Dzień drugi Festiwalu EtnoKraków/Rozstaje 2017 – kościół św. Katarzyny

Dzień drugi Festiwalu EtnoKraków/Rozstaje 2017. Trzy koncerty w kościele św. Katarzyny w Krakowie. To specjalne miejsce – bardzo przyjazne muzyce i muzykom. Świątynia posiada doskonałą akustykę i (jak to świątynia) fantastyczną energetykę. Drugi dzień Festiwalu to trzy bardzo różne formacje, które jednak stworzyły wspaniałe widowisko. Wspólnym mianownikiem była ekspresja, która na różne sposoby poruszyła umysły i emocje słuchaczy.

Pierwszym wykonawcą była Katarina Malikova. Jest kompozytorką i wykonawczynią pieśni (piosenek?), opartych na tradycyjnych słowackich motywach. Wraz z zespołem tworzą niezwykle dynamiczny i żywiołowy spektakl. Oprócz tradycyjnej muzyki (wspieranej tradycyjnymi instrumentami), w muzyce tej znajdziemy motywy muzyki pop, jazzu, muzyki klasycznej a także elementy, które można nazwać umownie world music.

Artystka jak i towarzyszący jej zespół zaprezentowali bardzo dużą kulturę muzyczną i doskonały warsztat. Mimo bardzo młodego wieku zaprezentowali dynamiczny i muzycznie dojrzały spektakl. Myślę, że usłyszymy o nich jeszcze nie raz.

Następnie wystąpił ormiański zespół Gurdjieff Ensemble. Ich muzyka doskonale wpisała się w nastrój i energetykę świątyni. Forma muzycznego przekazu nawiązuje do ormiańskiego mistyka Georgija Gurdżijewa. Usłyszeliśmy niezwykle ekspresyjną muzykę, również śpiew. Muzyka ormiańska jest bardzo specyficzna. Na tym koncercie, muzycy zabrali nas w podróż. Podróż w góry Kaukazu – wyjątkowa muzyka prawie namacalnie odtworzyła w wyobraźni słuchających szczyty i skaliste krajobrazy. Przyznam się, że tak zasłuchanej i skupionej publiczności dawno nie widziałem. U mnie muzyka wyzwoliła “górskie projekcje”, ale jest to pewnie kwestia indywidualnego odbioru. Jedno jest pewne, uruchomiła emocje i wyobraźnie, była wielkim duchowym przeżyciem. Grupa grała na autentycznie brzmiących ludowych instrumentach. Nie mogę nie wspomnieć tu o “duduku”, drewnianym instrumencie dętym, będącym dla Ormian czymś bardzo szczególnym. Uważam, że jego brzmienie należy do najpiękniejszych dźwięków jakie można wydobyć ze stworzonych przez człowieka instrumentów.

No i na koniec Maria Pomianowska wraz z Aleksandrą Kauf absolwentką Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie fideli kolanowych. Panie zagrały wraz z Kayhan Kalhor, światowej sławy wirtuozem gry na kemancze – tradycyjnym, perskim instrumencie strunowym, wpisanym na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości, trzykrotnie nominowany do nagrody Grammy (w tym roku otrzymał nagrodę jako członek Silk Road Ensemble za najlepszą płytę w kategorii world music) Towarzyszył im Ali Bahrami Fard, mistrz gry na santurze. Artysta komponował muzykę do filmu, teatru i telewizji. Jest autorem książek i esejów o muzyce irańskiej.

Muzyka zagrana w takim składzie instrumentów i takiej klasie muzyków, w mojej opinii była czymś absolutnie fantastycznym. Muzyka oparta na tradycji perskiej w sposób trudny do opisania zabrzmiała w uduchowionej świątyni. Nie będę nawet próbował opisywać stanu ducha jaki powstał u (większości) słuchaczy. Słuchanie takiej właśnie muzyki powoduje, że życie staje się piękniejsze … Po koncercie były owacje na stojąco, bisy – a na twarzach muzyków i publiczności – RADOŚĆ.

Na koniec uwaga. W tym roku nagłośnienie i oświetlenie wnętrza kościoła było bardzo dobre, chociaż wcześniej bywało różnie. Dziękujemy ludziom, którzy ciężko pracowali nad tym, a zwykle pozostają w cieniu. Owszem, mówi się o nich … jeśli coś nie wypali.

Fotorelacja z koncertu:

Copyright © Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków

Share

Autor Andrzej Wodziński

Redaktor naczelny serwisu. Autor nie ma wykształcenia muzycznego i jakichkolwiek kwalifikacji do bycia krytykiem muzycznym. Publikowane teksty są „nieobiektywnie emocjonalne”. Słucha muzyki każdej (z małymi, nieobiektywnymi wyjątkami). Muzyka towarzyszy mu (w różnych formach i przejawach) przez całe życie i czyni go piękniejszym. Informacje dodatkowe: autor, jeśli nie słucha muzyki to ogląda filmy ... Każdą wolną chwilę stara się (z różnym skutkiem) spędzać w górach. Wegetarianin i cyklista.