Relacja z koncertu Jakuba Kusiora w prywatnym mieszkaniu

5 lipca w ramach akcji House Gig w jednym z krakowskich mieszkań zagrał Jakub Kusior – młody kompozytor, gitarzysta i wokalista.

Artysta swoją przygodę z muzyką rozpoczął od gitary akustycznej. W czerwcu 2013 roku wydał debiutancką płytę Step by step, na której znalazły się jego autorskie utwory zagrane techniką fingerstyle. Muzyk postanowił jednak do grania dołączyć śpiewanie. W 2016 roku powstał minialbum Far away wydany przez wytwórnię Fonografika. Jego utwory to połączenie popu, folku, bluesa, rocka i indie.

Koncert rozpoczął się spokojnie od utworu Far away, ale jak się okazuje, muzyka Kuby to nie tylko ballady. Wokalista potrafi podczas występu pokazać rockowy pazur. Przez cały czas melodyjne, lekkie momenty przeplatały się z tymi mocniejszymi.

Oprócz autorskich kompozycji, muzyk zaprezentował również cover zespołu Twenty One Pilots Stressed out. Chyba nikt nie spodziewał się usłyszeć rapującego Jakuba Kusiora, więc nasze zaskoczenie było niemałe, ale odbiór jak najbardziej pozytywny. W szczególny sposób przykuła moją uwagę piosenka Nie tłumaczę. Utwór jest tajemniczy i ma swój niepowtarzalny klimat.

Muszę podkreślić, że prezentowana przez młodego artystę muzyka do najweselszych nie należy. Większość utworów została zbudowana na schemacie łagodnej i sentymentalnej piosenki. Zróżnicowana tematyka nie ma dużego wpływu na warstwę muzyczną. Powiedziałabym, że jest w niej pewna powtarzalność, a co za tym idzie przewidywalność. Dobrze skomponowane utwory o podobnym klimacie spowodowały, że występ był spójny.
Kulminacyjne były dla mnie te momenty, w których na pierwszy plan wysuwały się gitarowe riffy. Co prawda nie doczekaliśmy się utworu instrumentalnego, ale w kilku kompozycjach mieliśmy przyjemność podziwiać brawurowe partie solowe.

Nie był to wieczór zdominowany przez efekty wizualne i dźwiękowe. Taki rozmach potrafi przykryć samą muzykę. Utwory, które znamy z płyty, w wersji akustycznej brzmiały ciekawie. To tak, jakby artysta odnalazł w swojej muzyce zupełnie nowe barwy. Sprawiło to, że piosenki, nie tracąc melodyjności, nabrały mocniejszej energii.
Koncert przebiegł w bardzo miłej atmosferze, a kameralne miejsce, jakim było mieszkanie, jeszcze bardziej ten nastrój pogłębiło. Najlepszą oceną występu była reakcja publiczności. Dwa utwory zagrane na bis są z pewnością dowodem na to, że się podobało.

Dołożenie do palety dźwięków słów, okazało się dobrym kierunkiem rozwoju artysty. Obrana formuła twórczości solowej wydaje się idealnie mu odpowiadać. Polecam szczególnie miłośnikom spokojniejszych klimatów z pogranicza popu i folku. Mimo wszystko liczę na to, że dane nam będzie posłuchać jeszcze jego instrumentalnych kompozycji.

Share

Autor Monika Słupek

Studentka biofizyki. Sopran w chórze rozrywkowym, z różnym skutkiem próbuje grać na gitarze. Uwielbia zabiegany tryb życia oraz ciągły rozwój, sport i muzykę pod każdą postacią. Słucha bardzo różnorodnej muzyki z naciskiem na tę mało komercyjną. Noce poświęca na wyszukiwanie ciekawostek muzycznych.