etno fotogaleria recenzje 9 września 2018

Pannonica Folk Festival 2018 // fotorelacja i przemyślenia

Serbowie, Romowie, Polacy i kilka innych nacji, przedział wiekowy 0-80. Wytatuowane dziewczyny z kolczykami w różnych dziwnych miejscach i przemiłe panie z Koła Gospodyń Wiejskich. Dużo dzieci, psy a do tego majestatycznie przechadzające się konie … Wokół słychać „proszę, „dziękuję”, „przepraszam”, „czy mogę w czymś pomóc”. Wszyscy są mili i uśmiechnięci, życzliwi sobie i całemu światu … To nie jest opis Arkadii – krainy szczęśliwości, to nie fragment książki science fiction, to wszystko działo się naprawdę. Tak było w Barcicach Dolnych koło Starego Sącza, nad Popradem.

  • Tak rozpoczynałem swoją relację z Festiwalu Pannonica 2014 [tu znajduje się relacja] i powtarzałem w następnych latach, dodając, że nic się nie zmieniło. To znaczy zmieniło się bardzo wiele, oprócz Arkadii, zaczarowanej krainy – która co roku, na trzy dni – powstaje w Barcicach, w krzkach nad Popradem.

Fenomen Pannoniki (bo fenomenem należy nazwać ten Festiwal), to jego klimat i nastrój. Muzyka w tym przypadku jest katalizatorem stanu ducha Festiwalowiczów. Ten stan ducha to potężna ilość radości i pozytywnej energii, która unosi się nad Barcicami. Uczestnicy Festiwalu to w większości „bałkanofile” (do których należy również piszący te słowa). Znajdując na barcickim polu mały kawałek bałkanów, czerpią z tego faktu radość trudną do opisania.

W tym roku było bardzo “arkadiowo” i “fenomenalnie”. Jak zwykle. Organizatorzy poradzili sobie z rosnącą  popularnością festiwalu. Przyznam, że w ubiegłorocznej edycji (2017), pojemność wioski festiwalowej osiągnęła “masę krytyczną” i wiadomo było, że w tej formule, nazwijmy to “obszarowej”, wydarzenie dłużej nie wytrzyma. Organizatorzy wywiązali się na medal, wioska została “przebudowana i przeorganizowana” i na kilka następnych edycji pewnie to wystarczy – co będzie dalej … zobaczymy. I tu znowu muszę pochwalić organizację festiwalu. Jest przygotowywany wzorowo od pierwszej edycji. Będąc jego stałym bywalcem, obserwuję, że “organizacyjne potknięcia” (a tych uniknąć się nie da), są bezbłędnie korygowane w następnych latach …

Teraz pierwszy element “przymyśleniowy” mojej relacji. Otóż, Pannonica Folk Festival organizowany jest od początku bez zadęcia i pretensji. Tym właśnie odróżnia się od wydarzeń organizowanych przez “kombinaty festiwalowe”, “biura iwentowe” czy inne tego typu instytucje. Kto jest z Krakowa lub Warszawy, zapewne dobrze wie o co chodzi. Ten festiwal organizowany jest na prowincji i ma charakter ‘prowincjonalny”. Żeby uniknąć nieporozumień – przedkładam “prowincjonalność” ponad “nieprowincjonalność”.  Będąc na konferencji prasowej, zorganizowanej przez jeden z krakowskich kombinatów produkcji festiwali,  jego dyrektor (do spraw “jakichśtam …”), mówiąc o kolejnym festiwalu użył wyrażenia “produkt“. Zapytałem się, czy przypadkiem się nie przejęzyczył … odpowiedział, że nie – dla organizatorów festiwale i wydarzenia kulturalne są właśnie produktami. Jestem przekonany, że dla jego organizatorów, Pannonica Folk Festival produktem nie jest.

Muzycznie, festiwalu opisywał nie będę. Muzyka bałkańska jest bardzo specyficzna – odbiera się ją również za pomocą “duszy”, chyba – że dana osoba “dusznych receptorów”, nie posiada. Posiadają je uczestnicy festiwalu, którzy tworzą bajeczną atmosferę … wynikającą z “kumulacji bratnich dusz”. Ostatnio na stronie głównej naszego serwisu pojawił się cytat Franka Zappy: Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury. Dlatego też nie próbuję opisywać magicznej atmosfery wydarzenia, albowiem Pisanie na temat Pannoniki jest jak pływanie na temat fizyki kwantowej. Tu po prostu trzeba być, odbierać muzykę i wszystko co się tu dzieje absolutnie wszystkim receptorami.

Na koniec mała dygresja. Kiedy opowiadałem znajomym o Festiwalu Pannonika zwykle kwitowali to następująco … Pannonika? A tak – słyszeliśmy, fantastyczny festiwal – w przyszłym roku się wybieramy!

Poniżej krótka fotorelacja z ostatniego dnia festiwalu:

 

 

Fotografując od kilku lat ten festiwal, zrobiłem wiele zdjęć jego uczestników. Relacjonuję festiwal jako wydarzenie muzyczne, nigdy nie planowałem stworzenie portretów jego uczestników. Ale jakoś tak wyszło …. A dla mnie to jeszcze jedno “przemyślenie”. Muzyka bałkańska, jak chyba żadna inna, nie posiada czegoś takiego jak “preferencje wiekowe odbiorców”. Co można zobaczyć poniżej (powyżej i oglądając fotorelacje z poprzednich edycji w zakładce fotogalerie).

 

Foto © Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków.

  • Szanujemy prywatność, powyższe zdjęcia zawierają wizerunki osób. Jeśli narusza to czyjeś dobra, prosimy o kontakt, zdjęcie zostanie bezzwłocznie usunięte.
Share

podobne publikacje