Archiwum tematu: etno

„Głosy Przodków” – widowisko multimedialne w Starym Sączu!

Oryginalne i poruszające widowisko multimedialne prezentujące oryginalną kulturę Rusinów z terenów dzisiejszej Słowacji opracowane na podstawie archiwalnych nagrań z lat 30-stych XX w. odkrytych i udostępnionych przez Prof. Akad. Mykolaja Mušinkę (SK)

Wykonawcy: Karpaton – słowacko – polski projekt muzyczny. Premiera miała miejsce w sierpniu 2017 roku. Widowisko (w nieco skróconej wersji) zostało zaprezentowane także podczas 5. Festiwalu Pannonica jako jedno z wydarzeń towarzyszących, gdzie spotkało się niezwykle ciepłym przyjęciem.

Widowisko powstało i zostanie zaprezentowane w Starym Sączu w ramach projektu „Hlasy Predkov” współfinasowane w ramach Programu Współpracy Transgranicznej Interreg V-A Polska – Słowacja przez Obec Spišský Hrhov w partnerstwie ze Starosądecką Fundacją Kultury.

KarpaTon to projekt muzyczny Michała Smetanki i Eduarda Fertáli, który skupia ciekawych i oryginalnych muzyków ze Słowacji i Polski, którzy w nowy nieortodoksyjny sposób interpretują tradycyjną muzykę ludową w sposób charakterystyczny dla atrakcyjnego nurtu world music.

Charakterystyczną cechą KarpaTon jest oryginalna ekspresja muzyczna możliwa dzięki wykorzystaniu różnorodnych etnicznych instrumentów muzycznych Karpat oraz zestawienie ich z egzotycznym instrumentarium kultur wywodzących się z różnych regionów Eurazji. Kompozycje składające się na repertuar KarpaTonu bazują na potwierdzonych w materiałach żródłowych tradycyjnych piosenek karpackich, zwłaszcza słowackich i rusińskich. Inną cechą jest wyłączne użycie oryginalnych, tradycyjnych tekstów, zwykle w nowym ujęciu.

„Głosy Przodków”, KarpaTon (sk-pol), Stary Sącz, Kino Sokół, 15 września 2017 (sobota), godz 19.00, Wstęp wolny.

Więcej informacji na temat projektu:

 

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

Pannonica Folk Festival 2017 – fotorelacja

Kilkadziesiąt zdjęć w porządku … „trochę chaotycznym”. Bardzo chciałem oddać nastrój i ducha tych kilku dni w Barcicach nad Popradem.

W poprzednich edycjach festiwalu pisałem relację wraz ze zdjęciami. W tym roku relacja będzie osobną publikacją, dość obszerną i tym razem bardzo „muzyczną”. Zdjęcia, oraz wspomnienia z festiwalu utwierdziły mnie w przekonaniu że:

W dniach 31 sierpnia – 2 września 2017, Barcice nad Popradem były miejscem w którym liczba szczęśliwych ludzi, przypadających na jeden metr kwadratowy – była największa na świecie …

Oglądając zdjęcia, można też posłuchać „bałkańskiego klasyka”, którego zagrał na festiwalu Ekrem Mamutovic z orkiestrą:

Miłego oglądania 🙂

 

Foto © Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków | Jeśli nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

Festiwal Skrzyżowanie Kultur, Warszawa 23-30 września

Indie, Kolumbia, Sahara Zachodnia, Mali, Francja, USA, Sierra Leone, Turcja, Albania, Węgry i Brazylia zagoszczą na scenie 13 edycji Festiwalu Skrzyżowanie Kultur, który po raz kolejny wypełni muzyczno-kulturalnym programem namiot przed PKiN. W dniach 23-30 września czeka na Was aż osiem muzycznie elektryzujących dni w samym sercu Warszawy!

To może być zaskakujące, ale dla wielu kultur świata trzynastka jest szczęśliwą liczbą! Dla Starożytnych Egipcjan wiązała się z nieśmiertelnością ludzkiej duszy, w Chinach jest znakiem szczęścia i dobrobytu, z kolei Aztekowie uważali trzynastkę za liczbę świętą. Na całym świecie trzynastka wzburza umysły i przyciąga jak magnes – wszyscy, którzy wierzą w przesądy, przekonają się, że muzyka płynąca z festiwalowej sceny potrafi odczarować nawet największego pecha.

Prawdziwy kalejdoskop gwiazd, wybitni artyści i nowe muzyczne propozycje – tego na pewno możecie się spodziewać po tegorocznej edycji. Muzyka, którą co roku prezentują organizatorzy, jest jak daleka podróż, z której wraca się z wieloma wrażeniami i przeżyciami, a artyści przenoszą słuchaczy w odległe kraje, pozostawiając po występach piękne wspomnienia. Muzyczna historia festiwalu to zdecydowanie mieszanka kilku składników: programu, zaangażowanej publiczności, atmosfery oraz niepowtarzalnego wielokulturowego klimatu.

Ten mix sprawia, że festiwalowicze licznie stawiają się na każdej kolejnej odsłonie wydarzenia. W tym roku wśród artystów pojawią się: Marta Gómez (Kolumbia), Taksim Trio (Turcja), Purbayan Chatterjee oraz Ranjani & Gayatri (Indie), Ballaké Sissoko & Vincent Segal (Mali, Francja), Aziza Brahim (Sahara Zachodnia), a w ramach bloku KOLEKTYW EUROPA wystąpią Vołosi feat. Félix X Lajkó (Polska, Węgry), a także Fanfara Tirana (Albania). Z kolei w rodzinnym bloku SOUNDS LIKE POLAND spotkamy się pod sceną z Warszawską Orkiestrą Sentymentalną, Adamem Strugiem, Kapelą ze Wsi Warszawa i muzykami Mazowsza.

Koncerty to jednak nie wszystko. Oprócz nich w programie znajdziemy również warsztaty – np. śpiewu karnatyckiego, tematyczne panele dyskusyjne wokół Indii i Kolumbii oraz filmy dokumentalne. Nowością będzie też wieczór pod gorącym tytułem TROPICAL DISCOTHEQUE, czyli muzyczna propozycja dla każdego kto nie tylko ceni muzykę etniczną, ale również chciałby w jej rytmie i w tańcu spędzić gorący piątkowy wieczór – na scenie wystąpią Baba Zula, Meridian Brothers, Kondi Band, a wieczór zakończy impreza w barzeStudio z DJ’em Emile Omarem.

Więcej informacji:

 

 

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

Pannonica Folk Festival – do zobaczenia w „krzakach nad Popradem”

Serbowie, Romowie, Polacy i kilka innych nacji, przedział wiekowy 0-80. Wytatuowane dziewczyny z kolczykami w różnych dziwnych miejscach i przemiłe panie z Koła Gospodyń Wiejskich. Dużo dzieci, psy a do tego majestatycznie przechadzające się konie … Wokół słychać „proszę, „dziękuję”, „przepraszam”, „czy mogę w czymś pomóc”. Wszyscy są mili i uśmiechnięci, życzliwi sobie i całemu światu … To nie jest opis Arkadii – krainy szczęśliwości, to nie fragment książki science fiction, to wszystko działo się naprawdę. Tak było w Barcicach Dolnych koło Starego Sącza, nad Popradem.

Tak rozpoczynałem swoją relację z Festiwalu Pannonica 2014 i tekst o Festiwalu w 2016 roku. Relacjonując Festiwal w 2015 roku napisałem:

Fenomen Pannoniki (bo fenomenem należy nazwać ten Festiwal), to jego klimat i nastrój. Muzyka w tym przypadku jest katalizatorem stanu ducha Festiwalowiczów. Ten stan ducha to potężna ilość radości i pozytywnej energii, która unosi się nad Barcicami. Uczestnicy Festiwalu to w większości „bałkanofile” (do których należy również piszący te słowa). Znajdując na barcickim polu mały kawałek bałkanów, czerpią z tego faktu radość trudną do opisania.

Po czym dokonałem błyskawicznej analizy: Festiwal jest zjawiskiem psychologiczno – socjologicznym, ale to niech badają naukowcy. A badać jest co. Nie wiem dokładnie ile osób było na Pannonice, ale mimo sporej ilości napojów zwanych “wyskokowymi”, ani ja ani moi znajomi nie zarejestrowaliśmy jakiegokolwiek przejawu agresji czy nawet nieodpowiedniego zachowania. Co więcej, Festiwal mógł służyć za “warsztaty dobrego wychowania”. Wszędzie słychać było proszę, dziękuję, przepraszam, czy mogę w czymś pomóc etc. Banałem będzie pisanie że tu spotkaliśmy w ekstremalnej formie przejawy tolerancji, zrozumienia i szacunku dla kulturowej inności i odmienności. Na jednej przestrzeni funkcjonowali bez jakichkolwiek problemów przedstawiciele różnych narodów, motocykliści w skórach i panie z Koła Gospodyń Wiejskich, dorośli, dzieci, psy i konie. W tej samej przestrzeni spotkać można było ludzi w stanie “po spożyciu”, „po spożyciu w dniu poprzedzającym”, oraz tych którzy „dopiero planują spożywać” + również spora grupa tych, którzy z różnych powodów „spożywać nie będą”. Całe to liczne i nieco egzotyczne towarzystwo nie tylko sobie nie przeszkadzało, ale egzystowało w idealnej symbiozie i tworzyło jedną spójną społeczność.

Czytając powyższe i oglądając zdjęcia (oraz materiały video na YouTube) …. czy też będąc na Festiwalu można wrobić sobie opinię o nim … to Fenomen Pannoniki. Jak w przypadku każdego fenomenu, bardzo trudno o jego diagnozę. Faktem jest, że festiwal Fenomenen jest.

Organizatorzy, od pierwszej edycji podkreślają fakt, że to festiwal w „krzakach nad Popradem”. Tak też jest, ale przecież życie to ciągły rozwój i festiwal też się rozwija. Dzieje się tak, bo jest Fenomenem. A wynik tego, to z roku na rok coraz większa ilość „festiwalowiczów”. Zmienia się też sam festiwal. Przybywa sponsorów, funduszy, wydarzenie staje się znane w Polsce i na świecie.

Pannonica Folk Festival przeszedł pozytywną weryfikację Międzynarodowego Jury i Zespołu Ekspertów EFA (European Festivals Association).  Dzięki temu przez dwa lata (2017-2018) festiwal ma prawo używać specjalnego znaku „Remarkable Festival” („Niezwykły Festiwal”), który przyznaje się za wysoki poziom artystyczny i znaczący wkład w międzynarodowy obieg kultury.

To bardzo ładnie, ale przyznam się, że „aż się boję”. Moim skromnym zdaniem, moc Pannoniki leży właśnie w jego „prowincjonalności” i „galicyjskości”. Określenia te są dla mnie – w dzisiejszych „takich a nie innych” czasach, bardzo pozytywne. Rozwój jest czymś naturalnym i pozytywnym, mam nadzieję, że nie pójdzie w kierunku „komercji totalnej”.

Dyrektor festiwalu Wojciech Knapik w wywiadzie udzielonym Muzycznemu Krakowowi w 2015 roku na moje pytanie dokąd zmierza Pannonika? – odpowiedział: Chcemy żeby festiwal się rozwijał w tym sensie, aby miał dobrą opinię u ludzi … i to jest kierunek o który nam chodzi. Nie zależy nam na „rozroście” terytorialnym i ilościowym, bo czuję, że wtedy dużo stracimy z naszej tożsamości. Chcemy być kameralnym festiwalem gdzie spotyka się znajomych…

Tegoroczna edycja Festiwalu będzie przełomowa. Zobaczymy czy uda nam się po raz kolejny być na kameralnym festiwalu na którym spotyka się znajomych. Wierzę że tak.

Pannonica Folk Festival – Barcice nad Popradem, 31 sierpnia – 2 września 2017

Więcej informacji i program festiwalu:

 

Do zobaczenia w „krzakach nad Popradem” – ja tam będę!

Poniżej zdjęcia z 2015 roku, jestem pewien, że w tym roku będzie się działo jeszcze lepiej i jeszcze bardziej!

Foto © Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków

Dobrze jest być dziwnym, czyli OFF Festival 2017

Po festiwalu, na którym co chwila dochodzi do muzycznych odkryć, a jakość występów nie spada poniżej astronomicznie wysokiego, można by było w nieskończoność wymieniać. Które zespoły były najciekawsze? Które momenty zapamiętamy na dłużej? Gdy ktoś nieobecny na OFFie mnie jednak pyta, czego powinien żałować, odpowiadam – wszystkiego.

Bo w tym festiwalu nie do końca chodzi o to, że PJ Harvey znów dała perfekcyjny występ wraz z dużym, acz niesamowicie zdyscyplinowanym zespołem. Nie chodzi też i o to, że Shellac, choć jest ledwie triem panów w średnim wieku, swoją energią, krzykiem i gitarowym zgrzytem rozsadził główną scenę. Nie chodzi o dobrą zabawę z optymistycznym New People czy pogo podczas występu japońskiego Boris. Zaprawdę, powiadam Wam, w OFF Festivalu chodzi o to, że to wszystko dzieje się jednocześnie.

Nie da się więc fenomenu tego wydarzenia zrozumieć poprzez kilka wybranych wykonawców. Słuchacze pojawili się tłumnie między 4 a 6 sierpnia w Dolinie Trzech Stawów głównie dla skosztowania czegoś nowego, a także by zanurzyć się w wybuchowej mieszance tylu muzycznych światów naraz. Mieszanka wybuchowa to zresztą mało powiedziane, bowiem niektóre występy miały siłę rażenia bomby atomowej. I to niekoniecznie tej rozumianej w oczywisty sposób. Na mnie osobiście ogromne wrażenie zrobili także wykonawcy wcale nie najgłośniejsi, ale Ci o szlachetnej delikatności, jak chociażby Lor czy Ralph Kamiński.

Wbrew obiegowej opinii wypowiedzianej przez inżyniera Mamonia w Rejsie, niektórzy lubią poznawać nową muzykę, być może nawet czasem niezwiązaną z tym, czego słuchają na co dzień. I to właśnie takie zaskoczenie potrafi najbardziej porazić, zaintrygować. Mam wrażenie, że każdemu z gości festiwalu zdarzył choć jeden taki moment. Konia z rzędem bowiem temu, kto idąc na tegoroczną edycję chociażby kojarzył każdy z zespołów!

Przed koncertem Mitch & Mitch parę przypadkowych osób pytało mnie, co ich właściwie czeka – jak się okazuje, szli zupełnie „w ciemno”. Nie tylko oni. Na OFFie panuje atmosfera oczekiwania wymieszanego z zaciekawieniem. Słuchacze są gotowi na prawie wszystko, chętni obdarować nowy zespół ogromnym kredytem zaufania, który niejednokrotnie spłacany jest z nawiązką. Być może wspomniany wyżej polski zespół zdobył lepszy kontakt z publicznością, ponieważ dla rzeszy słuchaczy był po prostu zaskoczeniem w porównaniu do chociażby kanadyjskiej Feist. Co oczywiście nie umniejsza tej drugiej, o czym zresztą pisała już moja redakcyjna koleżanka, Julia Brodowska. 

Artur Rojek jako dyrektor artystyczny udowodnił, że muzyka właściwie nie ma granic, skoro często zaraz po sobie lub jednocześnie występowały zespoły oddalone od siebie o całe lata świetlne. A przy tym festiwal nie stracił pazura, nie zamienił się w imprezę dla wszystkich i tym samym – dla nikogo. Bo coś jednak tych wszystkich artystów zaproszonych do Katowic łączy, a konkretnie ich szeroko rozumiana niezależność. W niektórych przypadkach podniesiona zresztą do entej potęgi, jak w duecie Siksa, który jeńców podczas koncertów nie brał. Były wrzaski, wyzwiska pod adresem kościoła i polityków? Były. Było tarzanie się po ziemi i krew płynąca z kolan performerki? Były. Piszę performerki, ponieważ Alex z Siksy właściwie bardziej krzyczy niż śpiewa, ale biorąc pod uwagę jej punkowe nastawienie – jest to w sumie strategia słuszna. Jej występ frapował i przypominał o tym, że OFF to raczej kiepskie miejsce, by wybrać się na niezobowiązujące melodie towarzyszące sączeniu piwa z plastikowego kubeczka.

Nie umniejszając oczywiście strefie gastronomicznej, bo istnieć ona na takim wydarzeniu musi. Nie da się przecież słuchać w skupieniu muzyki przez 12 godzin bez przerwy i to w dodatku z pustym brzuchem. Strefa zakomponowana została w podobny sposób, jak OFFowy lineup – bardzo różnorodnie, ale zawsze wyraziście. Istniał też festiwalowy kącik czytelniczy (wbrew pozorom – oblegany), plenerowe kino, stoiska sklepowe prawdopodobnie wszystkich najważniejszych niezależnych wytwórni w Polsce, czy wreszcie kawiarnia literacka, w której odbywały się regularnie arcyciekawe spotkania przygotowane przez Sylwię Chutnik. Te i kilka innych inicjatyw znacząco wpływają na kulturalny, a mało komercyjny mikroklimat OFFa. I chociaż nie jest to danie główne imprezy, to jednak pozazdrościć należy organizatorom takiego deseru.

Jeśli czegoś na OFFie dało się odczuć brak, to słabych koncertów. Swans wystąpili prawdopodobnie po raz ostatni w swojej karierze w Polsce, ale i tak nie odpuścili. Reaktywacja Łoskotu wyszła niesamowicie świeżo, Żywizna, czyli Idris Ackamoor & The Pyramids byli szaleni i radośni mimo problemów technicznych (gitarzysta wymieniał pękniętą strunę przy akompaniamencie wspierającego go zespołu). Wzruszająca była Żywizna, czyli nestorka pieśni kurpiowskich, Genowefa Lenarcik w duecie z nowatorskim gitarzystą Raphaelem Rogińskim. Ich niezwykle kameralny i delikatny koncert udowodnił zresztą, że poszukiwanie czegoś nowego i eksperyment nie musi się odbywać przy jednoczesnym krzyku, hałasie, nadętej scenografii, epatowaniu wymyślnymi bzdurami. Wręcz odwrotnie – potrafi wypłynąć z długiej tradycji, wewnętrznego, cichego piękna. Jak się okazuje, wystarczy tylko chcieć.

Byłem też pod dużym wrażeniem publiczności, która zachowała ciszę godną filharmonii, ale przy tym okazywała typowo rockowy entuzjazm pomiędzy kolejnymi pieśniami. To uzmysłowiło mi, że OFF to jednak przede wszystkim ludzie, którzy na niego przychodzą. Ludzie, których nęci przede wszystkim charakter festiwalu, jego osobowość, a nie to, czy się wszystkim podoba. I to jest chyba najważniejsze. Bo też niektórzy mogą stwierdzić, że tylko dziwni ludzie słuchają Phurpy, Richarda Dawsona, czy Batushki. Ale wiecie co? Dobrze jest być dziwnym. I należeć – choć przez chwilę – do przedziwnego świata OFF Festiwalu.

Foto: © Michał Murawski

V Letni Festiwal Muzyki i Tańca – fotorerelacja z koncertu galowego

6 sierpnia 2017 roku w Starej Zajezdni by De Silva, ul. Św. Wawrzyńca 12 w Krakowie, zaśpiewały, zagrały i zatańczyły wszystkie zespoły biorące udział w Festiwalu. Wspólnym mianownikiem tego koncertu była … RADOŚĆ.

RADOŚĆ widać na zdjęciach. Radość z grania, tańca i śpiewu, radość ze słuchania i uczestniczenia w tym wydarzeniu. Mistrz powiedział, że „muzyka łagodzi obyczaje”. Sprawia też, że życie jest piękniejsze, radośniejsze, pozwala dzielić uczucie radości z innymi ludźmi. Zanikają wszelkie podziały, również te wiekowe. O ile świat byłby piękniejszy, gdyby takich „radosnych” festiwali było więcej. 

O samej muzyce i szczegółach „festiwalowych” nie będę się rozpisywał, zrobiła to nasza redakcyjna koleżanka Monika Słupek w swojej relacji w fotorelacji z pierwszego dnia festiwalu [tu można przeczytać i pooglądać].

  • Festiwal organizowany jest przez Muzsa festiwal Office z Budapesztu we współpracy z Cracovia Andante, Centrum Kultury Podgórza, Konsulatem Węgier w Krakowie, oraz Starą Zajezdnią by De Silva przy wsparciu finansowym Gminy Miejskiej Kraków. Koncert objęty został honorowym patronatem Konsulatu Węgier w Krakowie w ramach Roku Kultury Węgierskiej w Polsce.

A ja zapraszam do przeglądnięcia poniższej fotorelacji. Tak właśnie wygląda RADOŚĆ 🙂

Foto © Andrzej Wodziński – Muzyczny Kraków

 

Kapela Maliszów – projekt crowdfundingowy na polakpotrafi.pl

Kapela Maliszów jest gotowa do wydania drugiej płyty. Pozostało naprawdę niewiele, żeby WIEJSKI DŻEZ mógł ukazać się na rynku. Nagrania już od dawna są gotowe. Potrzebujemy jeszcze tylko trochę pieniędzy na mastering, projekt okładki i książeczki oraz tłoczenie i druk płyt. Dlatego też postanowiliśmy zwrócić się do Was wszystkich o wsparcie naszego projektu, który właśnie ruszył na portalu crowdfundingowym polakpotrafi.pl

WIEJSKI DŻEZ jest kontynuacją stworzonego przez nas stylu. Ewoluuje jednak w stronę improwizacji, chociaż oczywiście nie zabraknie w nim również rodzimych utworów tradycyjnych. Jest to płyta, w której ściera się kilka żywiołów: młodość z dojrzałością, tradycja z nowoczesnością, miasto ze wsią. Zawarte w utworach improwizacje Kacpra na skrzypcach, podkreślane dopingującą i energetyczną grą Zuzanny na barabanie, wymykają się trochę z ram wiejskiej tradycji muzycznej, którą jednak cementuje prymitywne basowanie Jana. Album zawiera kilka utworów tradycyjnych lub inspirowanych tradycją, większość jednak stanowią własne utwory. Kompozycje Kacpra wybiegają w przyszłość a jednocześnie są podbudowane wiejskim stylem, co czyni muzykę ciekawą i niepowtarzalną. Kompozycje Jana są bardziej tradycyjne, chociaż każdy posiada małą furtkę dla zbuntowanych improwizacji Kacpra. Śpiew Zuzi – bardziej dojrzały, pozbawiony już dziecięcej barwy – dopełnia całości.

Rodzinną kapelę z Męciny Małej w Beskidzie Niskim tworzą Jan Malisz i jego dzieci, Kacper i Zuzanna. Zespół czerpie inspiracje z tradycyjnej muzyki wiejskiej oraz komponuje nowe utwory w oparciu o wypracowany już własny styl. Muzyka grana jest na instrumentach tradycyjnych takich jak: skrzypce, basy, bęben czy akordeon, w sposób archaiczny, z pewną dozą wolności, radości i improwizacji. Większość instrumentów kapeli jest wykonana lub naprawiona – tak jak skrzypce dziadka – przez Jana Malisza. 

Kapela Maliszów udowadnia, że tradycja nie jest muzealnym reliktem ale żywą tkanką, która może przybrać najróżniejszy kształt. Ich muzyka w dużej mierze oparta na improwizacji i swobodzie wykonawczej, nawiązując do tradycji a jednocześnie ścierając się z nią, tworzy nową jakość. Przypomina także, że młodość może zachwycić dojrzałością a jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia!

Skład Kapeli:

Jan Malisz – basy, akordeon, śpiew;
Zuzanna Malisz – śpiew, bęben;
Kacper Malisz – skrzypce.

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

V Letni Festiwal Muzyki i Tańca – Kraków, 5-6 sierpnia 2017

W dniach 5 i 6 sierpnia 2017 r. odbędzie się w Krakowie V Letni Festiwal Muzyki i Tańca, podczas którego gościć będziemy w naszym mieście zespoły taneczne i muzyczne z całej Europy. Festiwal od kilku lat odbywa się w ważnych europejskich ośrodkach kultury, m.in. Budapeszcie, Pradze, Paryżu, Dubrowniku, Salzburgu oraz Madrycie. W tym roku Kraków po raz piąty stanie się sceną dla artystów z różnych stron Europy, a tradycyjną kulturę swoich krajów zaprezentują wykonawcy z Węgier, Rumunii, Estonii, Łotwy, Serbii, Grecji i Litwy.

Koncert plenerowy odbędzie się na płycie odnowionego Rynku Podgórskiego w dniu 5 sierpnia, a jego tematem przewodnim będzie muzyka z Węgier i Siedmiogrodu. Koncert ten objęty został honorowym patronatem Konsulatu Węgier w Krakowie w ramach Roku Kultury Węgierskiej w Polsce. W tym samym dniu odbędą się dwa koncerty w krakowskich kościołach Św. Katarzyny oraz OO. Franciszkanów a w niedzielę zaprezentują się wszyscy wykonawcy na scenie w Starej Zajezdni w ramach Dnia Św. Wawrzyńca. Festiwal organizowany jest przez Muzsa festiwal Office z Budapesztu we współpracy z Cracovia Andante, Centrum Kultury Podgórza, Konsulatem Węgier w Krakowie, oraz Starą Zajezdnią by De Silva przy wsparciu finansowym Gminy Miejskiej Kraków.

Zapraszamy na barwne występy w dniach:

5 sierpnia
Rynek Podgórski, godz. 16.30 – 22.00
Z muzyką i tańcem przez Węgry i Siedmiogród
Występy plenerowe zespołów tanecznych:
SKABARDZĒNI (Łotwa), ÉNEKES LENKE HAGYOMÁNYÖRZÖ EGYESÜLET (Węgry), SAIVA & TINGENTANGELIS (Łotwa), BUZSÁKI BOSZORKÁNYOS NÉPTÁNC EGYESÜLET (Węgry), KRIMULDA (Łotwa), BIBORKA NÉPTÁNCEGYÜTTES (Siedmiogród – Rumunia), SOLIS (Łotwa), FOLK DANCE GROUP OF K.E.P.A. (Grecja), TACIS (Łotwa), RIIKAR (Väätsa vald – Estonia), RINGIS (Litwa), BLUE FLOWER (Siedmiogród – Rumunia), TULIHÄND, PÕLTSAMAA KULTURIKESKUS (Estonia), IBOLYA NÉPTÁNCEGYÜTTES (Siedmiogród – Rumunia), TEIKSMINA (Łotwa)

Bazylika oo. Franciszkanów, pl. Wszystkich Świętych 5, godz. 20.00
MŁODZIEŻOWA ORKIESTRA SYMFONICZNA MIASTA KRIMULDA (Łotwa),
Chór CORO CITTA DI OZIERI (Włochy), Chór JAZZ AND MORE KORUS (Węgry)

Kościół Św. Katarzyny, ul. Augustiańska 7, godz. 19.15
Chór HARMONIA (Rumunia – Siedmiogród), Chór BELLA MUSICA (Serbia)
Zespół wokalny VIRŽIS Litwa)

6 sierpnia 2017 r.
Stara Zajezdnia by De Silva, ul. Św. Wawrzyńca 12
Dzień Św. Wawrzyńca, godz. 16.00 – 22.00
Koncert galowy z udziałem wszystkich zespołów uczestniczących w festiwalu.

Szczegółowe informacje można uzyskać dzwoniąc pod nr 608 345 890 lub 600 419 444 oraz pisząc na adres: cracoviaandante@gmail.com

 

 

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

EtnoKraków/Rozstaje 2017 – podsumowanie

Kolejna, 19. już edycja Festiwalu EtnoKraków/Rozstaje 2017, po raz kolejny udowodniła, że jest to jeden z najważniejszych festiwali world music zarówno w Polsce, jak i w tej części Europy. Decyduje o tym nie tylko zestaw wykonawców i długa historia tej imprezy. Równie istotna jest też sama filozofia wydarzenia. Świadomie przez lata budowana konstrukcja, opowieść o fascynujących drogach i bezdrożach muzyki oraz dbałość o szczegóły: koncepcyjne, organizacyjne, artystyczne.

Festiwal EtnoKraków/Rozstaje organizowany jest przez wielbicieli tego gatunku muzyki, tego sposobu myślenia. To nie marketingowy produkt, ale impreza z misją, choćby tą misja miało być „tylko” pokazywanie słuchaczom piękna tradycyjnej muzyki z całego świata. A jeśli w dzisiejszych czasach, pełnych rozedrgania, niepokoju i nieufności, dodamy próby przełamywania barier, wzajemnego otwierania się na inne kultury (czy w ogóle na drugiego człowieka) – rzecz wyda się jeszcze ważniejsza. W tym kontekście dodatkowe działania, takie jak warsztaty, umożliwiające uczestnikom dogłębne zanurzenie się w (także swojej własnej) tradycji, są już tylko efektownym zwieńczeniem całości.

Dziedzictwo

Tegoroczna edycja odbywała się w Krakowie równolegle z 41. sesją Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO. Z jednej strony mieliśmy więc teoretyczną refleksję nad kulturalnym dziedzictwem ludzkości; z drugiej – na Festiwalu – praktyczne przykłady artystycznej dbałości o podtrzymywanie tradycji. A wiele instrumentów, technik wokalnych, stylów muzycznych i manier wykonawczych, wiązało się z tymi aspektami światowego dziedzictwa kultury, które podlegają nadzwyczajnej uwadze UNESCO, niektóre wpisane są na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości. Najważniejsza wszak jednak była sama muzyka.

Festiwal premier

Do najszerszego kręgu słuchaczy trafiły koncerty plenerowe na placu Wolnica. Niezapomniane wrażenia pozostawiły również występy w znakomicie dostosowanych do nastroju, zamkniętych przestrzeniach: kościoła św. Katarzyny Aleksandryjskiej, klubu Strefa, Żydowskiego Muzeum Galicja oraz klubu Alchemia. Tegoroczny odsłona EtnoKraków/Rozstaje była festiwalem premier: po raz pierwszy w Polsce słyszeliśmy niektórych wykonawców i niektóre sceniczne projekty. Odbyło się też kilka koncertów związanych z premierami płyt krajowych wykonawców: wydanych w ostatnich tygodniach (Karolina Cicha & Bart Pałyga, Sutari), wydanych nieco wcześniej (Ola Bilińska, Anna Broda) lub czekających na publikację w niedługim czasie (Kapela Maliszów).

Wizytówka

Z pewnością do kategorii najważniejszych wydarzeń należały wspólne koncerty polskich twórców z cenionymi zagranicznymi artystami. Potwierdzały one nie tylko wielką klasę krajowych wykonawców, ale i to, że są równorzędnymi partnerami w tworzeniu pasjonujących opowieści, że to oni potrafią nadawać ton takim porywającym eksperymentom / spotkaniom. Tak było, gdy Trebunie-Tutki spotkali się na scenie z gruzińskim Urmuli Quintet, gdy Maria Pomianowska i Aleksandra Kauf wspaniale zagrały wspólnie z Kayhanem Kalhorem i Ali Bahrami Fardem, wreszcie gdy Joanna Słowińska zaprosiła do wspólnego występu Outi Pulkkinen.

Skoro zaś o polskich wykonawcach mowa, to występ każdego z nich mógł być wizytówką ambitnej krajowej sceny muzycznej. Poza wyżej wymienionymi, świetni byli także Jorgos i Antonis Skolias, wspaniałe koncerty dali: trio Sutari, Kapela Maliszów, Karolina Cicha & Bart Pałyga, Ola Bilińska & Berjozkele, Ania Broda, Dikanda. Jeśli jednym z celów czy zadań festiwalu była prezentacja i promocja polskiej muzyki, to plan został z pewnością zrealizowany.

Dobre emocje

Wielkie oczekiwania budzili artyści z zagranicy. I również w ich przypadku trzeba mówić o udanych lub bardzo udanych koncertach. Znakomicie przyjęci przez festiwalową publiczność zostali: Debashish Bhattacharya z Indii, wspomniany Kayhan Kalhor z Iranu, ormiański Gurdjieff Ensemble, a dalej: odwołująca się do rozmaicie rozumianych rytuałów i tradycji izraelsko – jemeńska Gulaza, skandynawska formacja Torgeir Vassvik & Ural Pop, transeuropejskie, „szamańskie” trio Pulkkinen – Räss – Sadovska tworzone przez artystki z Finlandii, Szwajcarii oraz Ukrainy. Podobała się młoda Słowaczka Katarína Máliková, a także wspomniani bohaterowie największej sceny festiwalu: Elida Almeida z Wysp Zielonego Przylądka, irański Homayoon oraz pochodzący z Indii Debalina Bhowmick & Folks Of Bengal. Przy czym zwłaszcza ostatnie dwa zespoły zaproponowały twórczość dość wymagającą, a jednak przyjęcie miały znakomite.

  • World music / etno / folk to bowiem – jak wiadomo – muzyka łącząca ludzi, muzyka pozytywnego przesłania i dobrych emocji. A do tego jakże różnorodna i wielobarwna.

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora, foto © Muzyczny Kraków | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.
</p

Dzień trzeci Festiwalu EtnoKraków/Rozstaje 2017 – Plac Wolnica

Trzeciego dnia Festiwalu EtnoKraków/Rozstaje 2017 publiczność bawiła się na Placu Wolnica. Tym razem na scenie królowały trzy śpiewające kobiety … a pod sceną kapryśna pogoda.

Jako pierwsza wystąpiła Karolina Cicha w towarzystwie Barta Pałygi. Karolina jest rozpoznawana dzięki oryginalnej technice gry na kilku instrumentach jednocześnie. Na scenie udowodniła, że granie na akordeonie, instrumentach perkusyjnych oraz elektronicznych można połączyć i jednocześnie w imponujący sposób panować nad swoim głosem. Jej muzyczny towarzysz wcale nie odstawał. Pałyga zaprezentował tradycyjne instrumenty strunowe m.in. fidel płocką i dutar. Nie zabrakło także śpiewu gardłowego i alikwotowego.
Duet przedstawił harmonijną i ciepłą muzykę inspirowaną tradycją tatarską. Muzycy odegrali szeroką paletę brzmień – od delikatnych melodii po skomplikowane struktury i rytmiczne improwizacje. Warto podkreślić, że utwory niosły ze sobą nie tylko wartość estetyczną, ale przede wszystkim przesłanie płynące z wyśpiewywanych tekstów. Artyści zafascynowali publiczność swoimi głosami oraz niebywale otwartym podejściem do muzyki.

Następnie na scenie pojawiła się Elida Almeida. Artystka pochodząca z Wysp Zielonego Przylądka nie tylko rozgrzała krakowską publiczność, ale również porwała do tańca. Młodość i energia wokalistki przełożyły się na bardzo żywiołowy występ. Poza ujmującym głosem Almeidy, zachwycały także bogate aranżacje kreowane przez muzyków. Podczas tego występu gitary odegrały bardzo dużą rolę, nadając specyficzny charakter niektórym piosenkom.
Dojrzała twórczość i młodzieńczy czar, przeplatanie radości i melancholii – to wszystko złożyło się na barwną muzykę. Choć wokalistka zaprezentowała brzmienia ludowych twórców, muzyka, którą zaproponowała, brzmiała nowocześnie.

Na zakończenie tego wieczoru wystąpiła „pierwsza dama polskiego folkloru”, czyli Joanna Słowińska – pieśniarka i skrzypaczka. Jest jedną z najbardziej wszechstronnych i wyrazistych postaci polskiej sceny muzycznej. Fani etno znają ją z repertuaru inspirowanego polską i słowiańską muzyką tradycyjną.
Oprócz świetnie brzmiącego zespołu, na scenie towarzyszyła artystce fińska wokalistka Outi Pulkkainen. Prezentując Archipelag 2, Słowińska zabrała nas w interesującą podróż przez bogaty świat słowiańskiej muzyki. Dynamiczne aranżacje folkowe zostały podane w sposób niezwykle nowoczesny. Wszystko to łączyło się z wielkimi możliwościami głosowymi, ponieważ na scenie spotkały się dwie niesamowicie charyzmatyczna wokalistki. Ten popis okazał się idealnym ukoronowaniem trzeciego dnia festiwalu.

Foto: materiały prasowe organizatora, © Michał Ramus