Archiwum tematu: Bez kategorii

Muzyka Zaklęta w Drewnie – 2017

W roku 2017 odbędzie się 11. edycja Festiwalu Muzyka Zaklęta w Drewnie. Inauguracja Festiwalu będzie miała miejsce w amfiteatrze w Nadwiślańskim Parku Etnograficznym w Wygiełzowie w dniu 11 czerwca. O godzinie 17.00 wystąpi Sokół Orkestar, a oprawę taneczną zapewni Zespół Tańców i Pieśni Bałkańskich IGLIKA!

Przez kolejne niedziele, aż do 27 sierpnia przemierzymy Małopolskę wzdłuż i wszerz, by poznać unikatowe drewniane obiekty regionu. Oprócz skansenu w Wygiełzowie odwiedzimy także gotyckie kościoły i łemkowskie cerkwie. Będziemy wsłuchiwać się w muzykę różnych epok, zaprezentowane zostaną różne gatunki i sposoby wykonania. Przejdziemy od bałkańskich energetycznych rytmów, poprzez poezję śpiewaną, brzmienia etniczne, muzykę klasyczną oraz chóralną. Znów pomieszają się różne języki: polski, łemkowski, ukraiński, angielski. Dzięki współpracy z Filharmonią Łódzką im. Artura Rubinsteina posłuchamy zespołu wokalnego związanego z Festiwalem Kolory Polski!

W tym roku po raz pierwszy będzie miało miejsce wydarzenie dedykowane dzieciom! Baśniowa Kapela zaprezentuje spektakl muzyczny specjalnie dla najmłodszych. Jeden z koncertów będzie miał charakter edukacyjny. Wybitni muzycy młodego pokolenia opowiedzą o instrumentach takich jak fortepian i wiolonczela. A wszystko to w niezwykłej scenerii Szlaku Architektury Drewnianej.

  • Festiwal realizowany jest przez Małopolską Organizację Turystyczną w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020 Poddziałanie 6.1.2 Organizacja wydarzeń kulturalnych

Festiwal Miłosza – zacznij od swoich ulic!

Język to nasza jedyna maszyna. Nie ma innego sposobu myślenia i poznawania rzeczywistości niż poprzez język – mówił wczoraj na otwarciu Festiwalu Miłosza syn noblisty, Anthony Miłosz. Tegoroczna, szósta już edycja imprezy, upływać będzie pod hasłem „Zaczynając od moich ulic”. Ten tytuł jednego ze zbiorów esejów Miłosza posłużył organizatorom festiwalu: Miastu Kraków, Krakowskiemu Biuru Festiwalowemu oraz Fundacji Miasto Literatury, jako pretekst do przyjrzenia się kondycji współczesnego człowieka. Zaczynamy!

„Żyjemy w czasach narcystycznych, w których często nie ma miejsca na bycie indywidualnym, oryginalnym, czy po prostu na bycie sobą” – mówił na wczorajszej konferencji prasowej dyrektor artystyczny festiwalu, Krzysztof Siwczyk. „W tej edycji festiwalu nawołujemy właśnie do odzyskania intymności i indywidualizmu. A któż może pomóc nam to zrobić, jeśli nie poeci?”

Goście tegorocznej edycji festiwalu przyjechali z trzech kontynentów. Zza oceanu przyleciał Robert Pinsky – nominowany do nagrody Pulitzera tłumacz utworów Miłosza, który na wczorajszej konferencji prasowej odczytał wiersz noblisty „Zaklęcie”. Z Republiki Południowej Afryki przyjechała Antjie Krog – w swojej twórczości głośno sprzeciwiająca się polityce apartheidu. Europę reprezentują zaś: buntownicza Linn Hansen ze Szwecji, Evelyn Schlag – austriacka poetka, która w swojej twórczości podejmuje tematy takie jak nazizm, samobójcze śmierci czy bezdzietność. Na festiwalu pojawią się też sąsiedzi Polski: Niemiec – Joachim Sartorius i Czech – Petr Hruška.

„Poeci ci, mimo swego wybitnego dorobku, nie są znani większości Polaków. Dlatego organizatorzy festiwalu, przy współpracy z pięcioma wydawnictwami, zdecydowali się na przetłumaczenie i wydanie zbiorów ich wierszy. – Mam nadzieję, że te tomiki przyniosą polszczyźnie jakąś nową wartość i indywidualność, o które tak bardzo chcemy w tej edycji festiwalu walczyć” – mówił wczoraj Krzysztof Siwczyk. Okazją do refleksji nad indywidualnością będą też dwie debaty: „Czy możliwe są jeszcze języki intymne?” w której udział wezmą Dorota Kozicka, Zbigniew Libera i Zbigniew Mikołejko oraz „Pojedynczość w epoce narcyzmu” z udziałem Przemysława Czaplińskiego i Romy Sendyki.

Jednak Festiwal Miłosza to nie tylko literatura, ale też muzyka. Na festiwalu swoja premierę będzie miała płyta „Wojaczek” zespołu Julia i Nieprzyjemni. Twórcy projektu – z których najbardziej znani to Julia Kamińska i Marcin Świetlicki – muzycznie zinterpretowali utwory tragicznie zmarłego poety. A to nie wszystkie festiwalowe atrakcje. W programie znalazły się też: warsztaty krytyki literackiej i translatorskie, slamy poetyckie, wydarzenia dla dzieci i premiera spektaklu „Po wygnaniu”, którego scenariusz powstał w oparciu o teksty noblisty. Podsumowując, jak powiedział wczoraj Anthony Miłosz „Festiwal rozpoczęty. Czas brać się do roboty”.

Więcej informacji na temat Festiwalu:

http://miloszfestival.pl/

Źródło informacji: materiały prasowe organizatora

OFF Miłosz 2017- przekraczamy granice!

Przekraczamy granice po raz drugi! Tak samo, jak w zeszłym roku, tegorocznemu Festiwalowi Miłosza towarzyszy – prężnie rozwijające się – pasmo OFF Miłosz. To platforma ekspresji dla młodych i niezależnych twórców, którzy nie boją się literackich eksperymentów i stawiają na nowe, mniej tradycyjne formy artystyczne, jak poezja performatywna. Zagraniczni goście, dyskusje, performansy, warsztaty i międzynarodowy slam – wszystko to będzie na wyciągnięcie ręki w Krakowie między 8 a 11 czerwca.

Pasmo, już w czwartek o godz. 20.00, otworzą poetyckie performance Weroniki Lewandowskiej i Kristófa Horvátha, którzy z wierszy poetów głównego pasma stworzą nową artystyczną jakość. Literackim tworzywem stanie się nie tylko treść, ale również brzmienie i język poezji.

Podczas OFF Miłosza nie może zabraknąć oczywiście slamu poetyckiego! Współorganizowany przez organizatorów czerwcowy slam w Magazynie Kultury będzie wyjątkowy ze względu na swój międzynarodowy wymiar. Dzięki projektowi „Drop the Mic’ Nordic-Baltic Slam Poetry Network”, Kraków odwiedzi sześcioro młodych slamerów z Danii, Islandii i Estonii. Nie przegapcie unikalnej szansy wystąpienia w tak wyjątkowym gronie – już w piątek, 9 czerwca o godz. 21.00.

Wszystkim, którzy chcieliby dowiedzieć, jak wygląda młoda poezja „od kuchni”, polecamy warsztaty prowadzone przez Boba Hysek (sobota, 8 czerwca, godz. 12.00) oraz dyskusję dotyczącą roli młodej literatury i sytuacji niezależnych poetów z udziałem twórców z krajów nordycko-bałyckich (piątek, 9 czerwca, godz. 18.00).
Razem z OFF Miłoszem, święto literatury celebruje również polsko-amerykański magazyn WIDMA. W piątek o godz. 18.30 warto wpaść do Massolitu na premierę najnowszego, trzeciego numeru, połączoną z czytaniem poezji, a już w sobotę o godz. 16.30 będzie można porozmawiać z redaktorami czasopisma.

W sobotni wieczór, wraz z British Council, zapraszamy na spotkanie z Bridget Minamore – brytyjską poetką, performerką i aktywistką, która zdobywa coraz większą sławę w całej Europie. Tematy tabu łamie zarówno w swojej twórczości – pisze m.in. o rasie czy płci – jak i życiowej postawie: jako aktywista na rzecz kobiet, które doświadczyły przemocy na tle seksualnym.

Zakończenie pasma będzie nie mniej międzynarodowe: podczas niedzielnego Krakowskiego Kiermaszu Książki swoją twórczość zaprezentują pisarze przebywający aktualnie w Krakowie w ramach Rezydencji Wyszehradzkiej w Willi Decjusza oraz rezydentka Krakowa Miasta Literatury UNESCO. Zapraszamy od godz. 14.00!

Więcej informacji:

  

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

Martin Bernreuther, Wiosenne Dni z Muzyką Organową – relacja

Kolejny koncert w ramach 8. Wiosennych Dni z Muzyką Organową w Bazylice Jezuitów za nami. Tym razem przy kontuarze organów zasiadł Martin Bernreuther, organista katedry w bawarskim Eichstaett.

Licznie zgromadzona publiczność podziwiała błyskotliwą wirtuozerię gościa z Niemiec oraz dała się prowadzić liryczną narracją muzyczną w utworach R. Schumanna i L. Vierne’a. Nie zabrakło w programie koncertu własnych transkrypcji organowych, autorstwa Martina Bernreuthera. Za tydzień, w niedzielę 21 maja o godzinie 19.00, odbędzie się ostatni koncert w tegorocznym cyklu organowym, w krakowskiej bazylice Jezuitów. Wystąpi Walter D’Arcangelo z Chieti we Włoszech. Wstęp na koncert był wolny.

Wiosenne Dni z Muzyką Organową są organizowane przez Kolegium Jezuitów w Krakowie, a finansowane przez Gminę Miasto Kraków. Słowem o muzyce w kontekście interdyscyplinarności sztuk wprowadza słuchaczy do programu każdorazowo prefekt bazyliki, Jarosław Naliwajko SJ. Opiekę artystyczną sprawuje Marek Stefański z Akademii Muzycznej w Krakowie.

autor relacji: Agnieszka Radwan-Stefańska

„Rzeźbiarz słucha i patrzy” wystawa rysunków Władysława Klamerusa

W Sali Złotej Filharmonii Krakowskiej prezentowana jest wystawa pt. „Rzeźbiarz słucha i patrzy”, zawierająca reprodukcje rysunków Władysława Klamerusa z lat 1987-1991. Wystawę obejrzeć można podczas filharmonicznych wieczorów koncertowych do końca maja 2017 roku.

Przedwcześnie zmarły w wieku 36 lat rzeźbiarz, scenograf i performer, Władysław Klamerus, był jednym z najbardziej interesujących, niezależnych twórców lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych. Absolwent Liceum Sztuk Plastycznych im. Antoniego Kenara w Zakopanem oraz Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, uzyskał także certyfikat na wykonywanie zawodu artysty we Francji, gdzie regularnie odbywały się wystawy jego rzeźb, tkanin i kompozycji. Dzięki osobistemu wsparciu ze strony Józefa Czapskiego uzyskał stypendium francuskie dla artystów z Europy Wschodniej.

Najważniejsze pasje jego życia, jakimi były rzeźba, tkanina i wspinaczka wysokogórska, kształtują jednak Zakopane i Tatry. Klamerus pracuje w drewnie, kamieniu, glinie, wosku, brązie, tworzy asamblaże, wszystkie zaś trójwymiarowe formy poprzedza szkicami, które stają się równoległą wypowiedzią artystyczną. Reprodukcje rysunków powstałych w Polsce, Paryżu i Sztokholmie w przeciągu czterech lat od 1987 do 1991 roku i opartych na inspiracjach muzycznych są przedmiotem ekspozycji we wnętrzu Złotej Sali.

„Wykonane zostały ołówkiem, tuszem, mazakiem, kredką grafitową, w większych lub mniejszych podręcznych szkicownikach. Jest w nich charakterystyczne dla autora szybkie, dynamiczne ujęcie chwili. Magnetyczne oddziaływanie postaci grającego muzyka lub dyrygenta domaga się kolejnych prób uchwycenia ulotnego wrażenia.

(…) Te rysunki to również kronika spotkań, przyjaźni, przygotowań do prac rzeźbiarskich, a także fascynacji skłaniającej do oddania hołdu wielkim nieżyjącym artystom.” – mówi Krystyna Krawczyk z Fundacji imienia Władysława Klamerusa, dzięki której mamy możliwość obejrzeć tę wystawę w Krakowie.

źródło informacji:
Informacja prasowa Filharmonii Krakowskiej | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

NETIA OFF CAMERA 2017

Goście z całego świata, najciekawsze filmy roku, najwyższe nagrody w tej części Europy – Netia Off Camera już od dekady promuje kino niezależne i docenia twórców mówiących własnym językiem. Święto filmowej różnorodności już 28 kwietnia zaczyna się w Krakowie.

Dziesiąta edycja Festiwalu przynosi ze sobą zmianę identyfikacji wizualnej na współczesną i minimalistyczną w wyrazie. Elementy plakatu to bezpośrednie nawiązanie do ikonicznego motywu z festiwalowej statuetki – kształtu projekcji kinowej. Wielość symbolicznych „ekranów” oddaje nie tylko mnogość projekcji festiwalowych (ponad 200 pokazów), ale też miejsc i punktów widzenia: kino nad rzeką, na barce wodnej, na dachach i miejskich placach to tylko niektóre z planowanych atrakcji. Co jeszcze czeka miłośników kina?

10.edycja to cztery nowe sekcje specjalne. Aż po grób ma ambicje udowodnić, że twórcze i inspirujące przepisania konwencji melodramatycznych są możliwe, a My sami wciąż tęsknimy za romantycznymi opowieściami. Sekcja Przyszłość nadejdzie dziś jest zaproszeniem do wspólnego zastanowienia się nad przyszłością, która jak w numerze kultowego zespołu The Doors, jest bliżej i nadejdzie szybciej niż nam się to wszystkim zdaje. Natomiast filmy prezentowane w ramach sekcji Silna płeć dotykają tego, co nurtuje, fascynuje, cieszy, gnębi czy frustruje współczesne kobiety. Co jest dla nich ważne, o co walczą, z czym muszą się borykać? Ostatnia nowość w programie sekcji to Ludzie to fikcja?, która nakłania do zmiany optyki i spojrzenia na pozycję człowieka w świecie i jego związki ze zjawiskami, jakie przyjęto uważać za „wynaturzenie”. Nazwę sekcji zaczerpnięto z popularnego facebook’owego profilu drwiącego z aż nadto akademickich i skomplikowanych teorii posthumanistycznych. Filmowcy proponują widzom czasem prześmiewcze i sarkastyczne, innym razem przerażające i złowieszcze, w końcu zupełnie poważne podejście do trudnych problemów i dylematów, przeniesionych z powodzeniem na duży ekran.

W programie Netia Off Camera pozostają sprawdzone sekcje, jak „Amerykańscy niezależni”, „Odkrycia”, „Best of fest” czy „Nadrabianie zaległości”.

Dziesięć tytułów w ramach Konkursu Polskich Filmów Fabularnych walczy o 300 000 PLN – Nagrodę Kulczyk Foundation. Zwycięski film poznamy 6 maja podczas finału 10.Netia Off Camera. Tego samego wieczoru dowiemy się również do kogo trafi główny laur – 100 000 USD – Krakowska Nagroda Filmowa przyznawana w ramach Konkursu Głównego Wytyczanie Drogi

Podczas 10.edycji wraca również Off Scena. Uzupełnienie festiwalu filmowego koncertami to jak podłożenie ścieżki dźwiękowej pod obraz. Podczas 7 festiwalowych wieczorów publiczność czeka 7 niezwykłych spotkań. Na dobry początek 1 maja podczas Netia Off Camera wystąpi Dillon.

Z gwiazdami festiwalowa publiczność będzie spotykać się nie tylko podczas Q&A, ale również w specjalnym Miasteczku Filmowym, które zostanie zbudowane na Pl.Szczepańskim.

Więcej informacji o programie 10.Netia Off Camera:

  • Festiwal trwa od 28 kwietnia do 7 maja.
źródło informacji:
Informacja prasowa organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

Voo Voo – trasa koncertowa z nową płytą „7”

Zaczyna się od środy.
No bo właściwie – dlaczegóż by nie?
Wszak nie wszystko musi iść wedle przyjętego schematu, a połowa tygodnia to ten moment gdzieś pomiędzy przesytem a mglistą zapowiedzią nowego.
Ta środa jest długa, nieśpieszna i niemal monotonna. Trzeba trochę cierpliwości, by poddać się jej nastrojowi.
Ale warto.

(Ostatnio artyści lubią tę zamierzoną powolność i te tygodniowe porządki. Choćby niedawny Jarmush).

Jednak my tym razem nie o tym. My o najnowszej płycie Voo Voo. Zatytułowano ją po prostu: 7. Tytuły kolejnych utworów to dni tygodnia właśnie. Album jest w sprzedaży od 7 marca (jak siódemki, to siódemki), a promująca go trasa koncertowa zaczyna się w ten weekend. W Krakowie chyba się Panów Waglewskich lubi – bilety wyprzedane. Ale są jeszcze Wrocław, Poznań, Opole. A pierwszy koncert już w piątek w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej.

Jaki jest ten album? Trochę się różni od poprzednich. Zamiast rockowego nerwu: atmosfera niezobowiązującej kontemplacji. Zamiast popisowych solówek na instrumentach: minimalistyczne, przemyślane granie gdzieś na granicy improwizacji. Jeden utwór płynnie przechodzi w kolejny, a całość trzyma się w jednolitym, refleksyjnym stylu. Jest nieśpiesznie, ospale niemal, trochę melancholijnie. W środę „raz miło, raz nuda”, a potem płynie leniwie tydzień w takt utworów rozsnutych i wcale niekrótkich. Zagranych z rozmysłem i w skupieniu. Minimalistycznie. Z pauzami. Oszczędnie, bez ostentacji, słodko – gorzko. Trochę lirycznie, ale to poezja zwyczajności, codzienności, rzeczy drobnych, spraw przyziemnych. „Siedem” stanowi całość; spójną, konsekwentną, zwięzłą w tekście i przemyślaną w formie.

Można zacząć w dowolnym momencie.
Można słuchać wycinkami.
Niektórzy twierdzą, że najlepiej jednak tylko w całości. Można i tak.
Najważniejsze, żeby biorąc się za słuchanie trochę wyhamować.

Bo trzeba nieco cierpliwości do tego albumu. Trzeba koncentracji na wrażeniach. Trzeba czasu na dostrzeżenie drobiazgów i poddanie się nastrojowi niemal godzinnego materiału.
Trzeba poczuć.

„To, co szybko wzlata, ulata”.
A my wolimy, żeby tak całkiem nie uleciało.

  • Koncert w Krakowie: 25 marca (sobota) – Teatr Variete

Lista koncertów w ramach wiosennej trasy Voo Voo: http://www.voovoo.pl/koncerty.php

Grafika: strona internetowa www.voovoo.pl | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

Pamiętamy o Karłowiczu 2017

Stowarzyszenie im. Mieczysława Karłowicza w Zakopanem oraz  portal Skitourowezakopane.pl, kontynuując zapoczątkowaną w ubiegłym roku tradycję, organizują w 108 rocznicę śmierci Mieczysława Karłowicza 7 i 8 lutego 2017 cykl wydarzeń mających upamiętnić postać tego wielkiego kompozytora i miłośnika gór – pt. Pamiętamy o Karłowiczu 2017.

Dzień I

7 lutego (wtorek) organizujemy rajd pieszy i skiuturowy pod Kamień Karłowicza, by tam oddać hołd zmarłemu artyście. Podczas wycieczki licencjonowani przewodnicy, prowadzący grupy, będą poruszać tematy bezpieczeństwa w górach. Przy Małym Kościelcu, podobnie jak w zeszłym roku, zorganizujemy mały happening dla uczczenia pamięci Karłowicza.

Dzień II

8 lutego, w środę, w restauracji Villa Toscana (ul. H. Sienkiewicza 10) o godz. 18:00 odbędzie się spotkanie podczas którego postać Karłowicza będzie punktem wyjścia do dyskusji nt. turystyki górskiej, bezpieczeństwa w górach oraz hipotermii z udziałem następujących osób: Zofii Bachledy, Jana Krzysztofa, Sylweriusza Kosińskiego, Andrzeja Bachledy oraz Wojciecha Szatkowskiego.

 

Idea

Wydarzeniami w ramach akcji “Pamiętamy o Karłowiczu 2017” chcemy nie tylko przybliżyć postać tego wielkiego kompozytora, miłośnika gór i fotografii oraz ocalić ją od zapomnienia, ale także propagować tematykę bezpieczeństwa w górach i uczulać na to, że natura 100 lat temu a dzisiaj kryje w sobie te same niebezpieczeństwa, których powinniśmy być świadomi i których ryzyko dzięki postępowi technologicznemu możemy minimalizować.

Kontakt

Zapisy na bezpłatną wycieczkę skiturową wystartują na portalu www.skitourowezakopane.pl od 1 lutego, od godziny 10:00 – Wycieczka jest przeznaczona dla osób, które miały już kontakt ze skituringiem i znają jego podstawy.

Udział w dyskusji 8 lutego jest również bezpłatny. Dla gwarancji miejsca siedzącego, można dokonać rezerwacji drogą mailową : info@karlowicz.org

Przyjaciele wydarzenia

PARTNERZY: TOPR, TPN, Muzeum Tatrzańskie, restauracja Villa Toscana,  Skitour School, Fotosceny, Widmo

PATRONI MEDIALNI: Tygodnik Podhalański,Watra.pl, Podhale24, Infogram, Małopolska online Zapraszamy do udziału w tym wyjątkowym wydarzeniu

Więcej informacji:

źródło informacji:
Materiały prasowe organizatora | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

Katastrofa rosyjskiego Tu-154, na pokładzie Chór Aleksandrowa.

Rosyjski Tu-154 należący do resortu obrony Rosji z 92 osobami na pokładzie, 25 grudnia 2016 ok. godziny 03:40  spadł do Morza Czarnego. „Nic nie wskazuje”, by ktoś przeżył katastrofę samolotu – poinformowali przedstawiciele ministerstwa. Większość pasażerów samolotu stanowili muzycy Chóru Aleksandrowa. Celem miała być Syrii, chór leciał na występy dla rosyjskich żołnierzy tam stacjonujących.

Rosyjskie agencje informacyjne, powołujące się na regionalne służby ds. sytuacji nadzwyczajnych, poinformowały, że fragmenty samolotu Tu-154 znaleziono na głębokości 50-70 metrów w odległości 1,5 km. od wybrzeży Soczi. Na wodzie widoczna była plama oleju. Ministerstwa obrony poinformowało, że  na pokładzie maszyny lecącej do Syrii znajdowały się 92 osoby – 84 pasażerów i ośmiu członków załogi. Wśród pasażerów było 64 członków Chóru Aleksandrowa w tym jego dyrektor generał Walerij Chaliłow. Artyści lecieli na noworoczne występy dla rosyjskich żołnierzy. Samolotem podróżowali także rosyjscy wojskowi, dziennikarze i urzędnicy ministerstwa obrony. 

W wydanym komunikacie Ministerstwo obrony poinformowało, że: ustalono miejsce katastrofy” maszyny i „nic nie wskazuje”, by ktoś ocalał.

Chór Aleksandrowa (Akademicki Zespół Pieśni i Tańca Armii Rosyjskiej im.  A.W. Aleksandrowa). Powstał w październiku 1928 jako Zespół Krasnoarmiejskiej Pieśni Centralnego Domu Armii Czerwonej im. Michaiła Frunzego, a jego założycielem był rosyjski kompozytor i dyrygent Aleksandr Wasiljewicz Aleksandrow, profesor moskiewskiego konserwatorium, późniejszy autor melodii hymnu Związku Radzieckiego i wielu innych pieśni masowych i żołnierskich. Przewodził on chórowi do swojej śmierci w 1946, później kierownictwo przejął jego syn, również kompozytor, Borys Aleksandrow, który nadał nazwę Chór im. Aleksandrowa.

W 1937 roku chór po raz pierwszy wyjechał za granicę, aby reprezentować sztukę radziecką na Wystawie światowej w Paryżu. Jego występy we Francji spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem – chór odniósł ogromny sukces, zdobywając Grand Prix wystawy. Podobnie dużym sukcesem okazała się podróż do Czechosłowacji. W 1938 grupa wróciła na Daleki Wschód, gdzie przez pięć miesięcy dawała występy w miastach, garnizonach oraz na okrętach wojennych floty znajdującej się na Pacyfiku.

Zespół koncertował w 74 krajach, wszędzie budząc podziw i emocje, dał około 2 tys. koncertów. Duże uznanie zdobył w Stanach Zjednoczonych, gdzie był stale zapraszany. Wielokrotnie nagradzany i odznaczany wieloma wysokimi odznaczeniami państwowymi, cieszył się niesłabnącą popularnością. [źródło: Wikipedia]

Znany wszystkim i podziwiany przez wszystkich miłośników muzyki na całym świecie. Hit eksportowy Związku Radzieckiego a potem Rosji. Jego spektakle były niezwykłymi widowiskami na najwyższym poziomie artystycznym. To wielka tragedia i strata dla światowej sceny muzycznej.

źródło informacji:
Internet | dokładamy wszelkich starań aby szanować prywatność i prawa autorskie. Jeśli jednak nasza publikacja narusza czyjeś prawa, prosimy o informację – treść zostanie bezzwłocznie usunięta.

O kameralnych koncertach, małych knajpach i wokalistkach, które tylko wyglądają na eteryczne

Lubię małe koncerty, niewielkie kluby, lubię mieć ulubiony stolik i gdy pan za barem wie, kto i co zwykł zamawiać lubię też. Spotykanie artystów nos w nos również lubię: żadnych kolejek przed wejściem, żadnego zadęcia, niepotrzebnego blichtru, nic z tych rzeczy. (Co nie znaczy, że od czasu do czasu nie lubię odwrotnie, ale o tym innym razem). W każdym razie – na wieczór, kiedy ma się potrzebę, żeby było kameralnie, świetny jest oświęcimski Bergson. Na górze kawiarnia z wielce obiecującym zestawem ciastek i prasy, na dole – niewielka galeria i przestrzeń koncertowa. Średnio raz w miesiącu gra zaproszony zespół, kameralnie, bo miejsc góra czterdzieści, a to już z założenia czyni wydarzenie interesującym. Rozpiętość tematyczna spora. Tym razem wystąpił duet BaiKa, czyli, rozszyfrowując kolejno, znany z „Hey” i „Indios Bravos” Piotr Banach i nieznana, lecz to być może kwestia czasu, Katarzyna Sondej, zwana Kafi.

Ona, on, jeden mały syntezator, jedna gitara, mnóstwo kabli. Tyle. W sekcji rytmicznej grzechotki i liczne im podobne przeszkadzała, w dziale scenograficznym staromodna lampa, kwieciste wzory i generalnie klimat retro. Artystów jest dwoje, ilością osprzętu zdecydowanie jednak nadrabiają personalny minimalizm. Uroczysty nastrój i strefę komfortu wyszykowanej na koncert publiczności rozbijają bezceremonialnie i od razu: każą śpiewać (śpiewamy), robią egzamin z rocka (z pewną nieśmiałością, lecz zdajemy!), stawiają pytania (udzielają się najaktywniejsi) i oczekują żywych reakcji (reakcje mają miejsce). Widownia chętnie pozwala wciągnąć się w koncertowy dialog, po trzeciej piosence atmosfera jest już zupełnie nieformalna, po czwartej pierwszy rząd bez ceregieli daje się zaangażować jako chórek. Pani Kafi jest naturalna, trochę niespokojnie kręci się przed mikrofonem, dużo się uśmiecha i sprawia wrażenie nieśmiałej licealistki. Dopóki nie zaśpiewa. W pierwszym zdaniu z rozbrajającą szczerością przyznaje, że denerwuje się niezmiernie, w pierwszej piosence robi wrażenie mocnym głosem o ciepłej, ciemnawej barwie i sporej skali. Pan Banach to ten bardziej scenicznie otrzaskany w tym duecie. Opowiada anegdoty, żartuje, sprawnie skraca dystans i wciąga publiczność w rozmowę. Teksty piosenek są jego, komponują wspólnie. Repertuaru Państwo BaiKa mają sporo: krótkie, melodyjne utwory, z zabawnymi, bezpretensjonalnymi tekstami, w stylu jednolitym, choć wyraźnie próbującym rzeczy różnych: chwilami brzmią ostro i rockowo, chwilami to bardziej poetyczna piosenka autorska, chwilami blues, trochę reggae. Całość trzyma się nieźle, jest pomysł na ten duet, jest muzyka, której dobrze się słucha i jest sposób na przyjemne spędzenie sobotniego wieczoru.

Czego brakuje? Żywej sekcji rytmicznej i łyżki dziegciu. Mam wrażenie, że lekko zachrypnięty głos wokalistki wypada lepiej w numerach idących w kierunku rocka i tych chętnie usłyszałabym więcej. A nieco słodkawe teksty tylko by zyskały doprawione trochę bardziej zadziorną nutą. Wszak wiadomo, że kontrasty zwykle sprawdzają się najlepiej. No a brak perkusji i basu trzeba przyjąć, zważywszy na warunki lokalowe. Coś za coś. Jak się chce kameralnego koncertu, należy się liczyć z elektronicznym beatem zamiast ekspresyjnego perkusisty. Czyż nie?

Zresztą – BaiKa działa zaledwie od roku, więc nie wiadomo, co przed nimi jeszcze.

O koncertach i innych wydarzeniach i koncertach w Cafe Bergson można poczytać na stronie facebookowej: