recenzje 20 stycznia 2019

Koncert gospel w Filharmonii Krakowskiej – pamięci śp. Pawła Adamowicza – relacja

19 stycznia 2019 roku, był dniem pogrzebu, zamordowanego Prezydenta miasta Gdańska śp. Pawła Adamowicza. Dla mnie, jak zapewne dla dużej części Polaków dzień bardzo trudny. Zapewne świat po tej tragedii będzie inny. Myślę, że wysłuchanie w tym dniu muzyki gospel, stanowiło dla uczestników koncertu rodzaj duchowego wsparcia. Koncert został poświęcony pamięci Pawła Adamowicza.

Na wstępie dyrektor Filharmonii Krakowskiej, pan Bogdan Tosza w krótkich ale wymownych słowach wspomniał Pawła Adamowicza. Jego pamięć uczestnicy koncertu uczcili minutą ciszy. Cisza ta była czymś wyjątkowym i bardzo przejmującym. Ta chwila ciszy, jej brzmienie w sali Filharmonii Krakowskiej pozostanie na zawsze w mojej pamięci.

Foto: archiwum Muzycznego Krakowa

W koncercie wystąpili Karen Edwards – wokalistka, pianistka i kompozytorka oraz Chór Filharmonii Krakowskiej prowadzony przez Teresę Majkę – Pacanek. Akompaniowali wybitni krakowscy muzycy Andrzej Gondek – gitara, Adam Kowalewski – gitara basowa, Krzysztof Dziedzic – perkusja.

Artyści wybitni i bardzo znani. Karen Edwards od dzieciństwa miała kontakt z muzyką gospel, jej ojciec był dyrektorem lokalnego kościoła baptystów. Zespół towarzyszący to jazzmani, dla których zagranie w stylu gospel to nie problem, jago korzenie i stylistyka są przecież pokrewne.

Moje obawy dotyczyły Chóru Filharmonii Krakowskiej, który na co dzień ma kontakt z muzyką poważną i bardzo poważną. Nie wiedziałem jak poradzą sobie z muzyką gospel i z muzykami jazzowymi, którzy na co dzień grają muzyką improwizowaną.

Już ostrzyłem sobie pióro na i zastanawiałem się jak to ująć … Nie dali rady, gospel był zbyt trudny, chór był “za poważny”? I faktycznie, początek był bardzo na poważnie. Stateczne chórzystki i dystyngowani chórzyści z powagą spoglądając w nuty śpiewali … bardzo poważnie.

Jednak jazz i muzyka gospel mają w sobie cudowną energetykę, której nie potrafili oprzeć się stateczne chórzystki i dystyngowani chórzyści a nawet pani Teresa Majka – Pacanek. Już po chwili wszyscy kołysali się w rytm muzyki a na twarzach pojawiły się uśmiechy. Tak właśnie działa muzyka gospel – w tym przypadku wspaniale doprawiona jazzem i blusem. Często relacjonujemy koncerty gospel – zwykle nazywając je świętem radości i tak też było na tym koncercie.

Chciałem teraz napisać, że Karen Edwards “udowodniła, że jest …”. Ale Karen Edwards niczego nie musiała udowadniać. Jest bardzo dobrze znana w polskim środowisku muzycznym. Wielokrotnie koncertowała w naszym kraju, bardzo blisko współpracowała z Jarosławem Śmietaną, z którym występowała na całym świecie. To gwiazda najwyższego formatu, laureatka nagród Grammy. Koncert był niezwykły, bardzo profesjonalnie a zarazem w sposób naturalny i swobodny prowadzony przez Karen Edwards. Dowiedzieliśmy się, że po polsku zna trzy słowa: żurek, piwo i coś … co chyba zabrzmiało jak Bielsko – Biała. Publiczność miała też przyjemność zaśpiewać (co zrobiła bardzo ochoczo) wraz z artystką motyw przewodni z filmu “4 pancerni i pies”.

Chór po przejściu na stylistykę gospelowo-jazzowo-bluesową, doskonale wpisał się w klimat koncertu i śpiewał jak klasyczna amerykańska formacja gospelowa. Chapeau bas dla Chóru Filharmonii Krakowskiej. Trzeba najwyższego poziomu profesjonalizmu, aby śpiewając na co dzień Wagnera czy Ludwiga van Beethovena, zaśpiewać gospel tak jakby robili to codziennie.

Koncert był wyjątkowo piękny i był dla mnie wielkim wydarzeniem muzycznym i emocjonalnym. Były wielokrotne owacje, bisy i owacje na stojąco. W ten piękny sposób krakowscy muzycy i miłośnicy uczcili pamięć Prezydenta miasta Gdańska Pawła Adamowicza.

Foto: archiwum Muzycznego Krakowa

Share

podobne publikacje