Akademia Muzyczna w Krakowie fotogaleria recenzje 1 marca 2015

Koncert Orkiestry Dętej AM w Krakowie

od_fc2

„Jest w orkiestrach dętych jakaś siła …” – mówią słowa piosenki. Jest i to jeszcze jaka! Dowód na to twierdzenie dał koncert Orkiestry Dętej Akademii Muzycznej w Krakowie, który odbył się 25 lutego tego roku. W orkiestrach dętych drzemie niezwykła moc, energia oraz siła i nie jest do tego potrzebny repertuar marszowy czy tamburmajor.

Orkiestra instrumentów dętych, do tego instrumenty perkusyjne z werblem i kotłami na czele, czasami harfy. Dwóch wybitnych solistów. Cały ten zespół brzmi z precyzją szwajcarskiego zegarka (i to tego z wyższej półki). Niesamowite bogactwo dźwięków i form. Czasami słyszymy orkiestrę symfoniczną, big band, orkiestrę rozrywkową, lub jak w utworze Riverdane – zespół rockowy. Myślę że formacja w tym składzie i z takim repertuarem mogłaby odbyć światowe tournée – z pełną gwarancją sukcesu. Ale zejdźmy na ziemię a dokładnie do Auli Florianka, gdzie odbył się ten spektakl.

od_fc1_vlepkaNa tym koncercie, dodatkową gigantyczną dawkę mocy, pozytywnych wibracji i radości, wniósł Lindsay Dawidson. Studiował w Reid School of Music na Uniwersytecie w Edynburgu i jest pierwszym w historii muzykiem, który uzyskał dyplom uniwersytecki w zakresie gry na dudach. Później studiował kompozycję i komputerową syntezę dźwięku. Po studiach rozpoczął działalność artystyczną i pedagogiczną, założył kilka zespołów muzycznych oraz szkołę gry na dudach. Jest autorem nowatorskiego programu nauczania na tym instrumencie. W 2007 roku otrzymał tytuł doktora sztuki. W uznaniu jego talentu i dorobku artystycznego został wybrany Dudziarzem Miejskim (Town Piper) rodzinnego Linlithgow. W 2004 roku otrzymał nominację na Nadwornego Kompozytora Barona Ardgowan. Ma na swoim koncie koncerty, warsztaty i wykłady w wielu krajach świata.

Drugim solistą był Krzysztof Guńka. Absolwent studiów magisterskich Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie saksofonu prof. dra hab. Andrzeja Rzymkowskiego, obecnie doktorant Akademii Muzycznej w Krakowie oraz studiów nadzwyczajnych w klasie prof. Larsa Mlekuscha w Konservatoriun Wien Privatuniversität. Laureat licznych konkursów krajowych i zagranicznych, regularnie koncertuje w kraju i za granicą.

Orkiestrę prowadził Leszek Mieczkowski. Absolwent Wydziału Dyrygentury, Kompozycji i Teorii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie (dyplom z wyróżnieniem w 2000 r.), Studium Oficerskiego przy WSO Wojsk Lądowych we Wrocławiu (2001r.), studiów podyplomowych w zakresie zarządzania kulturą przy Szkole Głównej Handlowej w Warszawie (2002 r.) oraz studiów podyplomowych z zarządzania firmą w WSB-NLU w Nowym Sączu (2006 r.). W latach 1995 – 2001, muzyk solista Orkiestry Koncertowej Wojska Polskiego, od 2002 roku dyrygent Orkiestry Reprezentacyjnej Straży Granicznej w Nowym Sączu, od 2003 roku równolegle dyrygent Sądeckiej Orkiestry Symfonicznej. Dokonał wielu prapremier światowych dzieł polskich kompozytorów muzyki współczesnej. Nagrał szereg płyt CD z muzyką rozrywkową i poważną. Jest autorem wielu opracowań i transkrypcji utworów na orkiestry dęte i symfoniczne muzyki klasycznej, regionalnej i rozrywkowej.

Moc, siła, energia i radość (w jednym), nie dały na siebie długo czekać. Już pierwszy utwór, czyli najbardziej rozpoznawalny utwór „dudowy” (hm … chyba tak się to pisze) Amazing Grace wprowadził publiczność w odpowiedni nastrój. Dudy szkockie wraz w orkiestrą złożoną z instrumentów dętych tworzą kapitalne brzmienie. Wzbogacone instrumentarium perkusyjnym powoduje drżenie dusz umysłów i ciał …. Nie mówiąc już o biednych murach Auli Florianka.

Po tym utworze koncentracja pozytywnych energii była widoczna wśród publiczności. Następny „dolał jeszcze oliwy do ognia”. Był to wzniosły i patetyczny Parade of the Chariotters z filmu Ben Hur. Ten utwór też jest rozpoznawalny a opracowanie na orkiestrę dętą powoduje że brzmi jeszcze lepiej i mocniej niż w wersji orkiestrowej.

Scaramouche autorstwa Dariusa Milhaud to brazylijskie reminiscencje tego kompozytora. To również popis gry na saksofonie w wykonaniu Krzysztofa Guńki.

Następny to Duncan Howie’s, którego autorem jest Lindsay Davidson. Skomponował go … dla samego siebie. Kompozycja jest popisem jego wirtuozerii. Oprócz wręcz koronkowych fraz dud szkockich słyszymy tu potężną dawkę energii i radości.

Później możemy usłyszeć Riverdance w którym, jak powiedziała prowadząca koncert Magda Miśka-Jackowska, „irlandzkie klimaty mienią się dźwiękami”. I z tej kompozycje emanuje radość i energia, zwieńczona finałowym popisem perkusistów.

Zwieńczeniem koncertu jest szkocki tradycyjny utwór Auld Lang Syne z brawurowymi partiami na dudach i równie brawurową grą orkiestry. Jak można było się domyśleć, po taaakim koncercie – następują kilkukrotne bisy.

Podsumowanie? Nic dodać nic ująć poza tym co napisałem powyżej! I jeszcze jedno, koncert scaliła w jeden wspaniały spektakl pani Magda Miśka-Jackowska, perfekcyjna – jak zwykle. Taki koncert w szary i zimny lutowy wieczór, to „emocjonalne paliwo” dla duszy na kilka tygodni. “Chapeau bas, droga Orkiestro”. KTO NIE BYŁ NIECH ŻAŁUJE!

Share

podobne publikacje

  • Jarek 2 marca 2015 at 10:38

    Ja bym taką muzykę nazwał ożywczym brzmieniem. Posród wszystkich bylejakości muzycznych taka muzyka ożywia, odżywia, wzbudza i pobudza. Na koncercie byłem, po powrocie włączyłem telewizor na jakiś kanał muzyczny i – PEŁNA ZAŁAMKA. Wporównaniu z tym co zaprezentowała OD AM w Krakowie.

    • krOpka 2 marca 2015 at 10:56

      Jeśli ktoś był na koncercie niech wpisze tytuły kompozycji na yotubie i posłucha tam … i porówna. 6:0 dla krakowskich akademików! brawa!