Wataha „Drum & Fight”

fotocover

Wataha Drum & Fight – odsłona kolejna. Spektakl w Dworku Białoprądnickim jak zwykle zachwycił przybyłą tam licznie publiczność. Na wydarzeniu był „nadkomplet”, albowiem formacja znana jest „dworkowym” bywalcom. Oglądający mieli okazję posłuchać gry na bębnach … w różnych konfiguracjach, ale też bębnienia na garnkach i innych przedmiotach. Oglądającym szczególnie podobały się garnki – myślę że w wielu krakowskich domach, po spektaklu można było usłyszeć dźwięki garnków uderzanych drewnianymi łyżkami. Bardzo ciekawe było również wykorzystanie światła, zsynchronizowanego z ruchem scenicznym. Wataha jest na krakowskiej scenie muzycznej od wielu lat i daje gwarancję dobrego spektaklu. Formacja uczestniczy też w bardzo wysoko ocenianym spektaklu Preludium Słowiańskie wystawianym w Teatrze Ludowym w Krakowie. Współautorem scenariusza i autorem muzyki do widowiska jest założyciel i lider Watahy Marek „Smok” Rajs.

No … i to by było tyle jeśli chodzi o laurki. A teraz uwagi, które mam nadzieję – czytający przyjmą NIE jako krytykę. Widowisko odbyło się na scenie, ustawionej z boku dworku. Nie wiem, czy są jakieś specjalne uwarunkowania jej usytuowania … i to właśnie tam. Niezbyt duża scena ogranicza wykonawców, a szczególnie takich dynamicznych jak Wataha. Poza tym, pole przeznaczone dla widzów jest dość wąskie, nie wiem czy taki układ jest dobry. Poprzednio wydarzenia odbywały się na „placu centralnym” przed dworkiem – teraz są od strony”kuchennych schodów”. Myślę że taka forma nie jest najlepsza dla widzów, bo to właśnie dla nich organizowane są spektakle.

foto5A sam spektakl. Był fantastyczny, świetnie przygotowany, precyzyjnie wykonany. Został bardzo dobrze przyjęty przez publiczność i wysoko oceniony przez ludzi „z branży” z którymi rozmawiałem – a którzy „znają się na rzeczy”. Wszyscy (w tym i ja) mieli jedną drobną uwagę. Następny spektakl powinien być po prostu inny. „Postapokaliptyczna”, wizja, takież stroje i scenografia jest dobra … ale może teraz zobaczymy co innego, co nas zaskoczy i zadziwi??? Pokazy sztuk walki też są bardzo efektowne, ale odnoszę wrażenie że na każdym spektaklu takie same.

Więc czapki z głów dla Watachy i „przewodnika stada” Marka „Smoka” Rajsa, za ten występ i „za całokształt”. A teraz czekamy na coś nowego – apetyty widzów rosną w miarę oglądania. A jeśli ogląda się coś bardzo dobrego, to następne powinno być „jeszcze bardziej bardzo dobre”.

foto8

Share

Autor Andrzej Wodziński

Redaktor naczelny serwisu. Autor nie ma wykształcenia muzycznego i jakichkolwiek kwalifikacji do bycia krytykiem muzycznym. Publikowane teksty są „nieobiektywnie emocjonalne”. Słucha muzyki każdej (z małymi, nieobiektywnymi wyjątkami). Muzyka towarzyszy mu (w różnych formach i przejawach) przez całe życie i czyni go piękniejszym. Informacje dodatkowe: autor, jeśli nie słucha muzyki to ogląda filmy ... Każdą wolną chwilę stara się (z różnym skutkiem) spędzać w górach. Wegetarianin i cyklista.