Misteria Paschalia – inauguracja

Każdego roku o dość podobnej porze nadchodzi okres dla chrześcijan kluczowy. Wielki Tydzień, bo to o nim mowa, to czas duchowej przemiany, zadumy nad naszym życiem i rolą Boga w naszej codzienności. Wiem, że duchowość średnio pasuje do tempa, które narzuciliśmy sobie w XXI wieku i naszych realiów w ogóle. Tym cenniejszy jest więc taki festiwal, jak rozpoczynająca się dziś Misteria Paschalia.

Jego program skupia się na muzyce powstałej w okresie baroku (i okolicach) poświęconej liturgii Świąt Wielkiej Nocy albo z nią związane. Na koncercie inaugurującym tegoroczną edycję mogliśmy podziwiać głównie twórczość Claudio Monteverdiego, który był w swoim czasie największym prekursorem opery i muzycznym eksperymentatorem. Ze współczesnej perspektywy robi ona wrażenie niezwykle zharmonizowanej, ale też i niepozbawionej ekspresji. Nie nudzi, lecz nie skupia się też na zabawie. Najważniejsza jest bowiem treść zawarta w słowach traktujących o sprawach ważniejszych, niż potrafimy to sobie wyobrazić.

W porównaniu do otaczającej nas na co dzień muzyki ta prezentowana na festiwalu jest być może dużo mniej atrakcyjna. Mniej roziskrzona, dużo bardziej powściągliwa, dość monotonna pod względem brzmień. Ale za to jak bardzo nas uspokaja! Jak wiele skupienia nam ona daje i jak bardzo skłania do refleksji – ciężko to właściwie ocenić.

Kontakt z taką sztuką to przeżycie zupełnie inne, niż typowy koncert w filharmonii. Tam wydarzenie otoczone jest pewnym blichtrem, nonszalancją. Dyrygent wchodzi na estradę z wypiętą piersią i fraku, a instrumenty orkiestry lśnią w świetle reflektorów. Tymczasem dziś, w kościele pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej na krakowskim Kazimierzu, tliło się jedynie światło świec. Wykonawcom i słuchaczom udzieliła się zupełnie inna atmosfera. Pewien rodzaj skupienia, możliwy do osiągnięcia jedynie w świątyni, kiedy staramy się odsunąć na bok nasze przyziemne sprawy. Jest to zupełnie inny sposób przeżywania sztuki – bardziej zbliżony do medytacji, niż typowego grzania siedzenia tyłkiem w sali koncertowej i sprawdzania telefonu w co nudniejszych momentach.

Żeby to jednak było możliwe, publiczność musi być odpowiednio przygotowana. Chylę tutaj czoła przed organizatorami, którzy dopełnili naprawdę wszelkich starań, aby wspólnego przeżywania muzyki nie zakłócił dzwonek telefonu czy też czyjś brak kultury. Z pewnością ich motywacja była tym większa, że wydarzenie transmitowała prestiżowa francuska stacja telewizyjna Mezzo. Również konferansjerka była wyjątkowo zwięzła, gdyż nie musieliśmy wysłuchiwać w nieskończoność, ilu to sponsorów i patronów medialnych ma festiwal. Prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski, wykazał się jak na polityka wyjątkową skromnością i zamiast rozgadywać się o swoich zasługach dla organizacji tego przedsięwzięcia, w krótkich słowach przywitał gości.

Na wysokości zadania stanęli także wykonawcy. Francuski zespół Le Poème Harmonique i towarzyszący im chór musicAeterna udowodnili nie tylko swój kunszt, lecz przede wszystkim zaangażowanie (również to emocjonalne), charyzmę i ogromną pasję. To właśnie dzięki temu koncertu słuchało się nie tylko z przyjemnością, ale i zadumą. Takich przeżyć na styku sacrum i profanum życzę Państwu na festiwal – i na co dzień.

Więcej informacji:

 

  • W publikacji wykorzystano zdjęcia pochodzące z materiałów prasowych Krakowskiego Biura Festiwalowego, foto: Wjciech Wandzel.
Share