Trio Mandili – relacja z koncertu

13 maja 2017 roku deski sceny krakowskiego klubu Kwadrat należały do Trio Mandili. Tego dnia grupa przybyła do naszego miasta z koncertem promującym najnowszy album With Love i całkowicie zaskarbiła sobie publiczność obecną podczas ich show.

Trzy młode dziewczyny z Gruzji w 2014 roku nagrały telefonem filmik, na którym podczas spaceru śpiewają piosenkę i w błyskawicznym tempie podbiły świat. Klip z utworem Apareka stał się hitem internetu. Kilka milionów wyświetleń na oficjalnym kanale youtube może nie wydawać się niczym imponującym. Podkreślę jednak, że dziewczyny wykonują gruzińską muzykę ludową a nie popowe hity.

Koncertowy spektakl rozpoczął się od mocnego uderzenia i w takim klimacie został utrzymany do samego końca, choć nie zabrakło spokojnych ballad. Lekkie spowolnienia akcji koncertu okazały się bardzo nastrojowe, ale nie trwały zbyt długo. Nie da się ukryć, że grupa robi na żywo ogromne wrażenie, nieporównanie lepsze od tego, które daje nam wysłuchanie ich muzyki w domowym zaciszu. Pokaz okazał się intrygujący i niebanalny a piosenki bardzo chwytliwe. Na dwugodzinny spektakl złożyło się ponad dwadzieścia utworów, w tym Dililme, Marto Shemovrchi, Tsangala da Gogona. Tak intensywne koncerty zdarzają się nieczęsto. Wszystko odbyło się bez zbędnych kilkuminutowych przemówień pomiędzy piosenkami. Brawa po jednym utworzenie nie zdążyły jeszcze ucichnąć a już wybrzmiewał kolejny, czasami poprzedzony jednym zdaniem wprowadzenia. Ogromnym zaskoczeniem okazał się ostatni utwór, który grupa wykonała po polsku, była to Lipka.

Często na tego typu koncertach wokaliści wykrzykują zamiast wyśpiewać swoje partie. Tym razem stało się zupełnie inaczej, bo ponad prostym, ale rytmicznym podkładem instrumentalnym, na pierwszy plan wysuwał się czysty wokal. Niestety, momentami był on zadecydowanie za głośny, ale taka jest już specyfika, a może nawet urok koncertów folkowych. Muszę przyznać, że rytmika i styl bardzo mi się spodobały. Piękne głosy, niesamowite harmonie, naturalność, bezpretensjonalność i oczywiście talent sprawiły, że nie można było przejść obojętnie wobec tego, co działo się na scenie. A działo się bardzo dużo.

Warto zwrócić uwagę na estetykę całego występu. Zmieniające się stroje, gra świateł, dym, taniec… Te detale są dowodem na to, że grupa przywiązuje ogromną wagę nie tylko do strony muzycznej, ale również technicznej koncertu.

Dziewczyny zdecydowanie osiągnęły zamierzony efekt – skupiły na sobie całą uwagę publiczności, rozruszały i rozgrzały salę a także wywołały żywe emocje i stworzyły przyjemny klimat. Nie jest sztuką wyjść na scenę, popisać się swoimi umiejętnościami i z niej zejść. Liczy się to, aby cała grupa współbrzmiała jak jedność i dzięki temu trafiła do widzów. Między członkiniami zespołu wytworzyła się podczas koncertu niezwykle pozytywna energia, którą przekazywały dalej. Nić porozumienia między nimi i publicznością z każdym utworem stawała się coraz silniejsza, choć prawie nikt na sali nie znał języka gruzińskiego. Dziewczyny momentami nadużywały gestykulacji i mimiki, aby słuchacze mogli domyśleć się o czym śpiewały. Oddziaływanie pomiędzy stronami było ogromne.

Koncert pokazał bogactwo gruzińskiej kultury, ukazując rozmaite twarze ich tradycyjnej muzyki. Trio przedstawiło coś z pogranicza nowoczesnego folkloru bez wykorzystania nowych technologii. Dziewczyny udowodniły, że folk nie musi być jedynie odgrywaniem kawałków naszych przodków. Za pomocą wielu, niekoniecznie skomplikowanych, rozwiązań można nadać mu świeżość i zupełnie inną jakość, przepełnioną wieloma emocjami a przy tym zachować jego prostotę oraz płynący z niego przekaz.

Share

Autor Monika Słupek

Studentka biofizyki. Sopran w chórze rozrywkowym, z różnym skutkiem próbuje grać na gitarze. Uwielbia zabiegany tryb życia oraz ciągły rozwój, sport i muzykę pod każdą postacią. Słucha bardzo różnorodnej muzyki z naciskiem na tę mało komercyjną. Noce poświęca na wyszukiwanie ciekawostek muzycznych.