Tag Archives: Opera Krakowska

„Miłość do trzech pomarańczy”

„Miłość do trzech pomarańczy” czyli kulinarno – groteskowa makabreska ironiczna.

To już trochę po czasie. Tego Prokofiewa grają u nas od wiosny. „Miłość do trzech pomarańczy” premierę w Operze Krakowskiej miała w kwietniu. Sądząc jednak po frekwencji spektaklu w ostatnią niedzielę, najwyraźniej surrealnej prokofiewowskiej atmosfery publiczności krakowskiej i przejezdnej bynajmniej nie dość.

Rzadko się grywa tę operę, powtarzają z uporem przewodniki. Coś w tym może jest, skoro to
dotąd pierwsza Polska jej inscenizacja. Akcja gęsta, obsada ról równorzędnych spora, mocno
groteskowa konwencja spektaklu vis a vis romantycznej liryki grywanych najczęściej oper mogą, istotnie, być zadaniem wymagającym niekonwencjonalnego spojrzenia.

W Operze Krakowskiej spektakl jest właśnie nade wszystko śpiewanym teatrem jako takim – z
naciskiem położonym na interpretację i akcję. Surrealna atmosfera kolejnych zwrotów biegu
wydarzeń wciąga, po części pewnie dzięki mało przewidywalnej fabule, po wtóre – przez
rozmaitość pomysłów inscenizatorskich. Po scenie przemaszerowuje istna menażeria postaci
stylizowanych w najróżniejszych konwencjach. Od gromady nieszczęśników na wózkach
inwalidzkich, przez nadenergiczną harcerską drużynę chadzającą po ścianie, po najdziwniejsze
indywidua i księżniczki w zwiewnych sukniach, pojawiają się, zabawni, trochę groteskowi, z bajek
jakby różnych. Każda z postaci z nadwyżkami emocji, z charakterem rozbuchanym, z lekka i w
oczywistej konwencji przejaskrawiona. Cała rzecz w konsekwentnie absurdalnym stylu
karykatury. Muzycznie jest bardziej recytatywnie, Prokofiew pobrzękuje gdzieś pośród
nagromadzenia scenicznych zdarzeń po swojemu, takiż, jak i one, jakby z zasady koślawo,
charakterystycznie.

Scenografia – istna feeria konceptów. Nad sceną latają złowrogie widelce, chór biega po całej sali, z orkiestronem włącznie, tytułowe pomarańcze migoczą kolorowo – nieustannie rozgrywa się coś nowego, a intryga balansuje na granicy groteski i abstrakcji. W motywach kuchennych scenograf (Włoch zresztą) wykazał się chyba największą inwencją. Słynna groźna kucharka z nieodłączną morderczą warząchwią potraktowana gdzieś w pół drogi między makabreską a kabaretem.
Talerze, noże i inne kulinarne utensylia urastają do rozmiarów przerażających stworów żyjących własnym, z lekka nieobliczalnym, życiem. Dalej wydarza się jeszcze więcej. Dekoracje zmieniają się i przeobrażają równie szybko, co pojawiające się co rusz nowe wątki i postacie. Kanwa zdarzeń zdaje się być mocno umowna, nagromadzenie wszystkiego zmusza widza do nieustannej uwagi i choć razem daje to efekt nieco chimeryczny, chwilami przerysowany, dramaturgię udało się poprowadzić czytelnie – w konwencji, powtarzam, mocno przekoloryzowanej, lecz i jednolitej.

W tej feerii barw i zamysłów naprzód wysuwa się fabuła i inscenizacja; muzyka, choć mocno
przecież prokofiewowska, daje się stonować nadrzędności widowiska. Artyści – śpiewacy tu są
aktorami nade wszystko, inscenizatorami surrealnej opowieści, z jej iluzyjnym zamysłem. Role
swoje kreują z konsekwentnym wpasowaniem w groteskowy szablon inscenizacyjny. Uwaga
oczywiście siłą rzeczy kieruje się na ucieszną rolę Księcia – tu Vasyl Grokholskyi – wokół którego koncentruje się cała intryga. Lecz i wszystko inne: poczynania każdego z tej cudacznej menażerii,
oprawa wokół nich, cały ten nastrój fantastyczny, może i nadmierny chwilami, są jednak w
zamierzeniu swoim jednolite i zabawne, a „Miłość…” jeśli ma śmieszyć – tak, śmieszy.

„Miłość do trzech pomarańczy”
Kompozytor: Siergiej Prokofiew
opera w 4 aktach z prologiem
libretto – Siergiej Prokofiew według bajki Carlo Gozziego
prapremiera – Chicago, Lyric Opera, 30 grudnia 1921
premiera polska – Opera Krakowska, 25 kwietnia 2014
Opera Krakowska, 30 listopada 2014.


 

Jezioro Łabędzie – klasyczna klasyka klasyki …

 Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.
Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

Klasyczna klasyka klasyki … Dziwny tytuł? A może jednak nie? Jezioro Łabędzie to najbardziej rozpoznawany, klasyczny balet w 4 aktach. Powstały w 1877 roku do muzyki Piotra Czajkowskiego, autorami libretta byli Władimir Biegiczew i Wasilij Gelcer. Premiera odbyła się … oczywiście, w Teatrze Bolszoj w Moskwie. Jezioro Łabędzie to przepiękna, magiczna muzyka i idealnie do niej dobrane perfekcyjne i precyzyne układy taneczne. Libretto to baśniowa opowieść o walce dobra ze złem, ludzkich namiętnościach, zdradzie i potędze miłości …

Balet grany niezliczoną ilość razy w niezliczonej ilości teatrów. Miszkańcy Krakowa obejrzą Jezioro Łabędzie 18 marca 2014 o godzinie 16.00 i 19.00.

Spektakl w wykonaniu Royal Russian Ballet – zespół powstały w Charkowie w 2007 roku, złożony z artystów rosyjskich i ukraińskich, który szturmem zdobywa sceny baletowe całego świata i prestiżowe, międzynarodowe nagrody. Kierownictwo artystyczne zespołu sprawują dwie wspaniałe osobowości: Mikhail Bezzubikov – solista Bolshoi Ballet, który ukończył słynną rosyjską szkołę choreografii w Perm i w uznaniu wielu zasług otrzymał tytuł Honorowego Artysty Rosji; Anatoliy Kazatskiy – manager zespołu, tancerz i choreograf, m.in. zwycięzca Międzynarodowego Konkursu „ Serge Lifar 2002”.

 Zachwycające kostiumy, piękna scenografia, a przede wszystkim młodzieńcza pasja i perfekcja w wykonaniu sprawiają, że grono wielbicieli Royal Russian Ballet stale rośnie. Zespół złożony z młodych artystów kontynuujących tradycje słynnej rosyjskiej szkoły baletowej oczarował już publiczność wielu krajów Europy, Azji, Ameryki Północnej i Południowej.

Przedstawienie odbędzie się w ramach polskiego tournèe, pełny kalendarz spektakli znajduję się na stronie internetowej Agencji Pro Musica, organizatora trasy koncertowej.

źródło informacji:
strona internetowa Agencji Pro Musica | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.