Archiwum tematu: jazz

Wakacje w Kato po raz drugi, czyli OFF Festival

Kraków mocno kulturą, a więc też i muzyką przez wakacje stoi. To niepodważalny fakt – ale. Takich dwóch niezależnych festiwali, jak ma stolica Górnego Śląska, możemy jedynie zazdrościć. Mowa oczywiście o Tauron Nowa Muzyka oraz OFF – ie. Drugi z nich, choć rozpoczyna się dopiero w sierpniu (dokładniej – 4.), już teraz prezentujemy krótki przewodnik przewodnik pod roboczym tytułem: „Dlaczego absolutnie warto?”

1) Jak duży jest to festiwal i czy na pewno znajdę coś dla siebie?

Dla wszystkich poszukujących czegoś nietuzinkowego, odpowiedź brzmieć może jedynie: tak! Na OFF Festival Katowice przyjeżdża się, by odkryć nową fascynującą muzykę lub po raz pierwszy w Polsce zobaczyć legendy światowej muzyki alternatywnej. Nasze zaproszenie przyjęli już m.in. Iggy Pop, Patti Smith, The Smashing Pumpkins, Primal Scream, The Flaming Lips, The National i Public Image Limited. Jesteśmy jedynym festiwalem w tej części Europy o tak silnej reprezentacji muzyki z każdego zakątka świata – od obu Ameryk po Afrykę i Azję – ale OFF Festival to także przegląd najlepszej polskiej muzyki alternatywnej od Hey, Voo Voo, Lecha Janerki i Lao Che po Gabę Kulkę, Molestę i… Zbigniewa Wodeckiego (to u nas po raz pierwszy zagrał pełny koncert Mitch & Mitch).


2) Czy znam chociaż jedną gwiazdę festiwalu, czy też grają tam sami absolutnie niezależni artyści?

Na 12. edycji OFF Festivalu w Dolinie Trzech Stawów pojawią się m.in. PJ Harvey, Feist, Swans, Shellac, Talib Kweli Live, Beak>, The Black Madonna i Jessy Lanza, a Polskę reprezentować będą m.in. Kwadrofonik + Artur Rojek i PRO8L3M. trudno nam uwierzyć w to, że może znaleźć się ktoś, ko nie zna chociaż jednego z tych artystów…


3) Czy OFF to tylko muzyka?

Absolutnie nie! Poza koncertami odbywać się będą Wydarzenia Towarzyszące, w tym spotkania i dyskusje z autorami książek w Kawiarni Literackiej, a PiaskOFFnicę, specjalną strefę dla najmłodszych, położoną w najcichszym zakątku festiwalowego terenu, w której pod okiem opiekunów i animatorów, dzieci mają możliwość brać udział w warsztatach i wspólnych zabawach. OFF Festival Katowice to wydarzenie kompletne. Prócz świetnej muzyki serwowanej w przyjaznym otoczeniu na uczestników imprezy czeka także doskonała oferta gastronomiczna, której nie powstydziłby się niejeden stricte kulinarny festiwal. Uważnie planowana i selekcjonowana grupa dostawców zapewnia menu z najwyższej półki – każdy, niezależnie od tego, czy jest weganinem, bezglutenowcem, fanem kuchni regionalnej czy… kapryśnym pięciolatkiem, znajdzie tu coś dla siebie.

4) Jak wygląda sprawa z biletami?

Całkiem nieźle 🙂
Karnet 3- dniowy (czyli na wszystkie koncerty) kosztuje zaledwie 310 zł,
natomiast miejsce na polu namiotowym – 60 zł .
 
 
Więcej informacji:

 

  • W publikacji wykorzystano logo pochodzące z materiałów prasowych Organizatora

Wakacje w Kato po raz pierwszy, czyli Tauron Nowa Muzyka!

Kraków mocno kulturą, a więc też i muzyką przez wakacje stoi. To niepodważalny fakt – ale. Takich dwóch niezależnych festiwali, jak ma stolica Górnego Śląska, możemy jedynie zazdrościć. Mowa oczywiście o Tauron Nowa Muzyka oraz OFF – ie. Pierwszy z nich startuje już 6 lipca, a więc oto krótki przewodnik pod roboczym tytułem: „Dlaczego absolutnie warto?”

1) Jak duży jest to festiwal i czy na pewno znajdę coś dla siebie?

Pewnie, że tak, skoro w tym roku to aż 65 różnorodnych artystów, którzy przez 4 dni wystąpią na 8 scenach! Podczas 12. odsłony festiwalu uczestnicy zetkną się z gatunkową różnorodnością. Zadowoleni będą fani cięższych brzmień muzyki techno, głęboko przemyślanego ambientu i nowoczesnego podejścia do muzyki soul & RnB. Nie zabraknie też wykonawców alternatywnego popu, energetycznego disco i house odnoszącego się do swoich nowojorskich korzeni, a także przedstawicieli futurystycznego jazzu.

2) Czy znam chociaż jedną gwiazdę festiwalu, czy też grają tam sami absolutnie niezależni artyści?

Róisín Murphy (sobota, 8 lipca) będzie jedną z najjaśniejszych gwiazd 12. edycji festiwalu. Irlandzka wokalistka zadebiutowała z zespołem Moloko, którego hity „Sing It Back” i „Time Is Now” wciąż regularnie goszczą na playlistach klubów i stacji radiowych. Po opuszczeniu zespołu z powodzeniem poświęciła się solowej karierze notując na swoim koncie cztery albumy studyjne, a pochodzące z nich single, jak m.in. „Overpowered”, „Simulation” i „Let Me Know” osiągnęły status utworów kultowych.

Koncert The Cinematic Orchestra (czwartek, 6 lipca) w fenomenalnej sali katowickiego NOSPR-u otworzy tegoroczną edycję Festiwalu. To zespół, którego nie trzeba przedstawiać miłośnikom nowoczesnych brzmień. Słyną z przemyślanego połączenia jazzowej improwizacji oraz elektronicznych eksperymentów. Entuzjastycznie przyjmowane występy na żywo to znak rozpoznawczy grupy, która zasłynęła takimi albumami, jak „Motion“ i „Man With A Movie Camera“.

Charyzmatyczna Cat Power (piątek, 7 lipca) to wokalistka i autorka piosenek obecna na scenie alternatywnej od początku lat 90-tych. Jest znana z oryginalnych, minimalistycznych utworów, które trudno jest umieścić w konkretnej gatunkowej szufladce. Karl Lagerfeld stwierdził, że „to jedyna kobieta, której do twarzy z papierosem w dłoni”. Na festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice wystąpi solo.

Popularne „wykrzykniki”, jak w Polsce zwykło się określać !!! (chkchkchk) , od ponad 20 lat zachwycają słuchaczy chwytliwymi kompozycjami na styku punku, funku i muzyki klubowej. Pochodzący z Kalifornii, ale rezydujący obecnie w Nowym Jorku zespół to jedna z ikon fali „indie dance” z początku obecnego stulecia i mimo zmieniających się trendów, stale utrzymają status gwiazd. !!! emanują niezrównaną energią i wciąż zaskakującymi pomysłami dokonując śmiałych syntez wielu gatunków. !!! zagrają w piątek, 7 lipca.

SOHN (sobota, 8 lipca) to nietuzinkowy wokalista, który porusza się na styku niezależnego RnB, popowej ballady i wrażliwej elektroniki. To także producent, kompozytor i autor tekstów, który tworzył utwory m.in. na płytę Rihanny. Od internetowego debiutu w 2010 roku, muzyka SOHNa zdążyła zaintrygować fanów na całym świecie, katapultując artystę do roli gwiazdy alternatywnego popu. SOHN nagrał dwa dobrze przyjęte albumy dla kultowej wytwórni 4AD – „Tremors” z 2014 roku i tegoroczny „Rennen”, który zagra na Festiwalu.

3) Tauron słynie z mocnego przedstawicielstwa muzyki elektronicznej, czy coś tutaj się zmieniło?

Absolutnie nie! Odpowiedzialni za nowe undergroundowe brzmienie odnoszące się do klasyków muzyki house i disco, Hercules & Love Affair (sobota, 8 lipca) zasłynęli albumem o tej samej nazwie, promowanym singlem z piosenką „Blind”, w której nagraniu wziął udział Antony Hegarty, znany z grupy Antony And The Johnsons. Skład zespołu uległ od tamtego czasu kilkakrotnym zmianom, ale jego muzyka wciąż rozgrzewa do czerwoności publiczność na całym świecie. Po trzech latach milczenia Andy Butler wraz ze swoją świtą wracają z nowym materiałem, który zaprezentują podczas tegorocznej odsłony festiwalu.

William Basinski (8 lipca) zdobył sławę dzięki serii apokaliptycznych pejzaży dźwiękowych z cyklu „The Disintegration Loops”, stworzonych podczas zamachów z 11 września 2001 roku. Krytycy i słuchacze jednogłośnie uznali jego kompozycje za jedną z najlepszych płyt XXI wieku i doskonały komentarz do współczesnej rzeczywistości. Aktywny od ponad 30 lat, Basinski pozostaje twórcą wymykającym się sztywnym ramom gatunkowym. Jego głównym, ale nie jedynym polem działań pozostaje ambient. W Katowicach Basinski pojawi się ze swym najsłynniejszym dziełem, które zostanie wykonane podczas uroczystego, niedzielnego koncertu w gmachu NOSPR wieńczącego festiwal. „The Disintegration Loops” wykonają na żywo muzycy Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach pod batutą Boon Hua Liena. Dzień wcześniej, w sobotę 8 lipca, artysta wystąpi na żywo z dźwiękowym hołdem dla Davida Bowiego.

Urodzony w Belfaście, ale na stałe mieszkający w Londynie Max Cooper (piątek, 7 lipca) jest na co dzień doktorem genetyki. W wolnych chwilach tworzy autorskie projekty muzyczne, wzbogacone o dokonania sztuk wizualnych. Za swoje nowatorskie podejście do muzyki elektronicznej jest on często określany mianem jednego z najciekawszych artystów nowego pokolenia. Oprócz sporej ilości własnych utworów, był również odpowiedzialny za remixy dla artystów takich jak chociażby Hot Chip, Extrawelt oraz Pig & Dan.

Gold Panda (sobota, 8 lipca), to pochodzący z Londynu producent oryginalnych „nowych beatów”, inspirowanych w równym stopniu hip-hopem, co pozostałymi stylistykami muzyki klubowej. Zadebiutował albumem „Lucky Shiner”, wzbudzając niemałe zainteresowanie wśród krytyków muzycznych, a efektem tego była nominacja do albumu roku ogłoszona przez Pitchfork. Niejednokrotnie jego twórczość budzi skojarzenia z nagraniami Four Teta i DJ-a Shadowa, jednak Gold Panda potrafi sięgnąć także po różnorodne motywy muzyczne charakterystyczne nawet dla minimalistycznego techno.

4) Jak wygląda sprawa z biletami?

Całkiem nieźle 🙂

Karnety:
1-dniowy: 160 zł
2-dniowy: 280 zł

UWAGA! Klienci sieci T-Mobile mogą liczyć na dodatkową zniżkę przy zakupie karnetów
2-dniowych za pośrednictwem Ticketpro.pl w wysokości 25%! W celu otrzymania kodu rabatowego wystarczy wysłać bezpłatny SMS o treści „nowa” pod numer 80557.
Promocja trwa do wyczerpania karnetów.

3-dniowy: 330 zł
Bilety na koncert zamknięcia: 40 zł / 70 zł / 90 zł*

*Cena powiązana jest z miejscem na sali koncertowej NOSPR.

Każdy kto zechce skorzystać z pola namiotowego z pewnością będzie miał taką możliwość. Miejsce na polu kosztuje 40 zł od osoby, niezależnie od liczby zajmowanych dni. Oprócz miejsca do rozbicia namiotu, goście znajdą tam węzeł sanitarny z ciepłymi prysznicami oraz strefę gastronomiczną. Profesjonalna ochrona zadba o bezpieczeństwo namiotów i ich właścicieli przez 24 godziny na dobę. Bezpłatne autobusy zapewnią transport do Strefy Kultury.
Harmonogram pola :
Start: 06.07.2017 r., godz.: 12:00
Koniec: 10.07.2017 r., godz.: 12:00
Cena: 40 zł / 1 os. (na cały pobyt)
 
 
Więcej informacji:

 

  • W publikacji wykorzystano zdjęcia pochodzące z materiałów prasowych Organizatora, foto: Radosław kaźmierczak

Letni Festiwal Jzzowy w Piwnicy Pod Baranami

Letni Festiwal Jazzowy w Piwnicy pod Baranami został zorganizowany po raz pierwszy w 1996 w trakcie obchodów 40-lecia Piwnicy pod Baranami. Twórca i dyrektor Festiwalu - Witold Wnuk, zainspirowany przez legendarnego Piotra Skrzyneckiego, przedstawił w lipcu całomiesięczną serię codziennych koncertów w Piwnicy.

Z roku na rok Festiwal powiększał swoją formułę prezentując, obok codziennych koncertów w Piwnicy pod Baranami, koncerty w Filharmonii, Operze Krakowskiej, Radio Kraków, Centrum Manggha, ICE Krakow, Centrum Kijów i wszystkich klubach jazzowych Krakowa.

Od roku 2000 organizowane są wielkie plenerowe koncerty i wydarzenia - jak Niedziela Nowoorleańska i Noc Jazzu. Obecnie festiwal jest największym polskim festiwalem jazzowym i jednym z większych w Europie.

Tegoroczna, XXII edycja festiwalu zapowiada się niezwykle interesująco. Wystąpią na nim gwiazdy największego formatu:

Ive Mendes i kwartet smyczkowy

Brazylijska piękność Ive Mendes wystąpi w ICE Kraków ze swoim zespołem i kwartetem smyczkowym 25 czerwca. To kolejna Sade - mówią o niej krytycy. Łączy smooth jazz z brazylijska bossa nova. Jej ostatni koncert w Polsce w listopadzie ubiegłego roku w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej w Warszawie w ramach BMW JAZZ CLUB był niezwykłym sukcesem. Mendes zaprezentowała materiał z najnowszej płyty "Bossa Romantica" wydanej ostatnio przez Sony Music i będziemy jej słuchać także w Krakowie.

Branford Marsalis i Kurt Elling

11 lipca wystąpi w Operze Krakowskiej Branford Marsalis Quartet z Kurtem Ellingiem. Branford Marsalis występował już na Letnim Festiwalu kilkakrotnie natomiast sensacyjnie zapowiada się program łączący kwartet słynnego saksofonisty z bodaj najwybitniejszym obecnie wokalistą jazzowym – Kurtem Ellingiem. W sytuacji kiedy odszedł niedawno Al Jarreau a Bobby McFerrin od roku zaniemógł i nie wiemy kiedy wróci do śpiewania – właśnie Kurt Elling jest obecnie najbardziej cenionym i rozchwytywanym śpiewakiem jazzowym.

Nigel Kennedy – MY WORLD

12 lipca w Audytorium Maximum usłyszymy nowy projekt – muzykę Krzysztofa Komedy, której ducha Nigel Kennedy uchwycił w genialny sposób potwierdzając jak bardzo jest związany emocjonalnie z Polską. Krakowski koncert Kennedy dedykuje również zmarłemu blisko 4 lata temu przyjacielowi – gitarzyście Jarkowi Śmietanie. Nigel Kennedy należy do pokolenia artystów, którzy odnieśli sukces zarówno w tej dziedzinie, jak i w nurcie mainstreamowym.

Oprócz występu gwiazd w ramach Festiwalu odbędzie się wiele koncertów i wydarzeń, między innymi Niedziela Nowoorleańska czy Noc Jazzu.

Więcej na temat Festiwalu i pełny program:

  

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację - treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

„Twarze krakowskiego jazzu” Adam „Szabas” Kowalewski w Radiu Kraków

Zapraszamy na kolejny koncert z cyklu Twarze krakowskiego jazzu, który organizowany jest wraz z Radiem Kraków dzięki wsparciu Związku Artystów Wykonawców STOART.  Wstęp jest bezpłatny.

W ostatnią niedzielę maja o godz. 20. wysłuchamy trio uznanego kontrabasisty Adama „Szabasa” Kowalewskiego, który wystąpi wraz z muzykami młodego pokolenia jazzu – Jakubem Mizerackim na gitarze i Patrykiem Doboszem na perkusji.

Adam „Szabas” Kowalewski – kontrabasista i basista, kompozytor. Od 1999 roku jest zatrudniony jako wykładowca w Instytucie Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach, gdzie prowadzi klasę kontrabasu i gitary basowej. Współpracuje z czołówką polskich muzyków jazzowych (Jan Ptaszyn Wróblewski, Tomasz Stańko, Leszek Możdżer, Piotr Wojtasik, Adam Pierończyk). Grał z Jarosławem Śmietaną, Januszem Muniakiem. Występowałm.in. w formacjach: Lesław Możdżer Sekstet, Adam Pierończyk Trio, Piotr Wojtasik Quartet, Jarosław Śmietana Band, Tomasz Szukalski Twist Band, Janusz Muniak Quartet. Z Nigelem Kennedym koncertował w całej Europie w najlepszych salach koncertowych, – Royal Albert Hall w Londynie, Filharmonia Berlińska), a także w Japonii, Chinach, Korei Południowej, Australii, Izraelu, Australii (Opera w Sydney). Dorobek artystyczny to także kolaboracje ze światowymi gwiazdami, jak: Bennie Maupin, Eddie Henderson, Gary Bartz, John Abercrombie, Jeff Beck, John Purcell, Kevin Mahogany, Ed Cherry, Robym Lakatos. Jest liderem własnych projektów – Szabas Trio, Szabas Quartet oraz sidemanem towarzyszącym innym muzykom jazzowym (m.in. Piotrowi Baronowi, Pawłowi Kaczmarczykowi, Piotrowi Schmidtowi).

Jakub Mizeracki – gitarzysta, kompozytor. Student Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Jako członek zespołu Skicki-Skiuk w ubiegłym roku został laureatem Grand Prix Otwartego Konkursu na Indywidualność Jazzową 52. Festiwalu JAZZ NAD ODRĄ. Występował także z Adam Jarzmik Quintet czy Schmidt Electric – Remix Edition. 

Patryk Dobosz jest absolwentem Zespołu Szkół Muzycznych im. Oskara Kolberga w Radomiu w klasie Pana Piotra Glińskiego. Na swoim koncie ma wiele wyróżnień, wybrane z nich to Specjalna nagroda indywidualna Leszka Możdżera na konkursie „JAZZ JUNIORS” (2009), I Nagroda na Rck Pro Jazz Festiwal z zespolem Tuźnik/Kądziela/Dobosz (2011), I Nagroda na Jazz Hoeilaart w Belgii z zespołem High Definition (2011). Perkusista współpracował m.in. z Januszem Muniakiem, High Definition Quartet, Maciejem Obarą, Magnolia Acoustic Quartet, Włodkiem Pawlikiem, Randym Breckerem.

Adam “SZABAS” Kowalewski
Twarze krakowskiego jazzu – 28.05.2017, godzina 20:00
Studio im. Romany Bobrowskiej, Radio Kraków

Więcej informacji: 

 

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora: Cracovia Music Agency | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

Chick Corea trio w ICE Kraków – relacja

Bardzo dobrze pamiętam ten moment, kiedy ponad 30 lat temu, w programie III Polskiego Radia słuchałem jak gra Chick Corea. Ech – chciałbym dożyć takiej chwili, kiedy będę mógł Go posłuchać na żywo ... Tak właśnie wtedy myślałem i chociaż wtedy nadzieja na taką chwilę była niewielka – właśnie tak się stało.

Doczekawszy czasów kiedy można bez większych problemów pójść na koncert takiej miary artysty jak Chick Corea w mieście Krakowie – w dniu 8 maja 2017 roku właśnie na takie wydarzenie się udałem. Kończąc temat poruszony we wstępie, możliwość posłuchania muzyki z najwyższej światowej półki, była w „onych czasach”, czyli latach 70-tych, bliska zeru. Owszem, zdarzało się, że przyjeżdżał sporadycznie „ktoś Wielki”, ale występował wtedy w Sali Kongresowej (Pałacu Kultury i Nauki) w Warszawie. Bilety na takie wydarzenie były „według rozdzielnika” (młodsza część czytelników pewnie nie we czym był „rozdzielnik”) i dla młodzieńca z prowincji były praktycznie niedostępne.

Tak więc w tych pięknych czasach, po prostu kupuje się bilet i idzie na koncert Chick Corea trio – tak po prostu. Zresztą ten koncert to już trzeci występ artysty w naszym mieście. Sala ICE wypełniona jest w 99%. Nie może być inaczej, Chick Corea to jeden z największych muzyków jazzowych w historii. 

By Alberto Cabello from Vitoria Gasteiz (Chick Corea) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons
By Alberto Cabello from Vitoria Gasteiz (Chick Corea) [CC BY 2.0], via Wikimedia Commons
Koncert zaczyna się … i potwierdza moją teorię o rozgrzewaniu się muzyków (i to nie tylko jazzowych), podobnie jak robią to sportowcy. W tym przypadku artyści zrobili to całkiem świadomie i planowo. Pierwsze 10 minut koncertu to muzyka przeplatana dialogami z publicznością (w wielkim stylu oczywiście) i … dialog fortepianu z publicznością. Z wielkim zdziwieniem i niedowierzaniem na początku, słuchałem śpiewającej publiczności ICE Kraków. Wielokrotnie pisałem, że krakowska publiczność jest wyrobiona i ma klasą, teraz okazało się że potrafi również pięknie śpiewać, co docenił również Chick Corea nie kryjąc zadowolenia i powtarzając dialog ze słuchaczami pod koniec koncertu. Chapeau bas – krakowska publiczności!

Wracając do rozgrzewki – wydaje się, że Chick Corea wcale rozgrzewać się nie musi. Basista  Eddie Gomez potrzebował kilku minut by osiągnąć wirtuozerską formę, najwięcej potrzebował perkusista Brian Blade. W jego przypadku pierwsze uderzenia w bębny były dość niezdarne, ale po chwili było już wiadome, że to muzyk absolutnie najwyższej klasy. Mój znajomy perkusista mówi, że grający na tym instrumencie dzielą się na tych którzy bębnią i na tych którzy grają na perkusji. Idąc dalej tym rozumowaniem, mogę śmiało powiedzieć, że Brian Blade na perkusji „bardzo grał”.

Słuchanie światowej sławy muzyków to coś wyjątkowego a słuchanie ich na żywo to coś bardzo szczególnie wyjątkowego. Wspólnym mianownikiem ich muzyki jest pewien fantastyczny rodzaj powściągliwości i nie dotyczy to tylko muzyki jazzowej. Ci ludzie już niczego nie muszą udowadniać, nie popisują się techniką i sprawnością. Muzyka wirtuozów niesie ze sobą coś w rodzaju emocjonalnego spokoju i równowagi. Ta atmosfera przenosi się na publiczność – co moim zdaniem sprawia, że radość słuchania właśnie takiej muzyki jest ogromna. Atmosferę rozluźnił na samym początku sam Chick Corea, wyciągając smartfona i robiąc sobie (ze sceny) – „selfie” z całą publicznością …  To oczywiście moje osobiste odczucie, które w przypadku odbioru sztuki u innych ludzi może być zupełnie inne.

Nie będę nawet próbował relacjonować czy recenzować tego koncertu. Kilkukrotnie w czasie jego trwania doznałem uczucia zachwytu. Ale zaraz uzmysłowiłem sobie, że tak właśnie być powinno. Przecież to artyści z absolutnie najwyższej półki – wyższego poziomu po prostu nie ma.

Chick Corea to pianista, którego można rozpoznać po tylko jednym uderzeniu w klawisz. Brzmienie, które wydaje wtedy fortepian jest niepowtarzalne i fantastyczne.  Eddie Gomez zachwycił publiczność oryginalną i perfekcyjną techniką gry na kontrabasie. Często używał smyczka za którym kontrabasiści jazzowi nie przepadają. „Smyczkowa” partia w zagranym na bis Concierto de Aranjuez na długo pozostanie w pamięci słuchaczy. Jak już wcześniej napisałem Brian Blade „bardzo grał” na perkusji. W kilku dialogach z fortepianem udowodnił, że perkusja to pełnoprawny instrument, służący nie tylko do „wybijania rytmu”.

Publiczność (w tym piszący te słowa), została oczarowana i zaczarowana muzyką ale też  atmosferą jaką stworzył Chick Corea Eddie Gomez i Brian Blade. Było to wielkie przeżycie estetyczne i emocjonalne. Oczywiście były owacje, owacja na stojąco i bis. Zespół zagrał swój „popisowy bisowy zestaw” czyli wiązankę  Concierto de Aranjuez Joaquína Rodrigo i kompozycji Spain której autorem jest sam Chick Corea. Publiczność (w tym piszący te słowa) wpadła w euforię. Ale zaraz przypomniałem sobie to, o czym już wcześniej pisałem …. Przecież to artyści z absolutnie najwyższej półki – wyższego poziomu po prostu nie ma.

  • Koncert odbył się w ramach cyklu Świat Wielkiej Muzyki organizowanego przez Cracovia Music Agency. Kolejny koncert 9 czerwca w ICE Kraków, zagra Ivo Pogorelic.

 


PS

O tym napisać muszę, ale to w zasadzie inny temat więc umieszczam go w post scriptum. Bywałem na wielu różnych koncertach w ICE Kraków. Ten był pierwszym (!) na którym nagłośnienie było do przyjęcia. Piszę do przyjęcia, bo sala ICE nie jest salą koncertową, więc nie należy spodziewać się cudu.  Nie jestem akustykiem, ale posiadam zmysł słuchu, wcześniej, kilka koncertów zostało „pogrzebanych” przez fatalne nagłośnienie. 

Branford Marsalis Quartet & Kurt Elling w Operze Krakowskiej

11 lipca 2017 w Operze Krakowskiej wystąpią Branford Marsalis Quartet z Kurtem Ellingiem! Choć Marsalis występował już na Letnim Festiwalu kilkukrotnie, program łączący kwartet słynnego saksofonisty z najwybitniejszym obecnie wokalistą jazzowym – Kurtem Ellingiem zapowiada się sensacyjnie! W sytuacji kiedy odszedł niedawno Al Jarreau i nie wiemy kiedy Bobby McFerrin wróci do śpiewania, właśnie Kurt Elling jest obecnie najbardziej cenionym i rozchwytywanym śpiewakiem jazzowym.

Kwartet Branforda Marsalisa składa się z muzyków o silnych osobowościach i niepodważalnej pozycji na jazzowej scenie. Są to: saksofonista Joey Calderazzo, basista Eric Revis i perkusista Justin Faulkner. Poza świetnym kontaktem poprzez dźwięki, zespół dyskutuje o wszystkim, a wynik jednej z rozmów to album Upward Spiral wydany przez Okeh Records w czerwcu 2016. Zespół zdecydował o zaproszeniu do współpracy Kurta Ellinga ze względu na jego elastyczny głos oraz za to, że jest prawdziwym muzykiem jazzowym. Kwartet działa na zasadzie partnerstwa, nie współpracy, co podkreśla Marsalis. Osobowość Ellinga pozwoliła by jego głos-instrument dopełnił skład.
Każdy utwór na Upward Spiral pokazuje otwartość umysłów artystów. Cechą charakterystyczną dobrego muzyka jest to, że może grać w wielu stylach. Pełnia zaangażowania w proces twórczy pozwoliła na stworzenie treści, których nie powinno się kategoryzować.

Upward Spiral w pełni oddaje ducha stylu Branforda Marsalisa. Według niego filozofia jazzu powinna opierać się na silnej melodii i rytmie. Tak było z wcześniejszymi nagraniami i jest w tym przypadku – każda z kompozycji ma w sobie coś, co sprawia, że długo po wysłuchaniu wybrzmiewa w naszej głowie. To zdecydowanie więcej niż jazz.

  • Koncert odbędzie się w ramach 22. Letniego Festiwalu Jazzowego w Piwnicy pod Baranami. Festiwal został zorganizowany po raz pierwszy w 1996 w trakcie obchodów 40-leciaZ roku na rok Festiwal powiększał swoją formułę prezentując, obok codziennych koncertów w Piwnicy pod Baranami, koncerty w Filharmonii, Operze Krakowskiej, Radio Kraków, Centrum Manggha, ICE Krakow, Centrum Kijów i wszystkich klubach jazzowych Krakowa. Od roku 2000 organizowane są wielkie plenerowe koncerty i wydarzenia – jak Niedziela Nowoorleańska i Noc Jazzu. Podczas ostatnich lat wystąpiła cała czołówka polskiego jazzu oraz wiele gwiazd zagranicznych (m.in. Pat Metheny, Chick Corea, Herbie Hancock, Bobby McFerrin, Jean Luc Ponty, Brandford Marsalis, Joe Lovano, Maria Schneider, Richard Bona, Candy Dulfer, Greg Osby, Nigel Kennedy).

Punkty sprzedaży biletów: ticketpro.pl, biletywkrakowie.pl, InfoKraków ul. Św. Jana 2, Opera Krakowska, biuro organizatora ul. Karmelicka 52/1.

Więcej informacji:

źródło informacji:
Informacja prasowa organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

„Jazzowa Jesień 2016” w Bielsku Białej

Tej jesieni (15-20 listopada 2016) Bielsko-Biała po raz czternasty zabłyśnie jazzowymi gwiazdami. Festiwal stał się jednym z najważniejszych miejsc na jazzowej mapie tej części Europy, ciesząc się zarówno uznaniem krytyki, wiernej publiczności jak i samych artystów, ceniących jego wyjątkową atmosferę. Jazzowa Jesień znana jest
z prezentowania najważniejszych osobistości współczesnego jazzu. W trakcie trzynastu lat działalności na scenie Bielskiego Centrum Kultury wystąpili m.in. John Scofield, Ornette Coleman, Chick Corea, John McLaughlin, Jan Garbarek, Cecil Taylor, Joe Lovano, Carla Bley, Tom Harrell, Eliane Elias, Egberto Gismonti oraz w wielu „wcieleniach”, Tomasz Stańko.

Jazzowa Jesień swój sukces zawdzięcza trzem wyjątkowym okolicznościom: osobowości Tomasza Stańko – dyrektora artystycznego festiwalu, wsparciu i zaangażowaniu miasta Bielsko-Biała oraz mecenasowi artystycznemu wytwórni ECM. Akronim ECM, Editions of Contemporary Music, jest jakże adekwatny – to monachijskie wydawnictwo nie ustaje we wzbogacaniu swojego katalogu. Manfred Eicher produkuje rocznie około 60 płyt . Najciekawsze projekty ze stajni ECM są centralnym punktem każdej Jazzowej Jesieni.

14-ta edycja festiwalu obfituje w europejskie i polskie premiery, nowe, zaskakujące konfiguracje muzyków, wielkie nazwiska, i najgorętsze odkrycia. Na scenie Bielskiego Centrum Kultury wystąpią:

– wirtuoz bandoneonu Dino Saluzzi ze swoim rodzinnym zespołem i muzyką z albumu El Valle de la Infancia
– duet pianisty Vijay Iyera i trębacza Wadada Leo Smith’a, w premierowym materiale z płyty A Cosmic Rhythm with Each Stroke – świetnie przyjętej przez krytyków, nie tylko stricte branżowych, m.in. przez opiniotwórczy portal Pitchfork. Sam Vijay Iyer, zajął pierwsze miejsce w tegorocznym notowaniu Downbeat, w kategorii “muzyk jazzowy”, i drugie w kategorii “pianista” (wyprzedzając samego Keitha Jarreta).


Craig Taborn, koncert solo piano; to ukłon w stronę tradycji solowych koncertów fortepianowych uwypuklających wszechstronność warsztatową Taborna, oscylującą wokół free jazzu i współczesnej kameralistyki.
– premierowy projekt Tomasza Stańko – dyrektora artystycznego Jazzowej Jesieni; tradycyjny projekt, super-grupa złożona z nowojorskich muzyków, tym razem sekcja w składzie: David Virelles, Reuben Rogers i Marcus Gilmore.
Michael Formanek ze specjalnym projektem Ensemble Koloussus, promującym płytę The Distance. Wyjątkowy, 18-osobowy zespół-orkiestra pod wodzą Formanka wyznacza zupełnie nowe podejście do jazzowych big-bandów. Będzie to jedyny ich koncert w Europie! Płyta artysty znalazła się w 10 najlepszych płyt zestawienia przygotowanego przez miesięcznik Downbeat.


Avishai Cohen Quartet – ten niezwykły muzyk, określany jest przez New York Times mianem „trębacza o ekstrawaganckich umiejętnościach, pełnych przestrzeni i uduchowionych”. Długo musiał mierzyć się ze swoim imiennikiem, a jego pierwsza płyta nosiła wymowny tytuł: The Trumpet Player. Powraca do nas ze swoim najnowszym albumem, który jest zarazem jego debiutem w ECM. Into the Silence jest albumem poświęconym zmarłemu tacie artysty.


Jakob Bro, ponownie w Bielsku, tym razem jednak w roli lidera, gdyż przed kilkoma laty gościł na Jazzowej Jesieni u boku Tomasza Stańko, obecnie odwiedza nas ze swoim znakomitym zespołem z Joey Baronem, legendarnym perkusistą nowojorskiej sceny improwizowanej czy młodym, a już niezwykle ceniony basistą Thomasem Morganem.
– projekt Food, czyli norwesko-brytyjski duet muzyków Thomas Stronen oraz Ian Ballamy i ich autorska, nowoczesna koncepcja muzyki improwizowanej i elektronicznej. W ramach festiwalu zaprezentują muzykę ze swojej nowej, trzeciej już płytę nagranej dla ECM, This is not a Miracle

– kontrapunktem dla tego nowoczesnego programu będzie cykliczny koncert jazzu tradycyjnego, tym razem w wykonaniu Paul Jones and Digby Fairweather.

Programowe spektrum tegorocznej Jazzowej Jesieni rozciąga się od argentyńskiego, etnicznego jazzu (Dino Saluzzi) przez elektroniczno-elektroakustyczne poszukiwania (Food), nowojorski, loftowy klimat (projekt Tomasz Stańko, z zespołem w składzie David Virelles, Reuben Rogers i Marcus Gilmore), po otwarte formy i rasowe free (Craig Taborn, Vijay Iyer & Wadada Leo Smith). Na scenie Bielskiego Centrum Kultury nie zabraknie również odkryć i nowych gwiazd międzynarodowej jazzowej sceny: (Avishai Cohen Quartet, Jakob Bro w trio). Festiwal wyróżnia konsekwentne prezentowanie światowego jazzu w różnorodnych odsłonach oraz autorski pomysł organizatorów Jazzowej Jesieni. Program ten na nowo definiuje kategorię „współczesny jazz”, przekracza wąskie ramy gatunkowe, kreując nowe, muzyczne światy. Twórcy festiwalu udowadniają, że z roku na rok można prezentować coraz ciekawszy, kreatywny program, który umiejętnie akcentuje zróżnicowane oblicza współczesnej muzyki. Mieszanka ta powoduje, że po raz kolejny jest to jedna z najbardziej oryginalnych propozycji jazzowych bieżącego roku.

Program | więcej informacj | bilety

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

Paweł Wszołek Quintet – nowa płyta „Faith”

Paweł Wszołek Quintet to zespół, który oferuje nam bardzo dojrzałą i przemyślaną muzykę. Muzycy młodego pokolenia, ludzie o świeżej wizji i wielu pomysłach, za cel stawiają sobie promowanie muzyki wartościowej, nie zamkniętej w schematach, a jednocześnie niosącej  ponadczasowe przesłanie. Zespół wykonuje kompozycje lidera, Pawła Wszołka i … bardzo dobrze rokuje na przyszłość.

Skład:
Paweł Wszołek – kontrabas,
Mateusz Śliwa – saksofon,
Łukasz Kokoszko – gitara,
Sebastian Zawadzki – fortepian,
Grzegorz Pałka – perkusja

Paweł Wszołek – Kompozytor, basista, kontrabasista młodego pokolenia, urodzony w 1991r. Ukończył klasyczną szkołę muzyczną, początkowo na skrzypcach, następnie na  kontrabasie. Jest absolwentem Akademii Muzycznej w Krakowie, gdzie uczył się gry na kontrabasie u Macieja Adamczaka. Aktualnie zaangażowany w wiele projektów jazzowych, oraz rozrywkowych. Założył własny zespół z którym nagrał płytę „Choice”. Laureat festiwalu Jazz Wolności z zespołem Paweł Wszołek Quintet (2016), laureat Bielskiej Zadymki Jazzowej z zespołem Franciszek Raczkowski Trio (2016), laureat IV edycji Jazzowego Debiutu Fonograficznego z zespołem Apprentice (2015), zdobywca Grand Prix na Festiwalu Jazz Juniors z zespołem Darek Dobroszczyk Trio (2014), laureat festiwalu Azoty Jazz Contest  z zespołem Apprentice (2014). Jest to młody muzyk, który podczas koncertów ma do zaoferowania niebywałą dojrzałość, oraz muzykalność.

Koncert promujący ich najnowszą płytę odbędzie się 5 października br. o godzinie 20.00 w Młodzieżowym Domu Kultury „Dom Harcerza”, ul. Reymonta 18.

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora koncertu | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

Joey DeFrancesco Trio w Muzeum Manggha

Trzykrotnie nominowany do nagrody Grammy, wirtuoz organów jazzowych, trębacz i wokalista. Joey DeFrancesco urodzony w Pensylwanii w 1971 r. już od młodych lat oznaczał się ogromnym talentem. Będąc 4-latkiem próbował odgrywać zapamiętane melodie, były to często kompozycje jego ojca – Papy Johna DeFrancesco oraz muzyka pochodząca z płyt winylowych. Papa John jako organista bardzo często zabierał syna na koncerty, sprawował pieczę nad jego rozwojem artystycznym. Lata szkolne przyniosły Joeyowi wiele nagród, był finalistą pierwszego Thelonious Monk International Jazz Competition. Dzięki temu Joey DeFrancesco już w wieku 17 lat został zaproszony do zespołu Milesa Davisa, przez… samego Milesa. Tym samym został jednym z dwóch najmłodszych muzyków współpracujących z legendarnym trębaczem.

Swój pierwszy ekskluzywny kontakt z Columbia Records podpisał już w wieku 16 lat! Rok później, ale jeszcze przed europejskim tournee z Milesem Davisem, wydał swoje pierwsze nagranie zatytułowane All of Me. Album Amandla Davisa, na którym Joey DeFrancesco zagra na organach zajął 1. miejsce w klasyfikacji Contemporary Jazz Albums w 1989 roku. Koncertowanie z Davisem zainspirowało Joeya do gry na trąbce.

Swoje pragnienie mógł spełniać koncertując z własnym kwartetem już w wieku 18 lat. Wczesne lata 90. przyniosły współpracę z innym muzykiem Davisa, gitarzystą Johnem „Mahavishnu” McLaughlinem. Kilka lat później razem z „Mahavishnu” oraz perkusistą Dennisem Chambersem założyli grupę The Free Spirits. Ich wspólne koncertowanie trwało 4 lata i zaowocowało wieloma nagraniami, podczas których powstały albumy Live in Tokyo oraz After the Rain.
W 1999 roku DeFrancesco nagrał album Incredible!, czyli live z San Francisco Jazz Festival. W ostatnim secie uczestniczył inny muzyk-legenda Jimmy Smith [uznawany przez wielu za najwybitniejszego organistę jazzowego – redakcja MK podziela tą opinię], idol Joeya. W 2004 roku nagrali razem kolejny album Legacy wydany rok później, były to ostatnie nagrania, w których uczestniczył Smith zanim zmarł.

Nominacje do nagród Grammy:
2004 – za nagranie Falling in Love Again,
2010 – nominacja za najlepszy współczesny album jazzowy, którym był Never Can Say Goodbye: The Music of Michael Jackson,
2015 – nominacja za wydawnictwo Enjoy the View.

Nazywany Mistrzem organów jazzowych, Joey otrzymał liczne nagrody pochodzące z redakcji jazzowych magazynów, jego muzyka zdobyła uznanie na całym świecie.

Tu mały przedsmak tego, co będziemy mogli usłyszeć:

Obecnie DeFrancesco kontynuuje trasę koncertową ze swoim trio po całym świecie odwiedzając najważniejsze i największe festiwale i kluby koncertowe.

Ze swoją ok. 30 płytową dyskografią i mnóstwem kolaboracji z mistrzami światowego jazzu zajmuje miejsce wśró takich sław organistów jak Fats Waller, Wild Bill Davis i Jimmy Smith.

Joey DeFrancesco Trio 3 listopada 2016 r. o godz. 20 w Muzeum Sztuki Japońskiej Manggha – po raz pierwszy w Krakowie.

Bilety są dostępne w sieci Ticketpro, w punkcie InfoKraków ul. Św. Jana 2 oraz w biurze organizatorów ul. Karmelicka 52/1 w Krakowie.

źródło informacji:
Informacja prasowa organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

ICE Jazz „SBB & Tomasz Stańko” Relacja

ICE Jazz: SBB & Tomasz Stańko

Kiedy pierwszy raz usłyszałem formację SBB w roku bodaj 1976 a płyta nosiła nazwę „Pamięć” stwierdziłem, że to najlepszy polski zespół a od innych formacji dzielą ich „lata świetlne” …

Od tego czasu minęło okrągłe 40 lat. Po koncercie zespołu SBB z 4 września 2016 w ICE Kraków nie pozostało mi nic innego jak tylko tą opinię potwierdzić. No, może dzisiaj nie są to „lata” ale tylko „miesiące świetlne”. Jedno pozostaje dla mnie pewne. W swojej klasie SBB są nie do pobicia, nie mieli i nie mają w naszym kraju konkurencji. Miałem przyjemność wysłuchać trzech koncertów grupy SBB. Pierwszy na początku lat 70-tych (pamięć już z lekka zawodzi), w gliwickim klubie studenckim Spirala, później w 1980 roku w Operze Leśnej w Sopocie i ten ostatni w ICE Kraków. Koncerty bardzo różne, bo na innych etapach rozwoju zespołu, ale wszystkie były dla mnie przeżyciami muzycznymi najwyższej klasy.

A co działo się przez te 40 lat??? Ano – bywało różnie. Wystartowali jako bardzo młodzi ludzie, grający na Śląsku, gdzie mieszkali. Na początku nie było to SBB tylko „Grupa Niemen”, czyli grupa akompaniująca przez 1,5 roku Czesławowi Niemenowi. Później było to już SBB czyli „Silesian Blues Band” – tak tłumaczono skrót na początku, Szukaj, Burz i Buduj” … później.

Zespół w swojej karierze nagrał niezliczoną ilość płyt w tym niezliczoną ilość płyt koncertowych. W latach 70 tych zespół święcił triumfy w całej Europie. Ale pamiętajmy, że była to inna Europa. Ogarnięta zimną wojną i szczelnymi granicami. Poza tym, nie było Google, Facebooka, YouTube, mediów społecznościowych, płyt CD. Nie było reklam nie było komercji. A … i jeszcze jedno, choć dzisiaj wyda się to niemożliwe, wtedy – NIE BYŁO INTERNETU!!! Wtedy triumf liczyło się ilością sprzedanych płyt winylowych a nie „lajków” na Facebook.

Zespół został rozwiązany w 1980 roku. Później docierały do mnie informacje o koncertach Józefa Skrzeka w kościołach (pamiętajmy, że to okres stanu wojennego w Polsce) czy Planetarium Śląskim. Zespół kilkukrotnie okazyjnie koncertował w latach 80 i 90-tych, aby w po 2000 roku powrócić na scenę muzyczną z koncertami.

Dlaczego ten skrócony „rys historyczny”. Przed koncertem zrobiłem małą sondę, na grupie osób w wieku 20-25 lat, płci różnej – deklarującej się jako „miłośnicy muzyki”. Niestety – jej wynik był dla zespołu SBB jak i dla mnie … porażający. Zresztą, potwierdziła to średnia wieku publiczności w ICE Kraków, bardzo zbliżona do wielu muzyków tam występujących.

ice-jazz-sbb-tomasz-stanko-fot-robert-sluszniak-spheresis-com-dla-kbf

Koncert w ICE Kraków był popisem perfekcji muzyków, którzy poprzedni występowali w tym składzie w 1974 roku. Do trzonu zespołu w składzie: Józef Skrzek, Apostolis Anthymos i Jerzy Piotrowski, dołączył wybitny trębacz jazzowy Tomasz Stańko. Połączenie jazzrockowego brzmienia zespołu z trąbką Stańki dało efekt p-i-o-r-u-n-u-j-ą-c-y. Podobno, formacja przed koncertem odbyła tylko jedną próbę. Muzyka była perfekcyjnie precyzyjna … aż strach pomyśleć, co by było gdyby tych prób było więcej? A może nic by nie było – bo to muzycy najwyższego formatu, pewnie bez próby też by zagrali … Dalej już mogą być tylko achy i ochy – ale jak tu opisywać wspaniały koncert – tam po prostu trzeba było być. Publiczność reagowała żywiołowo, była huczna owacja na stojąco i bis … Wydarzenie było wielkim świętem dla miłośników muzyki, takim które nie zdarza się zbyt często.

A teraz kropelka dziegdźciu. Zespół SBB w moim mniemaniu ma olbrzymi potencjał twórczy. Może by tak, zgodnie ze swoim przesłaniem, czegoś poszukał, coś zburzył i wybudował na nowo. Ja myślę, że Ich czas jeszcze nie na pewno nie minął, sala ICE Kraków była w pełni zapełniona słuchaczami.

Na koniec, moja osobista, bardzo subiektywna uwaga. Muzyka była za głośna – momentami zlewała się w trudno rozpoznawalny hałas. Wiem, ze taki koncert musi mieć „czad”, ale jednak bez przesady. To oczywiście moja subiektywna opinia

źródło informacji:
Informacja własna, zdjęcia: Robert Słuszniak, spheresis.com dla Krakowskiego Biura Festiwalowego | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.