek krakowskie drzewa łamała burza, a na niebie przekrzykiwały się pioruny. Sobota, dzień imprezy, była natomiast słoneczna, a nawet upalna (wysoką temperaturę pomagał przetrwać chłodny wiatr).

Scena Hard Rock Cafe Kraków

Wianki 2017 na Scenie Hard Rock Cafe Kraków zlokalizowanej na Rynku Głównym zainaugurował po 15 poznański kwartet indie rockowy Terrific Sunday. Mimo że pora była dość wczesna zespół przyszła posłuchać całkiem spora grupa. Wśród publiczności słychać było nie tylko język polski. Podczas występu zespołu turyści z Chin i Japonii (gdzie zwyczaju Wianków się nie obchodzi) ubierali na głowę wianki i fotografowali się wspólnie z krakowianami. Piotr Kołodyński, Maks Mikulski, Stefan Czerwiński i Artur Chołoniewski zaprezentowali materiał z debiutanckiego albumu „Strangers, Lovers”, m.in. promujące go single „Bombs Away” oraz „Streets Of Love”. Klimat rockowy spotęgowała słynna już w Krakowie grupa EndoPower. Zespół tworzy trzech profesorów urologii – Piotr Chłosta, Marcin Słojewski i Tomasz Szydełko oraz dwóch profesjonalnych muzyków. Panowie wymyślili, że profilaktykę zdrowotną można promować nie tylko na konferencjach naukowych, podczas wykładów dla studentów czy prelekcji, ale również poprzez muzykę. Śpiewając o urologii profesorowie chcą łamać tabu mówienia o schorzeniach układu moczowego i prowokować do dyskusji na temat badań profilaktycznych. Czy mieszkańcy dali się sprowokować? Trudno sprawdzić, jednak z muzyką EndoPower zapoznała się spora liczba słuchaczy.
Po serwujących rockowe riffy profesorach na scenie pojawili się muzycy z zespołu Sorry Boys i w długiej białej sukience, urocza jak zawsze, Bela Komoszyńska. Coraz liczniej gromadzących się na Rynku Głównym krakowian grupa wprawiła w prawdziwie letni, błogi klimat. Atmosferze beztroskiego wypoczynku całkiem przypadkiem sprzyjały widoczne w tle olbrzymie bańki mydlane, które dla dzieci były zdecydowanie największą wówczas atrakcją. W tak magicznym nastroju zespół Sorry Boys zaprezentował materiał z albumu „Roma” (2016), zabrzmiał m.in. singiel tytułowy, „Zwyczajne cuda”, „Supernowa” i „Apollo”.

Julia Marcell, kolejna artystka zaproszona na scenę Hard Rock Cafe Kraków, sięgnęła do utworów ze swojego najnowszego albumu „Proxy”, których teksty spotkały się z dużym aplauzem publiczności. „Ministerstwo mojej głowy nie zamyka nigdy przed Tobą drzwi. Podpisuję wciąż Twe ustawy, pogrążając mą gospodarkę hormonalną” („Ministerstwo mojej głowy”), „Dmuchawce latawce wiatr, pode mną z Ikei świat, szyby niebieskie od telewizorów, cellulit, celuloid” („Tarantino”) – śpiewała Julia. Wokalistka wróciła też to utworów z poprzednich, anglojęzycznych albumów – „June” (2011) oraz „Sentiments” (2014).
Prawdziwy tłum pojawił się na koncercie Korteza. Nastrojowe ballady ulubionego polskiego wokalisty idealnie komponowały się z zachodzącym powoli słońcem i mieniącym się pastelowymi kolorami niebem. Głośną, śpiewającą razem z Julią Marcell całym gardłem widownię, Kortez ewidentnie wyciszył. Trudno zresztą krzyczeć słysząc muzykę i teksty utworów tj. „Zostań”, „Dla Mamy” czy „Od dawna już wiem” śpiewane głosem, którego niemal każda kobieta chciałaby posłuchać po przebudzeniu lub przed snem.
Po sentymentalnej podróży w towarzystwie Korteza, scenę przejął głos młodego pokolenia, Taco Hemingway. Stworzony przez wokalistę klimat, raper zmienił nie do poznania. Razem z Taco rapował cały Rynek Główny. O Piotrze Łotrze, zapachu skóry, deszczu na betonie, marmurze, zakąskach, PZPN… – W tak dużej grupie chyba jeszcze nie śpiewałem tego utworu – cieszył się Taco podczas wykonywania „Trójkąta”. Raper przypomniał materiał z „Umowy o dzieło”, „Trójkąta warszawskiego”, „Wosku” i „Marmuru”, pierwszego długogrającego albumu. Przy „Deszczu na betonie”, singlu promującym „Marmur”, publiczność oszalała. Tańczyły pierwsze rzędy, tańczyli słuchacze stojący z tyłu, tańczyli ci, którzy przechodzili i akurat usłyszeli pierwsze dźwięki wielkiego przeboju, wreszcie tańczył sam Taco. I prowokował kilkudziesięciotysięczną publiczność do wspólnego rapowania, wskutek czego fragment „Deszcz na betonie, deszcz na betonie” było słychać chyba w samej Warszawie.
Po zakończeniu koncertu Taco Hemingway’a widzowie przenieśli się nad Bulwar Czerwieński, gdzie prezentowali się tancerze z grupy Art Color Ballet, a o 22.50 ciemne niebo stało się areną popisów pirotechnicznych. 15-minutowe widowisko zrobiło na mieszkańcach duże wrażenie – niech świadczą o tym spontaniczne piski i okrzyki zachwytu oraz długie brawa po zakończonym pokazie.

Scena Krakowska

Plac Szczepański zamienił się w Scenę Krakowską, promującą artystów rodem z Krakowa. Scenę otworzyła ją Sinfonietta Cracovia w towarzystwie Szymona Nehringa, finalisty Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Klasyki w wykonaniu pianisty i najważniejszej krakowskiej, a zarazem światowej (artyści występowali m.in. u boku Hansa Zimmera i na Festiwalu Muzyki Filmowej) orkiestry słuchali z zaciekawieniem młodsi i starsi mieszkańcy. Publiczność w napięciu nasłuchiwała, kiedy Nehring naciśnie klawisz. Pierwszy ton młodego pianisty sprawił, że na Placu Szczepańskim zapadła cisza. Dopiero po chwili oczarowani Nehringiem słuchacze zaczęli wymieniać pełne zachwytów komentarze.
Po dawce Chopina i muzyki klasycznej, Scenę Krakowską przejęła Agnieszka Chrzanowska oraz Robert Kasprzycki. Koncerty na Placu Szczepańskim zamknął jubileusz 40-lecia zespołu Pod Budą.
Po północy, Scena Krakowska zaprezentowała się w drugiej odsłonie. Wszystko za sprawą Unsound Silent Disco, tradycyjnej wiankowej propozycji jednego z najważniejszych festiwali muzycznych na świecie. Każdy uczestnik nietypowego koncertu otrzymywał słuchawki, wybierał kanał z setem jednego z czworga zaproszonych przez Unsound artystów, regulował głośność i zaczynał słuchanie. W słuchawkach rozbrzmiewał berliński producent Felix K i weteran lokalnej sceny techno Optik oraz londyński underground i afrykańskie rytmy didżejki Tash LC i uwielbiany w Krakowie Eltron John. Muzykę taneczną do białego rana zapewniły też kluby – Szpitalna 1, Hevre, Prozak 2.0 oraz Pasaż.

Krakowski Kazimierz tradycyjnie zapewnił alternatywną muzyczną rozrywkę dla tych, którym do centrum miasta było za daleko. Na dachu Okrąglaka na Placu Nowym stanęła Scena Alternatywna. Zanim cały Kazimierz stał się ilustracją muzycznego zróżnicowania Jerozolimy (tegoroczne Wianki zbiegły się z inauguracją 27. Festiwalu Kultury Żydowskiej, którego motywem przewodnim jest Jerozolima), publiczność mogła posłuchać trzech koncertów. Na Placu Nowym wystąpił producent, skrzypek i kompozytor Stefan Wesołowski, synthpopowy duet Polpo Motel oraz Błażej Król z żoną jako Kobieta z Wydm. Po koncertach, muzykę elektroniczną zagrali Panowie z 3Kings.
Wspomniany 27. Festiwal Kultury Żydowskiej również dołączył do świętowania Wianków 2017. Na Hali Targowej, w miejscu oficjalnej inauguracji 27. edycji festiwalu, od godz. 18 można było posłuchać Khen Elmaleh oraz Zacka Bara, artystów występujących pod szyldem kolektywu didżejskiego Fortuna Records z Izraela.

Scena Jazzowa

W Nowej Hucie rozbrzmiewał jazz. Scena zlokalizowana nieopodal Nowohuckiego Centrum Kultury nieco różniła się od pozostałych. Publiczność słuchała muzyki na siedząco (pod sceną były ustawione krzesła). W najmłodszej dzielnicy miasta zaprezentował się m.in. zespół Jazzpospolita. Dwie gitary basowe, Nord Stage, pianino i perkusja – tyle wystarczy, by skupić na sobie uwagę słuchacza. Artyści zagrali m.in. materiał z ostatniej płyty „Humanizm”. – Sami nie wiemy, czy gramy jazz czy nie. Już dawno się pogubiliśmy. Na pewno jesteśmy najmniej jazzowym z jazzowych zespołów – śmiał się Stefan Nowakowski, basista.
Na Scenie Jazzowej wystąpił również laureat Paszportu Polityki Wacław Zimpel, smyczkowy Atom String Quartet oraz zdobywca nagrody Grammy Włodek Pawlik.

Scena Debiutantów

Swoją wiankową scenę mieli również debiutanci. Na Rynku Podgórskim wystąpili finaliści konkursu Megafon Radia Kraków – zespół Vent, runforrest oraz Meeow, który został laureatem Megafonu. Po debiutantach, scenę przejęli równie młodzi, choć nieco bardziej doświadczeni muzycy – Cheap Tobacco, Gypsy and the Acid Queen oraz, po raz drugi tego wieczoru, zespół EndoPower. Najliczniejszą publiczność zgromadził na Rynku Podgórskim Piotr Zioła, niedawno debiutant, dziś artysta zapraszany na Open’era i inne letnie festiwale.

Święto Ulicy Stolarskiej

Ulica Stolarska obchodziła Wianki podwójnie. Wszystko za sprawą Święta Ulicy Stolarskiej, które postanowiły wyprawić jej trzy zlokalizowane tam konsulaty generalne – Republiki Federalnej Niemiec, Stanów Zjednoczonych Ameryki oraz Republiki Francji. Każdy z konsulatów postarał się o własnych artystów. Na zaproszenie Konsulatu Niemieckiego na Stolarskiej wystąpił zespół Karl die Große oraz Rafał Dziwisz, Francuzi zaproponowali gościom koncert laureatów Krakowskiego Młodzieżowego Festiwalu Piosenki Francuskiej, a Konsulat Stanów Zjednoczonych postanowił przybliżyć mieszkańcom muzykę Stan Breckenridge and His Boys, zakochanego w Polsce mistrza jazzu i bluesa, oraz kulturę hip-hop w osobach Mario Gonzalez Jr. z córką.

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.
Share